Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Źle się czuję,chory jestem i miałem nie pisać,ale...

czwartek, 01 lipca 2010 11:35
   Ale nie można zamilknąć wobec tego,co niesie życie.
Tym razem przyniosło kolejny dowód na to,że głupota nie zna granic.
A że chodzi o głupotę kobiecą,to przy okazji zapytam:co trzeba mieć pod kopułą w miejscu mózgu,żeby zachować się tak jak opisane poniżej idiotki?
Ale do rzeczy:
   Małopolska policja zapudłowała jednego takiego,który posługując się oszustwem,wykorzystywał kobiety seksualnie.
Żadne halo.
Uściślając:delikwent podawał się za arystokratę(hrabia)i znanego lekarza-onkologa,właściciela kliniki w Szwajcarii.
Też żadne novum-wiadomo,że ofiarę na początku trzeba zbajerować,a chwyt"na hrabiego"i"na wybitnego lekarza"stosowały przed nim całe legiony hochsztaplerów.
Ale...
Bo oczywiście to słynne"ale"jak zwykle być musi-gość pojechał tak mocno po krawędzi,że od rana szczypię się w tyłek co jakiś czas,aby upewnić się,że żyję w 21 wieku i to nie w środku kongijskiej dżungli czy na innym zadupiu,ale w Europie.
Bo tak:facet wynajdywał młode kobietki,oczarowywał,wmawiał nowotwory jajników,macicy i przyległości,po czym przedstawiał perspektywy leczenia:albo kosztowna i długotrwała terapia w jego klinice,albo-UWAGA: SPECJALNY,UZDRAWIAJĄCY STOSUNEK SEKSUALNY!
I co najzabawniejsze-jak już "terapię"zrealizował,to szedł na rękę,bo inkasował"zaledwie"półtora tysiaka! Cóż to za oszczędność wobec perspektyw rujnowania się na terapię standardową w Szwajcarii!
I pytanie- uwierzę,że przekonujący,pewny siebie i uzdolniony aktorsko kanciarz jest w stanie wmówić komuś chorobę.Ale do ciężkiej cholery:jak normalna,dorosła baba jest w stanie  uwierzyć,że najskuteczniej wyleczy ją z nowotworu zerżnięcie przez tegoż lekarza i jeszcze w dodatku pójdzie na zapłacenie za taki numer?!!
Doktor Sztrosmajer powiedział kiedyś do pielęgniarki"Gdyby głupota unosiła się w powietrzu,to siostra fruwałaby jak gołębica".Podejrzewam,że te pacjentki bez specjalnego trudu byłyby w stanie ruszyć na podbój Marsa.
O kurwa,co za czasy...
Chyba pora umierać.

   A teraz coś,co być może świadczyć będzie o mnie fatalnie-wrzucam tu rzeczy wg.mnie fajne (muzyka),lub zabawne (skecze,fragmenty filmów) i staram się,aby było to zgodne z moim poczuciem humoru,a przy okazji reprezentowało jakiś poziom.No i niestety teraz się"sprawa rypnie",bo to co wklejam poniżej jest o czymś żenującym i prostackim.
No jest i już,ale nic nie poradzę,że śmieszy mnie to do wypęku,zgoła niewyrafinowanie i nieekstrawagancko.
Doceniam w tym to,że ktoś wywalił sporo kasy i pracy na skręcenie ze sporym rozmachem scenograficzno-kostiumowym czegoś takiego.Ale efekt-choćbyśmy się nie wiem jak krygowali i kręcili publicznie nosem-jest rewelacyjny.
No to pośmiejcie się i Wy,a potem nawtykajcie mi od prostaków.
I tak się nie przejmę!
:-D




Podziel się
oceń
0
0

O żesz ty,Karol.

niedziela, 20 czerwca 2010 19:39
   Wczoraj byłem u jednej znajomej.
Znamy się sto lat z hakiem,ale od  lat...nastu nasze kontakty się rozluźniły bardzo.I bynajmniej nie dlatego,że się nie lubiliśmy,czy coś w tym stylu.Nie-po prostu nasze drogi się rozeszły:ona wzorem większości"poszła w mieszczaństwo",czyli realizowała się zawodowo,wychodziła za mąż,rodziła i chowała dzieci,budowała dom"coby wreszcie osiąść na swoim kawałku ziemi".
Czyli zwykłe gówno przeciętnego Kowalskiego.
Mnie po drodze z nią nie było,ale szczątkowe kontakty się uchowały i raz na półtora roku na tej symbolicznej kawce się spotykaliśmy.Bywało zabawnie,bo biedna Krysia nigdy nie mogła przeżyć,że mieszkałem z jakąś kobitą bez ślubu,że nie miałem ochoty  sadzić drzewa,płodzić syna i stawiać chałupy kłującej w oczy sąsiadów.A jak z moją E.rozstałem się lat temu parę,w główce jej się nie mieściło,że mogę być sam i być zadowolony z takiego stanu rzeczy.
Bywa.
Kilkanaście dni temu zadzwoniła i zaprosiła do siebie na jakieś tam małe przyjątko.Odmówiłem,bo nie lubię łazić na jakieś"domówki",na których nikogo nie znam,a w dodatku mam prawo podejrzewać,że jeżeli towarzycho będzie światopoglądowo podobne do gospodarzy,to albo usnę z nudów,albo kogoś obrażę.
No i po co mi to?
Tym razem jednak poszedłem,bo Krycha pod koniec rozmowy wykrztusiła wielce ciekawą rzecz:otóż kobieciszcze to sympatyczne wymyśliło sobie,że musi mnie poznać ze swoją wspaniałą przyjaciółką,z którą pracuje i która z pewnością mi się spodoba!
Bo miła.
Bo inteligentna.
Bo błyskotliwa.
Bo obyta.
Bo wszechstronnie utalentowana i na sto % znajdziemy wspólny język.
Mało nie spadłem z fotela,słuchając co też mojej drogiej Krysi strzeliło do łepetyny.Ubawiłem się przy tym po pachy,bo tak wprost jeszcze nikt mnie swatać nie próbował-a próby były-i zgodziłem się przyjść.W końcu napić się na krzywy ryj można,kuchnia u Krychy zawsze była wybitna,a jedno popołudnie bez Mundialu może być korzystne dla psychiki.
Zdecydowałem,że pójdę i sumiennie zanalizuję psiapsiółę.
I zupełnie nie zwróciłem uwagi na to,że w zestawie zalet rzeczonej koleżanki zabrakło pewnego istotnego szczegółu...
Nadeszła pora-stawiłem się gdzie trzeba jako pierwszy:
"Cześć-cześć,jaki śliczny chłopak  z Twojego syna,jak tam interesy,jak dzieci w szkole,o jaka śliczna psina,sralis mazgalis pierdu pierdu..."
Bueeeeee....
Zaczęli się schodzić inni,gadu gadu,nawet sympatycznie,aż w pewnym momencie weszła ONA...
A ja natychmiast popadłem w ciężkie przygnębienie i zacząłem się zastanawiać,czy ja naprawdę mam na twarzy wypisaną aż taką desperację,która upoważnia kogokolwiek do pomyślenia,że w tejże desperacji uznam za stosowne polecieć na tą niewiastę...
O święci pańscy...
Do salonu weszła istota,zbliżona kształtem do znanej wszystkim ze szkoły bryły geometrycznej zwanej walcem.
W dodatku walec ów miał wyraźny wąsik.
I mówił sznapsbarytonem a'la Himilsbach.
Dla porządku:kilka godzin spędzonych w tym towarzystwie pozwala mi na jednoznaczne stwierdzenie,że tak fajnego kumpla mógłbym polecić każdemu-jajcarz,złośliwiec(w moim stylu) i po prostu-świetny towarzysz!
ALE NIE KOBIETA,NA LITOŚĆ BOSKĄ!!!
Od samego początku pilnowałem się,aby przypadkiem nie zrobić ani nie powiedzieć niczego,co sugerowałoby jakąkolwiek chęć pogłębiania zażyłości.Telefony-owszem-wymieniliśmy,ale jestem dziwnie spokojny,że nie skorzystam.
Na wszelki wypadek,bo nie chcę sprawiać przykrości.
I tylko z Kryśką mam problem,bo muszę jej wybić z głowy takie poronione pomysły!
Pewnie się obrazi,no bo"przecież chciała dobrze".
Nie cierpię nadgorliwców,chcących uszczęśliwiać innych według własnego widzenia świata.
I z reguły wbrew uszczęśliwianym!
Zbawiciele świata,psiakrew.


Podziel się
oceń
0
0

Kobieta praktyczna,czyli z autopsji wzięte.

czwartek, 22 kwietnia 2010 22:27
   Jedzie sobie autko.
Duży van.
Drogą osiedlową.
Zbliża się do skrzyżowania z drogą podporządkowaną.
Jako,że jak wspominałem jest to droga wewnątrzosiedlowa,a godzina z gatunku raczej wczesnoporannych,ruch jest praktycznie zerowy,a widocznośc idealna.
Dojeżdżając do skrzyżowania widać,jak z lewej strony,na wyjeździe z drogi podporządkowanej stoi samochód osobowy.Czyli w porządku-ustępuje pierwszeństwa przejazdu.
Ale...
Gdy van znajduje się na środku skrzyżowania,auto osobowe nagle rusza i z impetem wali w bok i lewe,tylne koło vana.Łomot,wstrząs,z ust pasażerów sypią się słowa krótkie i warczące,a jeden z nich w dodatku trzyma się za kark,bo jego zdezelowany kręgosłup odczuł to nader boleśnie.
On klnie najzajadlej!
Wyskok z bryczki.Kierowca tamtego robi to samo,okazując się znaną z widzenia dwudziestoparolatką,znaną skądinąd z tego,że określenie"głupia cipa"należy w jej przypadku uznać za wyważoną i wielce łagodną krytykę.
A może nawet i komplement,zważywszy na stan faktyczny!
Wzburzona pindzia podchodzi do kierowcy i wyjeżdża z tekstem,w którym nie przestawiłem ani słóweczka:
"To pan nie widział,że ja tam stoję tylko dlatego,że samochód mi zgasł?"
Kurtyna.
Albo raczej-gorliwie zalecana w takich sytuacjach przez Marka Twaina-zasłona miłosierdzia.
Skąd się takie biorą,do ciężkiej cholery?!!

PS.Szyja napieprza mnie nadal.
Ale przeżyję i to.


Podziel się
oceń
0
0

Pół godziny temu spotkałem patentowaną kretynkę!!!

wtorek, 22 grudnia 2009 12:53
   A piszę o tym,bo ręce mi opadły! Są ludzie,których powinno się topić,bo ich istnienie jest najzwyczajniej w świecie zbędne!!!
"Utylizacja złego materiału genetycznego"-tak można by to nazwać.
Ale po kolei:
   Wsiadłem do autobusu,a przede mną usiadły dwie młode kobiety.Znam je z widzenia z mojego osiedla,zwłaszcza,że chodziły do jednej klasy z siostrą mojego kumpla,więc wiem,że mają po 28 lat.Niby dorosłe kobiety,ale jak się okazuje-koncertowo nasrane we łbach,jakby jeszcze przedszkola nie skończyły.
Obie szalenie"kobiece i modne",przynajmniej we własnym mniemaniu.Bo dla mnie tragedia:pyszczyska posolaryjne a'la przewędzona makrela,dużo koloru różowego w elementach ubioru,obfity tynk,w uszach jakieś monstrualne żelaziwa,przywodzące na myśl swymi rozmiarami i akustyką popularne na wsiach brzękadła do straszenia dzików...
Brrrr!!!
Krótko mówiąc:wiocha pełną gębą!
Ale takich"cudów"na ulicach pełno,więc ja nie o tym-przywykłem.
Obie dziopy rozmawiały ze sobą w tym autobusie dość głośno i słyszałem je doskonale.I oto,czego się dowiedziałem:
Jedna z nich,niejaka"Grażka",jedzie zaraz po Nowym Roku na 10 dni na wczasy do"Zakopca"z łebkiem.Czyli mówiąc po ludzku-8-letnim synem.I otóż okazało się,że od tygodnia urządza swemu synowi ćwiczenia,polegające na tym,że młodziak musi mówić do niej"ciociu",a jak się 3 razy na dzień pomyli,to nie dostaje deseru,bo-dosłowny cytat:
"...nie bedzie mi w"Zakopcu"robił obciachu,że mam takiego dużego BACHORA"
"O żesz,ty kurwo!"-przemknęło mi przez głowę!
Zastanowiłem się bowiem,co takiego sobie myśli kilkuletni chłopiec,uświadamiany,że przynosi swym istnieniem wstyd swojej"kochanej mamuni"?!!
On tak to może zrozumieć przecież!
Ale nic to-mamunia samotna i do wzięcia,to nie bedzie jej taki duży BACHOR przeszkadzał w spodziewanych podbojach kurortowych! Bo jeszcze jakiś samiec pomyśli,że ona jest już 28-letnią staruchą i jej nie zechce przelecieć,a ona przecież jeszcze na 25 nie wygląda!
A koleżaneczka-druga mądra-przyklasnęła i pochwaliła!
Cieszę się,że zaraz wysiadłem,bo chyba by mnie szlag tam trafił,gdybym coś jeszcze usłyszał.
I co?
Nie mam racji z tym topieniem?!!

Podziel się
oceń
0
0

Forrest Gump się mylił.

piątek, 13 listopada 2009 8:54
   Ktoś może powiedzieć,że to żadne odkrycie Ameryki,bo facet zbyt lotny intelektualnie,to z pewnością nie był.
Fakt!
Ale ja mam na myśli jego sztandarowe powiedzonko,słynne już na cały świat:
"Życie jest jak pudełko czekoladek-nigdy nie wiadomo na jaką się trafi".
I tu własnie pan Forrest popełnił błąd,bo zastosował totalnie niewłaściwą skalę.
Jak można porównać życie jako całość do pudełka czekoladek,skoro pierwsza z brzegu kobitka,sama jedna przypomina nie pudełko,ale cały sklep ze słodyczami-no weź i babę zrozum!
"Się nie da"!!!
Ostatnio zdarzyło mi się przy okazji spotkania towarzyskiego,wpaść na babeczkę,którą znałem przed laty,a której nie widziałem od matury.
No cóż-bywa.
Ale w tamtych czasach,zdarzyło mi się akurat do niej ciężko wzdychać,bo dziewczyna była...oj atrakcyjna i w ogóle,a człek-nastolatkiem będąc-miał z nią takie sny,że klękajcie narody!
I oczywiście żadnych szans,bo tak to już w życiu bywa-była w starszej o rok klasie,robiła za szkolną gwiazdę i bożyszcze,a w dodatku nie należałem do najatrakcyjniejszych mężczyzn w naszej budzie,a ona mogła w całym stadzie przystojniejszych ode mnie przebierać jak w ulęgałkach.
I wszystko w tym temacie!
Dziś wspominam to z rozrzewnieniem,bo to jednak fajne były czasy...
I"to se ne vrati,pane Havranek"!
Ech...
Ale wróćmy do realu,czyli sytuacji sprzed dni kilku:
Wpadlismy na siebie-"ojej,ojej","to Ty?","co tam słychać","sralis mazgalis",po czym...przez cały czas byłem emablowany jak jakiś Di Caprio,czy inny Mel Gibson i przez cały wieczór zastanawiałem się"co jest do ciężkiej cholery?!".
Bo tak:
Nadal jest atrakcyjna,choć-jak każdy z naszego pokolenia-już nadgryziona przez korozję,ale w stopniu akceptowalnym jak najbardziej,bo to i wżery pod kontrolą a i użyta do konserwacji szpachla-wyjątkowo dobrej jakości.
Ja nie wypiękniałem,a mój portfel raczej nie krzyczy"patrzcie jak wyprzystojniam mego właściciela!".Zresztą-sądząc po jej aucie-to mogłaby sobie mnie kupić wraz z przyległościami,za góra dwa koła,w tym jedno zapasowe.
Jakoś nie zauważyłem,abym roztaczał zwierzęcy magnetyzm i budził niepohamowane żądze na prawo i lewo.Powiedzmy,że"parę razy"leciano na mnie,ale bez przesady.
A tu nagle takie"kiziu-miziu".
Kumpel na boczku zasugerował,że"coś Małgosia na ciebie leci-chyba zrobiłeś na niej wrażenie",bo na wstępie pojechaliśmy z dyskusją o poprawności politycznej i pobłyszczałem tam nieco,ale jak świat światem,to"ryczące czterdziestki"nigdy nie leciały na intelekt,bo w tym wieku mają nieco inne priorytety,dzięki którym zresztą my-single płci męskiej-możemy się jako-tako"pożywić na boku"i chwała niebiosom za taką konstrukcję kobiecej psychiki! Ale nikt mi nie wmówi,że to akurat to.
No to co,do ciężkiej cholery?!
Za skurczybyka pojąć nie mogę.
Bo mam do dyspozycji:lustro,wiedzę o życiu i dość trzeźwy osąd sytuacji.
Ale jaka akurat czekoladka zaplątała się do tej bombonierki pod nazwą"Małgośka"?
Tego,to i milion Gumpów nie byłby w stanie odgadnąć!
Podziel się
oceń
0
0

Daj kobiecie palec...

piątek, 09 października 2009 8:25
   ...a całą rękę ci zabierze.
Rękę?!
A całego wpieprzy!!!
Na surowo i bez soli.
Skąd mi to przyszło do głowy?
Z życia przede wszystkim,no bo"cośtam,cośtam"człek przeżył i czegoś doświadczył,ale dzisiaj piszę a propos bloga i moich szanownych Czytelniczek.
Bo w ciągu ostatnich dni paru,dziwnym zbiegiem okoliczności,zderzyło się ze sobą kilka przypadków czytelniczego malkontenctwa.
Zostałem poinformowany-blogowo,"GaGowo"i telefonicznie,o takich pretensjach:
Że"zaniedbuję",bo częstotliwość mniejsza.
Że"tematy nie takie",bo polityka,czy szeroko rozumiane życie publiczne nieciekawe jest.
Że"obniżyłem loty".
No w mordę jeża!
Babeczki Wy moje!
Czyj to w końcu jest blog?!
Nigdy nie ukrywałem,że piszę wtedy,gdy mnie"najdzie",czyli gdy natchnienie mną zatarga.I nie jest moją winą,że rzeczone natchnienie się ostatnio opierdziela.Zresztą-przyganiał kocioł garnkowi:ja piszę 3-4 razy w tygodniu ,a co niektóre niezadowolone...powiedzmy,że rzadziej jakby.Niektóre,to nawet same nie piszą,tylko czytają,ale domagają się ode mnie,abym moje teksty płodził jak królik jakowyś!
No już nie te lata,Drogie Panie!;-) 
Co do tematów,to zawsze zahaczałem o tzw."życie publiczne"i nie mam zamiaru z tego rezygnować,bo nie żyję w głuchej puszczy,ale w konkretnym miejscu i w konkretnej społeczności.I sprawy tejże społeczności również mnie obchodzą,a postawa z porzekadła o"chacie stojącej na uboczu"zawsze była mi obca.Zgadza się-to co nieraz się dzieje,a o czym informują media,to jeden wielki cyrk.Tyle,że to również MÓJ cyrk i MOJE małpy i nie ma dyskusji-będzie czasem i o polityce.
   Ciekawi mnie również,skąd pojawiające się sugestie,abym częściej pisywał o moich układach z"pciom przeciwnom".No bo raczej nie prawię duserów,tylko"się czepiam"i wydawać by się mogło,że podpadam w ten sposób! Ba-ale weź i babę zrozum! Chcą być zaczepiane i właśnie zastanawiam się po co? Możliwości pojawiają się różne.Masochizm raczej odrzucam,bo jak znam układy s/m,to kobitki zdecydowanie stoją po stronie trzymającej bat,a w bólu lubują się faceci.Nigdy tego nie rozumiałem,tym niemniej taka jest prawda.Zastanawiałem się też,czy czasem nie chodzi o to,abym dawał pretekst do opieprzania mnie dla rozrywki,czy też odreagowania"antysamczych emocji",ale Wasze ochrzany są raczej niezbyt brutalne,więc wydaje mi sie,że również nie o to chodzi.
Ale ja dojdę,o co tu biega!
I oczywiście napiszę o wnioskach.
A teraz-miłego weekendu!
Wasze Wielce Szanowne Wybredności!!!
Podziel się
oceń
0
0

Kobiecy wymiar sprawiedliwości.

poniedziałek, 28 września 2009 6:44
   Że co proszę?
Że nie ma czegoś takiego?
Ależ jest!
Funkcjonuje.
Osądza.
I wydaje wyroki!
Niby dobrze,ale...
No właśnie-zawsze musi być jakieś"ale"!
W tym konkretnym przypadku,diabeł siedzi w szczególe ukrywającym się pod określeniem"kobieca".
Już samo to jest podejrzane,bo sprawiedliwość powinna być bezwarunkowa,ale ze"sprawiedliwością"i"sprawiedliwością  kobiecą" jest dokładnie tak samo,jak z różnicą między"demokracją",a"demokracją socjalistyczną",co przecudownie zniuansował był ś.p."Kisiel":
"Różnica jest taka,jak między krzesłem,a krzesłem elektrycznym".
I wszystko w tym temacie!
Aby rzecz uściślić,należałoby powiedzieć,że mamy tu do czynienia z systemem biblijno-stalinowsko-kafkowsko-kowbojskim,a ponieważ stanowi to dość ciekawy i zarazem osobliwy melanż,to pozwolę sobie rzecz nieco bardziej rozwinąć:
   Stalinizm kobiecej sprawiedliwości bije po oczach swą"oczywistą oczywistością",że pozwolę sobie zacytować klasyka...o,pardon:kacyka pewnej partyjki.Młyny sprawiedliwości feministycznej mielą tak jak tamte-najczęściej zaocznie,jednoinstancyjnie,bez prawa do obrony,a tym bardziej do apelacji! Twoje zdanie nikogo tam nie obchodzi,na twoje usprawiedliwienie nie ma nie tylko dobrych,ale w ogóle żadnych argumentów,a próba odwołania się,tylko pogarsza twoją sytuację.Skoro bowiem sprawiedliwość kobieca już się tobą zajęła,to znaczy,że JESTEŚ WINIEN! I nieważne czy zrobiłeś to,co ci się zarzuca-najważniejsze,że system cię wchłonął i zaczął mielić.A skoro miele,to już jesteś skazany.Bo system mylić się nie może!
   Stalinizm,przy całej swej upiornej groteskowości nie do końca patronuje"damskiemu sądownictwu",bo jak już delikwent wpadł w łapy NKWD,to brano go na przesłuchanie i tam kazano mu się przyznać,gdyż zawsze to lepiej wyglądało w raportach dla naczalstwa.Tak więc-delikwent był najpóźniej wówczas informowany co zrobił,no bo w końcu wypadałoby,żeby wiedział do czego się przyznaje.Panie rozwinęły to twórczo,w kierunku takim bardziej kafkowskim-w pewnym momencie orientujesz się,że robisz za współczesnego Józefa K.-wokół ciebie zaczyna funkcjonować atmosfera potępienia,wyrzut bije z każdego gestu i słowa,lub z ich braku,a ty kombinuj! I nie pytaj,bo tylko co...? Tak jest-dobra odpowiedź:pogarszasz tylko swoją sytuację! Ty prostaku,chamie i gburze! A domyśl się! System ci nie powie,bo system jest ponad to,a tak w ogóle,to tobą gardzi! I skaże cię za łajdactwa twe i będziesz miał za swoje!
Ty chamie.
Ty prymitywie.
Ty bydlaku.
Ty...mężczyzno!!!
To ostatnie,to w kobiecych ustach chyba gorsze niż"ty skurwysynu"?
   Skazywanie w takim postępowaniu nosi charakter kowbojski,a właściwie"Dzikozachodni":wyobraźmy sobie senne,małe miasteczko gdzieś na prerii.Opryszek siedzi w miejscowym areszcie i czeka na jutrzejszą rozprawę.W porze obiadowej,kilka minut po piętnastej,z pociągu do Yumy wysiadł przybyły z większego miasta sędzia i właśnie je obiad w towarzystwie burmistrza.Dwunastu wyznaczonych przysięgłych,wybranych spośród najzacniejszych obywateli miasteczka,czyści odświętne ubrania i glansuje buty,aby jutro wyglądać dostojnie i czcigodnie.W końcu to ważna sprawa dla małej społeczności-jutro będzie się sprawiedliwości stawało zadość!
To chyba dobrze?
Oczywiście,że tak! Toż sprawiedliwość jest fundamentem funkcjonowania społeczeństwa!!!
I tylko jedno zastanawia i niepokoi:
Skoro rozprawa dopiero jutro,to dlaczego już teraz grabarz kopie grób,a cieśla sprawdza,czy w stojącej skromnie na uboczu miejskiej szubieniczce,nie spróchniała główna belka i czy aby zapadnia się nie zacina?!!
   Z tym skazaniem wiąże się wspomniana przeze mnie biblijność zjawiska-po prostu jest się współczesnym odpowiednikiem niejakiego Baltazara,któremu nagle na ścianie ukazało się słynne"mane,tekel,fares",co w dość swobodnym,ale dokładnym tłumaczeniu oznacza:"podpadłeś,się rypło,masz na wieki przerąbane"! Tutaj też-nikt wcześniej nie uprzedził,nie ostrzegł.Nagle się tobą zainteresowano,dokonano analizy,wyciągnieto wnioski i koniec:damski czekista ustawia cię nad wywapnowanym dołem,przykłada do potylicy zimną lufę TT-tki i naciska spust.A ty spadasz do olbrzymiego dołu,na którym po zasypaniu zostanie umieszczona pogardliwie brzmiąca tabliczka:"Typowi faceci".
 
   Jeszcze dygresja a propos tego ostatniego:
Skoro z definicji facet to idiota.
Żłób.
Ograniczony ćwok,patrzący na świat przez otwór we flaszce,lub rozporek,a czasem przez jedno i drugie.
Bezmózg,niezdolny do pojęcia całej subtelności i doskonałości kobiecej duszy.
Taki"Untermensch"!
To skąd ta bezwzględność?!
Czyż istotom upośledzonym nie należy się opieka i choć odrobina wyrozumiałości?
Zamiast eutanazji w jakimś feministycznym Hadamarze?!!


Podziel się
oceń
0
0

A bez tytułu! Co to-mus?

niedziela, 06 września 2009 7:57
   Ostatnie tygodnie upłynęły mi między innymi,na gruntownym mieszaniu wirtualu i realu,czyli na uprawianiu osobistych kontaktów z blogowiczami.
A konkretnie z blogowiczkami,w liczbie dwóch.
Obie okazały się przesympatyczne,ale nie o to w tej chwili chodzi.
Tak sobie bowiem w pewnym momencie pomyślałem,że właściwie,to powinienem wbić się w dumę,bo obie przyjechały w tym celu zza granicy.A jedna,to nawet ocean przebyła!
Nawet biorąc poprawkę na to,że spotkanie mojej osoby nie było dla nich priorytetem nr.1,to i tak moje-no przyznam się:przerośnięte ciutkę-własne ego poczuło się mile połechtane i bujałem tak sobie w obłokach błogo uśmiechnięty,kiedy nagle coś szturchnęło mnie w bok,skrzecząc głośno,a nieprzyjemnie.
Spojrzałem-zdrowy rozsądek!
Był,szczerzył mordę i skrzeczał nadal ,czym od razu zwarzył mi humor,bo znamy się już czas jakiś i bydlę nigdy mi humoru nie poprawiało.
Tym razem także nie zamierzał,cham niemyty!
Z wrednym wyrazem pyska,wypluł wątpliwość,wyrażoną z grubsza tak:
"Siebie znasz,świat trochę też,babeczki jako tako również,obiektywnym być potrafisz jak się zepniesz...
No to pomyśl-dlaczego One uwzględniły w wakacyjnych planach Twoją osobę?"
Wlazł mi łobuz na ambicję-zacząłem kombinować...
Od początku wykluczyłem moją niebywałą przystojność,bo po pierwsze-jedna z nich nigdy mnie na oczy nie widziała,więc temat odpada w przedbiegach,a poza tym,to ja w domu lustro mam i zdaję sobie sprawę z tego,co widzę:nikt co prawda nie ucieka z krzykiem na mój widok,a nawet bywam sympatyczny gdy się uśmiecham,ale z całą pewnością nic nie uzasadnia przebywania połowy świata,li tylko dla mojego pyszczyska!
Czyli"to ne je to,pane Havranek"!
Drugą możliwością było to,że piszę zgrabnie,ale po chwilowym zastanowieniu się tą możliwość również odrzuciłem,bo żaden Mickiewicz czy inny Słowacki ze mnie z pewnością nie jest,a ludzi składnie i w miarę poprawnie się wyrażających jest jednak sporo.
Czyli to też nie.
Może więc błyskotliwość i oryginalność treści przeze mnie wyrażanych?
Nie przesadzajmy-co błyskotliwsze bon moty w moich tekstach to cytaty,do czego z reguły się przyznaję uczciwie,a cała reszta...nieco zwariowana czasem,ale z całą pewnością nie decydująca!
I gdy już odrzuciłem wspomniane możliwości,nagle nadeszło olśnienie!
Przywitało się z czekającym cierpliwie,wrednie uśmiechniętym i przycupniętym w kącie zdrowym rozsądkiem-najwidoczniej dranie współpracują-po czym oznajmiło triumfalnie:
Skoro nie zadecydowało to wszystko z osobna,czyli to CAŁOŚĆ musi być dla Nich pociągająca! I to na tyle,że miały ochotę poświęcić swój czas.A to oznacza-logicznie rozumując-że w swoich nowych krajach NIE MIAŁY JESZCZE OKAZJI OBEJRZEĆ TAKIEGO OKAZA!
O święci pańscy!!!
Robię za dziwoląga!!!
Coś pośredniego między babą z brodą,a cielęciem z dwiema głowami!!!
Eksponat z objazdowego panopticum!!!
I słynę na cały świat.
Jeszcze mi tylko brakuje,abym usłyszał pukanie,otworzył drzwi i oślepł od błysku fleszy gromady Japończyków,którzy przyjadą obfotografować to kuriozum,bo gdzieś w Internecie wyczytali,że"jest takie cuś,które ludzkie pojęcie przechodzi"!

Na co mi to na stare lata przyszło?!!

Po tym olśnieniu poczułem się zdemolowany moralnie i zdołowany na full,ale podniósłszy oczy na wyszczerzone ze złośliwą satysfakcją olśnienie,które wespół ze zdrowym rozsądkiem wznosiło właśnie toast na swoją cześć,a mój pohybel,postanowiłem interweniować,aby nie dać łobuzom satysfakcji-obaj złośliwcy,kopnięci w dupę poszybowali efektownym łukiem w odległe rejony galaktyki,a ja szczerzę sie znów!

Dzięki Babeczki,że sie zdarzyłyście!!!
@)-->-->--:-D0:-)

Podziel się
oceń
0
0

Roztkliwianie Wam przeszkadza?

czwartek, 30 lipca 2009 17:14
  No cóż.
Chceta,to dostanieta!
Akurat dziś mam masowego grilla,to może coś ciekawego usłyszę.
Ekipka zapowiedziała się taka,że wiele może się wydarzyć.
Dziś tyle,bom nieczasowy wielce,ale żeby nie było,że jedynie"miziania i wzdychania"uprawiam,to cytat z kolegi Benia,który wczoraj w trakcie małej dyskusyjki o kobietach palnął coś takiego:

"Gdyby rozwój cywilizacji zależał tylko od kobiet,to do dzisiaj mieszkalibyśmy na drzewach,tyle tylko,że z firankami!"

Nie uważacie,że coś w tym jest?!
:-D
Chociaż Benio był wczoraj nieco tendencyjny,bo poprztykał się z żoną,więc może jednak nie?
;-)


Podziel się
oceń
0
0

...I rzeczonej Grażynie,mówimy nasze twarde i stanowcze:"NIE"!!!

niedziela, 12 lipca 2009 8:45
   I to bez najmniejszych wątpliwości,jakby komuś tego co w tytule było mało!
Powód prozaiczny może i nieco przeze mnie wyolbrzymiony według niektórych,ale związany z jedną z moich dwóch fobii antykobiecych.
Bo je mam niestety!
Od zawsze.
A fobii,to ja nie przeskoczę i przyznam,że nawet nie zamierzam próbować,bo w sumie nieszkodliwe.
Jedną stali bywalcy tego bloga znają już od dawna-tatuowana kobieta jest mi wstretną i nieważne jakie to duże i w którym miejscu!
Bueeeee i szlus!!!
Druga fobia nie wywołuje u mnie obrzydzenia i odruchów wymiotnych jak tamta,ale skutecznie gasi mi wszelkie zainteresowanie"kobietą jako kobietą".
Mogę lubić,podziwiać,przyznawać,że obiektywnie piękna,ale zero chemii!
I również szlus!
Wczoraj zadziałała fobia druga.
Bo rzeczona Grażka zrobiła na mnie bardzo korzystne wrażenie:
-Niegłupia.
-Wesoła i otwarta.
-Figura baaardzo w moim typie.
-Włosy również.
-Buzia ładna,regularna i młoda,a uśmiech wręcz rozbrajający.
Tylko dlaczego,do ciężkiej cholery,ona ma wąsy?!!
Tu wyjaśnienie,zanim definitywnie zostanę uznany za debila:
Wałęsy oczywiście nie przypominała,ale co ja poradzę,że gdy kobieta jest brunetką o jasnej karnacji i widoczny jest ten nieszczęsny meszek pod nosem,to ów widoczek mnie momentalnie spłukuje z jakiegokolwiek entuzjazmu,czy choćby zainteresowania?!!
I pozamiatane,bo choćby nawet wpadła na to,żeby się dla mnie ogolić,to ja i tak już jestem zniechęcony do niej (wyłącznie erotycznie) aż po kres moich dni!
Bo pamięć mam.
Jedyny problem,to teraz nie dać się wypuścić tym moim kochanym"swatkom z bożej łaski"i nie podtrzymywać znajomości zbyt intensywnie,bo już zostałem przez jedną,tak ni z gruszki,ni z pietruszki,zaproszony na jutro"na malutka kawkę"i jestem dziwnie spokojny,że Grażka tam będzie.No przecież nie powiem kobiecie,że jest fajna,ale zbyt zarośnięta,więc zaimprowizowałem jakąś tam wymówkę i brak czasu,ale trzeba być czujnym i przez czas jakiś omijać te"kawki","herbatki",itp.,a nawet uważać,gdzie mnie jaki chłop na"Borewicza"zaprosi,bo zawsze istnieje taka możliwość,że któryś posłucha żony i przystąpi do knucia,wystawiając mnie tym harpiom na żer.
Ostrożności nigdy dosyć!
Amen!!!

   I jeszcze słów parę do komentarza Moniki w poprzednim wpisie:
Nie będę się upierał,że"solo jest git",ale mam w sobie tyle rozsądku i obiektywizmu,tudzież odpowiedzialności,aby wiedzieć,że na ojca rodziny,zapewniającego byt i stabilizację,to ja się najzwyczajniej w świecie NIE NADAJĘ!
A moje dzieci,to kocham jak nikogo na świecie!
I dlatego,że je kocham,to ich nie powołuję do życia,bo nie chcę,aby cierpiały z tego,czy innego powodu,a jestem granitowo pewien,że te powody znalazły by się jak amen w pacierzu!
Nie chcę też krzywdzić kogokolwiek,obiecując coś,czego nie mógłbym dotrzymać!
Ewentualne bycie skrzywdzonym też mi się jakoś nie uśmiecha.
Nadaję się na bycie"tym drugim","przerywnikiem w małżeńskiej monotonii",powiernikiem,a nawet przyjacielem.
Ale mężem?!
Przypuszczam,że wątpię!


Podziel się
oceń
0
0

Jakiś zamach się szykuje.Na mnie!!!

piątek, 10 lipca 2009 17:05
   Dobrze jest mieć kolegów,którzy wiedzą co jest ważne i doniosą o czym trzeba.Zadzwonił był do mnie kumpel,który wczoraj wieczorkiem podrzemywał sobie przed telewizorkiem,kiedy to zadzwonił telefon.Nie chciało mu się ruszać jak cholera,więc udał,że nie słyszy i zupełnym przypadkiem podsłuchał z detalami,jak jego żona knuje z jeszcze jedną kumpelą zaswatanie mi jakiejś Grażki na jutrzejszym grillu.Rzecz ma być intrygą podwójną,tzn rzeczona Grażka nie ma pojecia o tym,że psiapsióły chcą ją uszczęśliwić moją osobą,a ja oczywiście też mam być  ciemny jak tabaka w rogu (a guzik,Słonka moje miłe!) i w tej nieświadomości pogrążony,mam złapać się na piękne oczy owej Grażyny.
Zaprawdę powiadam,że prędzej wielbłąd pofatyguje się przez ucho igielne,niż stary wróbel da się na takie plewy wziąć!
Cwaniaczki jedne.
Nie mam zamiaru dawać popalić owej Bogu ducha winnej i tak samo niecnie wrabianej kobicie,ale coś wymyślę,żeby kombinatorkom te manewry bokiem wyszły!!!
Czemu niektórym wydaje się,że ja,czy też inni single,z pewnością jesteśmy nieszczęśliwi i trzeba nas na siłę wyswatać?!!
Ma coś się urodzić,to bez rycia i pomagania się wykluje,a jak nie,to nie i nie ma zmiłuj!
Jutra czekam z ciekawością.
Bo jednak istnieje teoretycznie taka możliwość,że pani G.będzie ósmym cudem świata tudzież orłem intelektu i powali mnie swym wdziękiem od pierwszego wejrzenia!
Takie zjawiska raczej w przyrodzie nie występują,ale...
Raport zdam-nie bójcie się!
0:-) ]:->



Podziel się
oceń
0
0

Mam na dziś bardzo nieprzyzwoitą propozycję.

środa, 27 maja 2009 10:38
   Nieprzyzwoitą obiektywnie,bo ja osobiście jej za taką nie uważam.
Musiałbym się co prawda monstrualnie poświęcić,ale w zamian mam 100% gwarancji,że mąż wówczas nie wróci przez minimum 2 godziny,a jakby była dogrywka i karne,to ho,ho!
Na oczy go nigdy nie widziałem,a więc wg.mojej prywatnej moralności-przeszkód żadnych!
Tylko dylemat:
Z jednej strony Messi,Rooney,Cristiano Ronaldo & co.
A z drugiej...
Coś,czego nie mam w nadmiarze i na co dzień.
Chyba wybiorę to drugie w cyniźmie swoim,bo w końcu można to robić i przy włączonym telewizorze.
Chociaż nie-nigdy nie lubiłem byle jak,bo to i kompletny brak szacunku dla drugiej strony,a także gówniana satysfakcja dla obojga!
Później sobie wynik sprawdzę.
Zapewne cham i zwierzę ze mnie,czyli"typowy facet".
A tak!
Do cholery jasnej-tak!!!
Nie będę przepraszał całej ludzkości za niedoskonałości ludzkiego charakteru,czy też ludzkiej natury!
Czasem trzeba spuścić pierwotność ze smyczy.
Zwłaszcza,gdy obiekt pożądania jest tego wart.
A JEST!!!
]:->
Podziel się
oceń
0
0

Krótko.

poniedziałek, 11 maja 2009 9:36
   Bo nie mam dziś zbyt wiele czasu.
Stałem ja sobie dzisiaj świtem bladym w kolejce do warzywniaka.
Niezbyt spektakularne,to fakt.
Ale przede mną stała sobie pani,którą znam z widzenia z tegoż warzywniaka i wiem,że jest osobą wielce wybredną.
Czyli postoimy-pomyślałem i jak się okazało miałem rację.
Pani wybrzydzała wielce:a to rzodkiewki zbyt duże,a to pomidory zbyt blade,banany zbyt krzywe,papryka zbyt droga,koperek jakiś taki przywiędły...
Standard.
Jako,że"klient nasz pan",to personel znosił te fumy ze stoickim spokojem,pozwalając przebierać,grzebać i grymasić.Dziewczyny doskonale wiedziały,że ona i tak w końcu to wszystko kupi,a jej jęki i kwęki już od dawna traktują jako nieodzowną część rytuału klienckiego.W pewnej jednak chwili,pani zaczęła prowadzić ze sprzedawczynią kolejny dyskurs o kolejnym wybieranym warzywku,a mnie-dotychczas gapiącemu się bezmyślnie na to wszystko-coś we łbie zazgrzytało.
Bo rozgrywająca się przed moimi oczami scenka,dość dobitnie uświadomiła mi,że to właściwie jest nieprzyzwoite i nie powinno się na takie rzeczy pozwalać!
Ponieważ:
Czy zastanawialiście/zastanawiałyście (niepotrzebne skreślić) się kiedykolwiek nad tym,że długotrwałe i sumienne wybieranie przez kobiety ogórka sałatkowego,ma w sobie coś perwersyjnego?!!
To ważenie w dłoni,przesuwanie nią wzdłuż w tę i z powrotem,ugniatanie mające sprawdzić jędrność!
I to rozczarowanie na twarzy,gdy ogór nie odpowiada wymaganiom! Chwyt za kolejny i znów...
Mac,mac,mac...
I następny!
I jeszcze raz!
I jeszcze...
Konia z rzędem,za wgląd w myśli takich skrupulantek w tym momencie!!!
Jak się na to z boku patrzy...
No przyznam,że czułem się molestowany i wplątany w jakąś dwuznaczność,zwłaszcza,że babka całkiem do rzeczy!!!
A jakby w kolejce stało jakieś dziecko?!
No szok!!!
;-)0:-)

PS.I mała muzyczka,specjalnie dla"Bećki".
A to poznajesz?



Podziel się
oceń
0
0

Refleksje po lekturze pewnego bloga.

czwartek, 05 marca 2009 15:08
   Blogi są różne-ciekawe,nudne,poważne,jajcarskie,takie,siakie,owakie,a nawet i srakie trafiają się też.
Jak to w życiu!
I ludzie na blogach są różni.
Normalka!
Ale już od jakiegoś czasu utwierdza się we mnie przekonanie,że na jednym z blogów trafiła mi się wyjątkowa perła!
Egzemplarz,że klękajcie narody!
Zresztą olewam te jakieś tam narody,bo co mnie one obchodzą!
Grunt,że ja mam ubaw po pachy!
Wspomniany osobnik nie jest autorem bloga,a jedynie komentatorem.
Tylko jednego.
Ale za to stałym i wiernym.
A to co wypisuje,przywodzi mi na myśl reakcję Barta Simpsona na przypadkowo uruchomiony film porno:
"Obrzydliwe,ale dziwnie wciągające!"
Mam mniej-więcej to samo.
I tu wyjaśniam:
Blog należy do kobiety,zaś komentator jest facetem,który ową blogerkę zna osobiście.
I chyba się w niej durzy,czy też durzył.W każdym bądź razie,ma do niej stosunek niebywale emocjonalny.
Efekty walą z nóg!
Na samym starcie kolo musiał przybrać jakiś pseudonim i w efekcie jego nick jest tak infantylny,że bardziej być nie może.Ale to w końcu małe Miki! Gorzej,że koleżka wchodząc na bloga daje upust swoim emocjom,lub też stara się zrobić to słynne"dobre wrażenie"na właścicielce.Tak czy siak,jego wypociny to melanż koszmarnej egzaltacji,wazeliniarstwa i lizusostwa,czyli mówiąc dobitnie i wprost-porażającego włazidupstwa!
Czytam toto z niezdrową fascynacją,bo są to teksty jedyne w swoim rodzaju! ZERO AMBICJI W TYM FACECIE!
A jak twórczo sie produkuje!
Autorka napisze coś o kłopotach,a ten od razu"och,ach,cierpię wraz z tobą!".Ona napomknie,że spotkała starego kumpla,którego lubi,a ten"tak,znam,kapitalny człowiek!".Ona obsobacza złą koleżankę,a tutaj od razu szlochy"nad złą kobietą mającą czelność krzywdzić anioła".Dam sobie głowę,a nawet i wiecej obciąć,że gdyby autorce przyszło do głowy opisać np.swego psa,to już po paru minutach dowiemy się,że pies jest najpiękniejszy,najwierniejszy i oczywiście mądry,a nie mówi tylko dlatego,że mu się nie chce!!!
Ufff!!!
Wiem,że któregoś dnia podczas przerąbywania się przez te zwały lukru,najnormalniej w świecie zwymiotuję na klawiaturę! Wiem to,ale nie ma mowy abym zrezygnował i nadal będę pochłaniał te płody grafomana!
Są niezdrowo,bo niezdrowo,ale jednak fascynujące!!!
I jeszcze jedna dygresja:
Nie wiem,jak normalny,dorosły chłop może się wprowadzić w takie stany! Podejrzewam,że czyta wpis blogerki,podnieca się na full,a pisząc komentarz,jednocześnie się zaspokaja! Tylko to może tłumaczyć te roztkliwiania,szlochania,miziania,tiutiania i gliglania!
Innej możliwości nie widzę!!!
I wiecie co Wam jeszcze powiem?
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to,że jak znam życie,to facet NIGDY swego celu nie osiągnie!
Poprawka:
Jak znam KOBIETY,to facet jest na straconej pozycji!!!
Jeszcze się taka nie urodziła,która poleciałaby na mężczyznę,który zawsze się z nią zgadza!!!
Takie zjawisko,to w przyrodzie nie występuje!!!

A na koniec,żeby nieco złagodzić nastrój,coś co BARDZO LUBIĘ!
Bo to świetne najzwyczajniej w świecie jest!
I klimatyczne.

Podziel się
oceń
0
0

Tak generalnie,to ja za poezją nie przepadam.

poniedziałek, 16 lutego 2009 13:41
   Z dwóch powodów:
Główny to taki,że jest to mowa bezdyskusyjnie sztuczna,a ja sztuczności najzwyczajniej w świecie nie trawię!
Drugi,to lekcje Polaka w szkole i to nieśmiertelne i pamiętne hasło,rzucane nieodmiennie przez belferkę:"Przeczytaliśmy,a teraz X powie mi,co autor chciał przez to powiedzieć?!
Brrrr!!!
Polonistą byłem niezłym i radziłem sobie z tym wszystkim śpiewająco.Tym,co podnosiło mi ciśnienie i uprzedzało do poezji był drobniusieńki fakt:
Niechbyś spróbował powiedzieć to,co ci się faktycznie nasunęło po lekturze tego,czy owego!
To leżysz i kwiczysz!!!
Bo oczywiście miało ci się nasuwać wyłącznie to,co przewidział autor podręcznika!
Do budy chodziłem za komuny,więc absolutnie się nie dziwiłem,że to tak działało,a i umiałem się nieźle poruszać w tej schizofrenicznej,podwójnej rzeczywistości.Było,minęło.Tyle tylko,że poezji przez to wszystko,to ja już nigdy nie pokocham miłością wielką,namiętną i bezwarunkową!
Co nie oznacza,że jestem zdecydowanie na nie!!!
Poszczególne perełki,jakie udaje mi się czasem wyłapać,potrafią zwalić mmnie z nóg!

   Ktoś zapyta:no dobrze,ale po co ty koleżko o tym piszesz?
Już wyjaśniam:
Staram się w tej mojej tu pisaninie,wywalać wszystko prosto i bez kombinowania.
Kawę na ławę.
Bywa jednak i tak,że emocje-i to całkiem spore-szukają we mnie ujścia,a ja nie mogę sobie pozwolić na bezpośredniość i szczerość.
Bo...tak trzeba,zwłaszcza,gdy z różnych względów wskazana jest daleko posunięta dyskrecja!
Niby człowiek w tej sieci jest anonimowy,ale jak sobie przypomnisz prawa Murphy'ego...
No to przecież nie walniesz wszystkich swoich przeżyć jak na tacy,bo odpowiadasz czasem nie tylko za siebie!
A tłumić wszystko w sobie to też dyskomfort,zwłaszcza,gdy się już przywykło do folgowania sobie na blogu.

I wtedy ratunek może dać właśnie ta nieszczęsna poezja!
Zwłaszcza,gdy znasz coś,co pasuje do twojej sytuacji nie w stu,ale w nieskończoności procentów!!!
A przy okazji jest piękne.
No to chociaż tak mogę zasygnalizować,co mną po weekendzie miota.
Nie bedę może zbyt oryginalny,ale akurat TO chcę Wam przypomnieć,lub przedstawić po raz pierwszy tym,którzy nie znają:

Lubię,kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą,twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.

Lubię,kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim,urywanym oddycha oddechem
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.

I lubię ten wstyd,co się kobiecie zabrania
przyznać,że czuje rozkosz,że moc pożądania
zwalcza ją,a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust,a lęka się słów i spojrzenia.

Lubię to-i tę chwilę lubię,gdy koło mnie
wyczerpana,zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.
Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 21 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  56 304  

O mnie

Facet
Wiek średni
Duch młody
Brak wiary w człowieka.
A w kobietę,to już doprawdy szkoda słów!
Źle mi z tym!!
Ale nadal kołaczą się we mnie rozpaczliwie resztki nadziei na coś dobrego!!!

O moim bloogu

Co mi się we łbie kłębi,kiedy muszę się użerać z codziennością. Mój pogląd na świat. Moje widzenie ludzi. I odpowiedź na pytanie:dlaczego generalnie mam to wszystko w dupie?!

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Statystyki

Odwiedziny: 56304
Wpisy
  • liczba: 363
  • komentarze: 2847
Bloog istnieje od: 3481 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl