Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


O żesz...

środa, 30 września 2009 8:27
   Dzisiejszy świt blady,około siódmej,idę po zakupy.
Przy kiosku,pani kioskarka wkłada właśnie wyrób gazetopodobny,zatytułowany"Fuckt"(czy jakoś tak),do reklamowego transparenciku,który tam sobie dynda.
Z czołówki bije tytuł:"Cud w Sokółce"(czy jakoś podobnie)
Myślę:spojrzę,bo śmiech z rana-sama radość!
Podchodzę,czytam...
O KURWA MAĆ!
W skrócie:
Gdzieś tam na podlaskim zadupiu,ksiądz dobrodziej odprawiał mszę,gdy nagle hostia wymsknęła mu się z rąk i upadła na ziemię.I zmienił się jej kolor-na czerwony! No to zbadali ją naukowcy i stwierdzili,że jest to-uwaga!-fragment serca człowieka,będącego w agonii!!!
Alleluja,chwalmy Pana w niebiesiech!
Koniec cytatu.
I teraz pytam się:
Czy istnieje granica popierdolenia pismaków,jeśli chodzi o wciskanie ludziom najbardziej debilnego gówna?!!
To już mnie nie śmieszy,bo to obraża moją inteligencję!
No ile można?!!
Podziel się
oceń
0
0

Kobiecy wymiar sprawiedliwości.

poniedziałek, 28 września 2009 6:44
   Że co proszę?
Że nie ma czegoś takiego?
Ależ jest!
Funkcjonuje.
Osądza.
I wydaje wyroki!
Niby dobrze,ale...
No właśnie-zawsze musi być jakieś"ale"!
W tym konkretnym przypadku,diabeł siedzi w szczególe ukrywającym się pod określeniem"kobieca".
Już samo to jest podejrzane,bo sprawiedliwość powinna być bezwarunkowa,ale ze"sprawiedliwością"i"sprawiedliwością  kobiecą" jest dokładnie tak samo,jak z różnicą między"demokracją",a"demokracją socjalistyczną",co przecudownie zniuansował był ś.p."Kisiel":
"Różnica jest taka,jak między krzesłem,a krzesłem elektrycznym".
I wszystko w tym temacie!
Aby rzecz uściślić,należałoby powiedzieć,że mamy tu do czynienia z systemem biblijno-stalinowsko-kafkowsko-kowbojskim,a ponieważ stanowi to dość ciekawy i zarazem osobliwy melanż,to pozwolę sobie rzecz nieco bardziej rozwinąć:
   Stalinizm kobiecej sprawiedliwości bije po oczach swą"oczywistą oczywistością",że pozwolę sobie zacytować klasyka...o,pardon:kacyka pewnej partyjki.Młyny sprawiedliwości feministycznej mielą tak jak tamte-najczęściej zaocznie,jednoinstancyjnie,bez prawa do obrony,a tym bardziej do apelacji! Twoje zdanie nikogo tam nie obchodzi,na twoje usprawiedliwienie nie ma nie tylko dobrych,ale w ogóle żadnych argumentów,a próba odwołania się,tylko pogarsza twoją sytuację.Skoro bowiem sprawiedliwość kobieca już się tobą zajęła,to znaczy,że JESTEŚ WINIEN! I nieważne czy zrobiłeś to,co ci się zarzuca-najważniejsze,że system cię wchłonął i zaczął mielić.A skoro miele,to już jesteś skazany.Bo system mylić się nie może!
   Stalinizm,przy całej swej upiornej groteskowości nie do końca patronuje"damskiemu sądownictwu",bo jak już delikwent wpadł w łapy NKWD,to brano go na przesłuchanie i tam kazano mu się przyznać,gdyż zawsze to lepiej wyglądało w raportach dla naczalstwa.Tak więc-delikwent był najpóźniej wówczas informowany co zrobił,no bo w końcu wypadałoby,żeby wiedział do czego się przyznaje.Panie rozwinęły to twórczo,w kierunku takim bardziej kafkowskim-w pewnym momencie orientujesz się,że robisz za współczesnego Józefa K.-wokół ciebie zaczyna funkcjonować atmosfera potępienia,wyrzut bije z każdego gestu i słowa,lub z ich braku,a ty kombinuj! I nie pytaj,bo tylko co...? Tak jest-dobra odpowiedź:pogarszasz tylko swoją sytuację! Ty prostaku,chamie i gburze! A domyśl się! System ci nie powie,bo system jest ponad to,a tak w ogóle,to tobą gardzi! I skaże cię za łajdactwa twe i będziesz miał za swoje!
Ty chamie.
Ty prymitywie.
Ty bydlaku.
Ty...mężczyzno!!!
To ostatnie,to w kobiecych ustach chyba gorsze niż"ty skurwysynu"?
   Skazywanie w takim postępowaniu nosi charakter kowbojski,a właściwie"Dzikozachodni":wyobraźmy sobie senne,małe miasteczko gdzieś na prerii.Opryszek siedzi w miejscowym areszcie i czeka na jutrzejszą rozprawę.W porze obiadowej,kilka minut po piętnastej,z pociągu do Yumy wysiadł przybyły z większego miasta sędzia i właśnie je obiad w towarzystwie burmistrza.Dwunastu wyznaczonych przysięgłych,wybranych spośród najzacniejszych obywateli miasteczka,czyści odświętne ubrania i glansuje buty,aby jutro wyglądać dostojnie i czcigodnie.W końcu to ważna sprawa dla małej społeczności-jutro będzie się sprawiedliwości stawało zadość!
To chyba dobrze?
Oczywiście,że tak! Toż sprawiedliwość jest fundamentem funkcjonowania społeczeństwa!!!
I tylko jedno zastanawia i niepokoi:
Skoro rozprawa dopiero jutro,to dlaczego już teraz grabarz kopie grób,a cieśla sprawdza,czy w stojącej skromnie na uboczu miejskiej szubieniczce,nie spróchniała główna belka i czy aby zapadnia się nie zacina?!!
   Z tym skazaniem wiąże się wspomniana przeze mnie biblijność zjawiska-po prostu jest się współczesnym odpowiednikiem niejakiego Baltazara,któremu nagle na ścianie ukazało się słynne"mane,tekel,fares",co w dość swobodnym,ale dokładnym tłumaczeniu oznacza:"podpadłeś,się rypło,masz na wieki przerąbane"! Tutaj też-nikt wcześniej nie uprzedził,nie ostrzegł.Nagle się tobą zainteresowano,dokonano analizy,wyciągnieto wnioski i koniec:damski czekista ustawia cię nad wywapnowanym dołem,przykłada do potylicy zimną lufę TT-tki i naciska spust.A ty spadasz do olbrzymiego dołu,na którym po zasypaniu zostanie umieszczona pogardliwie brzmiąca tabliczka:"Typowi faceci".
 
   Jeszcze dygresja a propos tego ostatniego:
Skoro z definicji facet to idiota.
Żłób.
Ograniczony ćwok,patrzący na świat przez otwór we flaszce,lub rozporek,a czasem przez jedno i drugie.
Bezmózg,niezdolny do pojęcia całej subtelności i doskonałości kobiecej duszy.
Taki"Untermensch"!
To skąd ta bezwzględność?!
Czyż istotom upośledzonym nie należy się opieka i choć odrobina wyrozumiałości?
Zamiast eutanazji w jakimś feministycznym Hadamarze?!!


Podziel się
oceń
0
0

Kończyć? Jeszcze się nie zdecydowałem.

piątek, 25 września 2009 9:36
No nie da się ukryć,że myślę.
Przynajmniej czasami.
Zdarza się nawet niekiedy,że nie myślę o tzw."dupie M.",lecz nieco szerzej jakby...
Ostatnio na ten przykład,rozmyślałem sporo,czy aby nie skończyć pisania tego bloga.
"Się oklepał",autor spowszedniał,a że z pewnością nie jest to zbyt wybitna literatura,to i odwiedzających ubyło.
Generalnie-pora by była skończyć.
Nie wykasowywać,bo jednak szkoda mi tych kilkunastu miesięcy wspomnień,ale zamknąć,ohasłować i wracać czasami dla odświeżenia co niektórych sentymentów.Czasem dopisać coś,ale dla samego siebie,tak pamiętnikarsko bardziej.
Z drugiej jednak strony,zamierzam nadal bywać czytelnikiem starych znajomych i byłoby niedelikatnością blokować dostęp do siebie,a samemu włazić bez żenady na cudze podwórko.Jakoś nieładnie,każdy przyzna.Tak więc jeden argument"za pozostaniem"już mam.
Drugi też i nad nim się zatrzymam:
Skąd ja się dowiem tylu interesujących rzeczy o sobie,jak nie od pojawiających się tutaj komentatorów?!!
Cholera...nie do końca tak.
Inaczej:
CZEGO to ja się od nich nie dowiem!
Nie będę ukrywał,że lektura co niektórych Waszych komentarzy,stanowi dla mnie kopalnię wiedzy o samym sobie.
I kopalnię humoru również!
Choć nie tylko.
Komentarze są różne:od głupich poczynając,na wielce ekstraordynaryjnych kończąc.Reprezentantem tych pierwszych jest oczywiście nasz niezrównany"atheoś",który raz na kilka miesięcy zdobywa się na wysiłek zmarszczenia czółka i przy wtórze rozpaczliwego zgrzytu przekaźnków mózgowych wyemitowuje-a raczej:wypierduje-coś,co w jego mniemaniu stanowi"yntelygentnom i żeczowom krytykie"zarozumiałego egoisty czyli mnie.Ponieważ już dawno żadnego wykwitu swej mózgownicy nie zamieścił,przypomnę,że po długotrwałych analizach doszedł on do powalającego wniosku,że nie tylko lubię pisać bloga,ale w dodatku piszę go,aby pisać o sobie!
No prawda,że urocze?!
A jakie odkrywcze!!!
:-D
Zdarzają się również komentarze nie do końca chyba przemyślane-ostatnio przeczytałem,że jestem żałosny,bo odczuwam"radość z czyjejś śmierci".Muszę przyznać,że uważam to za krzywdzącą interpretację moich słów,bo fakt śmiania się z OKOLICZNOŚCI czyjegoś zejścia,nijak nie pokrywa się z sugerowaniem,że ta śmierć mnie cieszy! Owszem-są na tym świecie ludzie,których śmierć ucieszy mnie niebywale,a nawet szczerze im jej życzę,ale są to akurat osoby doskonale mi znane i konkretne,które na dodatek zdrowo sobie na te uczucia zapracowały! Poza tymi przypadkami-nie odczuwam radości z lektury czyichkolwiek nekrologów!
Ta sama osoba,łupnęła była również nieco osobliwą konstrukcją myślową,że"jedynym uczuciem wyższym,do którego jestem zdolny,to miłość do samego siebie".Nie wiem,skąd aż taki radykalizm w ocenie człowieka,z którym nigdy się nie zetknęło,ale ubawiła mnie rozbrajająca nielogiczność tego zdania:o ile bowiem miłość faktycznie zaliczana jest do uczuć wyższych,to miłość do samego siebie,jako cecha negatywna(narcyzm i egoizm w jednym) z pewnością uczuciem wyższym nie jest! Czyli zimny,kompletnie bezuczuciowy ze mnie typ!
Psychopata,się znaczy!
No nie fajnie jest?!
:-D
Z innych,co osobliwszych opinii o sobie,z rechotem wspominam tą o"niemoralnym i chciwym człowieku",co zostało wyartykułowane w związku z moim pisaniem na zamówienie tego i owego.Bawi mnie również sugestia o"braku gustu muzycznego"jaka swego czasu poleciała w moją stronę,a także wszystkie dowcipy na mój temat,bo nie kocham siebie aż do tego stopnia,aby nie umieć się z nich śmiać!
;-)
Nic jednak nie dorównuje diagnozie,jaką otrzymałem ostatnio.Nie na blogu co prawda,ale pochodzi ona jak najbardziej z tego środowiska i blogerów,a w zasadzie blogerek dotyczy.Ponieważ,wbrew sugestiom,odczuwam sympatię do innych,to śpieszę z jej opublikowaniem,aby ostrzec przed samym sobą,jako że straszny demon we mnie-jak się okazuje-siedzi!
I innym zagraża!
No to dowiedzcie się,że mam ciągoty do-cytuję może niedosłownie,ale sens zachowany jest w 100%-"zwabienia biednej,blogującej kobitki,doprowadzenia jej do stanu bezbronności poprzez upicie,a następnie wykorzystanie jej"!!!
Chapeau bas!
Odchorowywałem to przez dwa dni.
Nie da się ukryć,że zaskoczyło bezbrzeżnie.
Jak to człowiek nie zna samego siebie!
Ale na szczęście,ktoś patrzący z zewnątrz pomógł otworzyć mi oczy.
Zapamiętam z pewnością-diagnosta ma to jak w banku!!!
I wyciągnę konsekwencje.
Kastracji co prawda nie przewiduję,bo aż taki desperado,to ja nie jestem,ale coś wymyślę!
:-D;-)]:->
Tak więc- będę chyba ciągnął pisanie.Któż bowiem dostarczy mi tyle wiedzy o samym sobie,jak nie Wy? Przez najbliższych parę tygodni rzecz sobie przemyślę i niewykluczone,że zmienię zdanie.Ale bez obawy-jeżeli decyzja będzie na"nie",to uprzedzę,a i pożegnam się grzecznie!
Może i jestem cham,ale nie grubianin!;-)


PS.Piszę to od rana,przy wtórze zgrzytu zębów,na zasadzie:5 minut pisania,30 minut folgowania obolałemu kręgosłupowi.Ale to znaczy,że juz jest świetnie,bo poprzednie dwa dni-szkoda gadać!
Jeszcze ze dwa dni może mnie tu nie być.
Bywa.
Proszę o wyrozumiałość.
A coby uniknąć awanturyyyyyyyyyyyyyyyy,to już przywracam galerie!
0:-)



Podziel się
oceń
0
0

Mała mieszanka tego i owego.

poniedziałek, 21 września 2009 17:34
   Krótka,bo właśnie wróciłem z biblioteki i teraz muszę coś napisać na sobotę.A że zamawiający solidny,to i ja przyłożyć się muszę.

   Pierwsza rzecz,to coś,co mnie przed chwilą oburzyło:
Okazuje się,że jak ogłosił"Teleexpress",ceny zboża w Polsce spadły tak bardzo,że nie opłaca się go sprzedawać młynom.Zamiast tego kupować je bedą elektrownie i spalą go w celach prądotwórczych,bo ekologiczne i kaloryczne zarazem!
No to,cholera,coś jest"bardzo nie bardzo"!
Palić zboże,bo nikt go nie chce,a miliony ludzi umierają z głodu!
Tak,wiem-komunał straszliwy właśnie wygłosiłem!
Ale co poradzę,że tak właśnie myślę i nie podoba mi się to?!

   Były też w zeszłym tygodniu elementy wesołe.
Ostrzegam,że ktoś może się ze mną nie zgodzić,ale zawsze ostrzegałem,że mam cokolwiek zwyrodniałe  poczucie humoru!
 
   Bodajże we wtorek,w jakimś Zbąszyniu,czy też Zbąszynku,pewien działkowicz postanowił wytępić na swej działce wyjątkowo uciążliwego kreta.W tym celu napełnił krecie korytarze jakąś prywatnie zorganizowaną substancją,dołożył lont i podpalił!
Niestety-nikt juz się nie dowie,skąd to cudo wytrzasnął,bo jak świat światem,jeszcze żaden denat nie złożył wyjaśnień przed wymiarem sprawiedliwości! Pieprznęło zdrowo,a tępiciel szkodników padł trupem na miejscu.O losie kreta-agencje milczą.

   W weekend dla odmiany,pewien żołnierz postanowił oddać skok spadochronowy na weselu kumpla,dla uatrakcyjnienia imprezy,no i trzeba przyznać,że się skurczybykowi udało nad podziw!
Uatrakcyjnił!!!
I trzeba przyznać-twardy był:kopyta wyciągnął dopiero po kilkunastu godzinach od plaśnięcia bez zabezpieczenia o Matkę-Ziemię!

   Tak,wiem-jestem cyniczne bydlę,że mnie to bawi,ale nie znałem żadnego z nich,ani nawet nigdy nie byłem choćby w okolicach tych miast,w których ci szalenie dowcipni ludzie żyli!
To czemu mam się przejmować?!



Podziel się
oceń
0
0

Eeee......o Matko!......

niedziela, 20 września 2009 8:22

Podziel się
oceń
0
0

Z patriotycznym zadęciem dziś będzie! No bo czasem po prostu trzeba.

sobota, 19 września 2009 8:52
   Przy okazji napluję nieco na nowy kraj paru cenionych przeze mnie blogowiczek,ale co mi tam!
Mam nadzieję,że wybaczą!

   A chodzi o to,że kolega Barack O.zachował się ostatnio względem nas typowo po amerykańsku,czyli z wdziękiem hipopotama i to w dodatku robiącego za otyłego w stosunku do innych hipopotamów!
Tak,tak-o tą"tarczę antyrakietową"chodzi!
Bo o ile skuteczność tego ustrojstwa od początku wydawała mi się co najmniej dyskusyjna-a przypomnę,że nieco się na tym znam-a budowa tego w Polsce budziła moje mieszane uczucia,to teraz czuję sie jak zbity pies z zupełnie innego powodu:
Na ile nas było stać,pomagaliśmy skurczybykom w ich światowych awanturach i narażaliśmy się całej Europie za proamerykanizm.W zamian,nasze żałosne skomlenia o zniesienie wiz wywoływały tylko pogardliwe i protekcjonalne a mętne zapewnienia o"rozważeniu tematu w przyszłości".Kupiliśmy dyskusyjnej wartości samoloty bojowe,znów podpadając Europie i dając się-przepraszam za słowa,ale czasem trzeba nazwać rzeczy po imieniu-wydymać w d...na tzw.offsecie! Nie jestem naiwny-skoro politycy nasi to ludziki nędznego kalibru,to nie należało oczekiwać,że USA nie wykorzystają okazji,żeby na frajerach zarobić! Ale są granice!!!
I te zadufane,nieempatyczne skurwysyny z Białego Domu je ostatnio przekroczyły!
Trzeba nie mieć żadnego zrozumienia dla cudzych uczuć,aby decyzję o rezygnacji z tarczy,będącą w istocie kapitulacją wobec Ruskich i przyznaniem,że Europa Wschodnia nadal jest ich strefą wpływów,ogłosić 17 września,w okrąglutką,70-tą rocznicę ataku czerwonej hołoty na Polskę! Ten idiota z White House,robiąc to napluł mi w twarz,a całą Polską wytarł sobie swoją gwiaździstą dupę!!!
Wiem,że jestem nikim,ale raz na jakiś czas staję się dla polityków ważny.
Wtedy,gdy"robię za elektorat"i idę do urny!
No to oświadczam,że zagłosuję wyłącznie na tych,którzy przekonają mnie,że gdy nieokrzesane kowbojstwo zaś przylezie z żądaniem pomocy w czymkolwiek,to zamiast włazić im w spasiony hamburgerami zad,pokażą pajacom gdzie się zgina dziób pingwina!
Amen!!!
Podziel się
oceń
0
0

Ale ten czas leci...

piątek, 18 września 2009 9:45
   Wczorajsze późne popołudnie.Telefon.Odbieram-"Tostowy"dzwoni.
Kumpel się znaczy.
Zwyczajowe banały wstępne:"jak tam,co tam","wszyscy zdrowi","pierdu,pierdu".
W końcu pada informacja,że w sobotę popołudniu,na działce"Tostowego"zamykany jest sezon grillowy.
O żesz,cholera jasna!
Kiedy to lato zleciało?!!
Faktem jest,że tak mi sie żywot poukładał-a raczej:porozkładał-że sezon imprez plenerowych spędziłem wybitnie nieimprezowo,bo trudno o nastrój i chęci,kiedy łeb spuchnięty od nadmiaru trosk i to takich konkretnych.
Ale że to tak szybko śmignęło?!
Dopiero wczoraj to sobie uświadomiłem!
Nic straconego,bo na całe szczęście każda zaprzyjaźniona działka jest zamykana z osobna,co gwarantuje cykl imprez pijackich na przynajmniej miesiąc.Ale jak tak pomyśleć szerzej,to tempo,którego nabiera przemijające już ewidentnie w przypadku mojego rocznika życie,zaczyna się robić przerażające,bo zawrotne!
Cholera jasna,to nie tak ma być!
Jest jeszcze tyle rzeczy,które mamy zrobić!
Które zrobić powinniśmy!
Których jeszcze musimy doświadczyć!
Są ludzie,których spotkać mamy.
I chcemy!
I zależy nam na tym coraz bardziej,im dogłębniej rozumiemy to,że 99% z tych planów nigdy nie zostanie zrealizowanych!
A co niektóre zrealizować nie dadzą się już nigdy!!!
Bo coś się skończyło i przeminęło bezpowrotnie,coś przestało fizycznie istnieć,ktoś umarł...
A to cholerne bydlę,"Kolega Czas",zapieprza na łeb,na szyję i wciąż się rozpędza!
I coraz więcej szans na chwile szczęścia przepada,umyka,roztapia się gdzieś za nami.
A my nie umiemy sobie tego uświadomić i pomagamy łobuzowi! Najczęściej sami mordujemy-bezmyślnie i głupio-szanse na...cholera,jak to wyrazić...na coś lepszego czy piękniejszego.
A potem żałujemy.
Tęsknimy.
Robimy sobie wyrzuty.
Dręczy nas poczucie niespełnienia i żal za tym co zrobiliśmy nie tak,lub nie zrobiliśmy w ogóle.
Chociaż mieliśmy kiedyś szansę!
Właśnie-"kiedyś"!
I już niczego nie da się z tym wszystkim zrobić...
Podziel się
oceń
0
0

Konkurs na"Tekst roku 2009"jest już praktycznie rozstrzygnięty!

wtorek, 15 września 2009 9:30
   Ja doskonale wiem,że dopiero wrzesień mamy i rozstrzyganie całorocznego konkursu (mojego prywatnego,żeby nie było wątpliwości) może wydawać się przedwczesne,ale wobec tego,co dziś do mnie poleciało,nie mam złudzeń:
To był ON!
Triumfator bezapelacyjny!!!
Ale może by tak po kolei?
   Było tak:
Wychodziłem ci ja świtem bladym na zakupy,kiedy moje osobiste Tate poprosiło mnie o sprawdzenie w ogłoszeniach parafialnych,kiedy jest msza za naszą sąsiadkę,której rocznica śmierci akurat teraz wypada.Chce Tate iść-proszę bardzo! Kościół po drodze,więc żaden problem,a nawet gdyby był nie po drodze,to i tak bym poszedł,bo w końcu po to m.in. Tatinek sobie mnie zrobił-żeby mieć wyrękę na stare lata.Potuptałem grzecznie,a jako że tablica ogłoszeniowa mieści się wewnątrz,no to wszedłem.Sporo było w gablotce nawywieszane,więc chwilę tam spędziłem,a w tym samym czasie mijały mnie stadka stałych bywalczyń porannych mszy,czyli tzw."kózki".Kiedyś nazywałem je"moherami",ale od czasu,gdy Tusk spopularyzował to określenie,poczułem się zmuszony do jego zmiany,bo nigdy nie byłem zwolennikiem podążania za modą.To też jest dobre określenie,bo gdy zagrzmią organy,a owe babiny zawiodą zaśpiew,to skojarzenia ma się jednoznaczne!
I właśnie takie"brodatozwierzątkowe"!
Ale wracając do tematu:
Stoję,czytam,szukam,aż tu nagle jedna z pobożnych babin pokazując mnie łapskiem,prowokacyjnie głośno mówi do trzech pozostałych z jej grupki:
"TRZEBA WSTYDU NIE MIEĆ,COBY Z TAKIM RYSUNKIEM DO DOMU BOŻEGO WCHODZIĆ!" (cytat dosłowny)
Ryknąłem śmiechem,ale śpieszę uspokoić pobożnych-kościoła po mnie nie trzeba będzie na nowo wyświęcać,bo rzecz się działa w zaledwie przedsionku,a poza tym na sobie niczego bluźnierczego nie miałem-ani wizerunku"Pana Ciemności",ani pentagramu,ani choćby swojskiej i przaśnej"gołej baby"!
Nic z tych rzeczy!
Na moim grzbiecie tkwił sobie skromny,stary T-shircik z nadrukiem ewidentnie szyderczym,ale nie wobec Boga,czy sług jego,ale wobec pewnej formacji politycznej,a konkretnie wobec jej dwóch przedstawicieli.I okazuje się,że dla tych tępych,zmanipulowanych fanatyczek,kpina ze"słusznych"polityków jest równoznaczna z bluźnierstwem!!!
No moi państwo! Dużo idiotyzmów na własne uszy słyszałem-i to,że"Matka Boska była Polką",i to,że"Jezus urodził się w stajence,w której Józef i Maria schronili się przed śnieżycą",i wreszcie-że"Matka Boska panowała w Polsce przed tymi królami o których uczą w szkole"! (autentyki!)
Ale że pewien polityk,tudzież jego klon,są pod ochroną kościoła,a brak wobec nich czołobitności to bluźnierstwo obrażające kościół?!!
No tego,to nawet Mrożek by nie wymyślił!
Czarno widzę przyszłość kraju,w którym wiodąca instytucja religijna tak wychowuje sobie członków swej wspólnoty:
Na bezkrytycznych,niczego nie rozumiejących fanatyków!

PS.Dla większego zrozumienia tematu,ów T-shirt wrzucam do galerii.Do tekstu,wklejać zdjęć nie umiem.
Podziel się
oceń
0
0

Nie ma to,jak się zaraz z rana wku...eee...zdenerwować!

sobota, 12 września 2009 8:51
   Zasuwam sobie świtem bladym na zakupki do centrum miasta (miasto-ha,ha,ha:stutysięczne zadupie!),a tu podchodzi do mnie zachęcająco wyglądające dziewczę.Nie zachęcająco w sensie erotycznym,bo to,to zdecydowanie nie,ale ideologicznym:takie ni to rasta,ni to punk,ni to cholera wie co.
Generalnie ok.
Ponieważ w łapkach trzymała jakieś papierzyska na podkładce,byłem przekonany,że będę poproszony o poparcie czegoś i nie pomyliłem się:okazało się,że zbliża się dzień walki o prawa człowieka,czy coś w tym stylu i proszony jestem o poparcie wezwania do całego świata o zniesienie kary śmierci.
Ci,co czytają mnie dłużej,wiedzą co ja o tym myślę!
Nie zmieniam poglądów,więc odmówiłem uprzejmie,ale dziewuszka wykazała się refleksem,tudzież zapałem misjonarskim i dalejże nawracać krwiożerczego potwora i zwyrodnialca w jednym,czyli po prostu mnie.
Jej prawo walczyć o własne poglądy,więc polemizowałem spokojnie,ale w pewnym momencie walnęła najdebilniejszym argumentem świata i tzw."gul"momentalnie mi"skoczył",bo i owszem-wybaczam wszystko,ale głupoty,wzorem Bonapartego,NIGDY!!!
Usłyszałem bowiem to nieszczęsne:
"Badania wykazały,że kara śmierci nie ma charakteru odstraszającego!"
No to być może się powtórzę,ale w ramach tępienia idiotyzmów zapytam po raz wtóry:
A JAK NIBY TE BADANIA PRZEPROWADZONO?!!
Żeby mieć pewność,że tak jest w rzeczywistości,należałoby zapytać wszystkich bandytów świata:"Drogi panie bandyto,czy kara śmierci powoduje,że boi się pan popełniać morderstwa?"
I gdyby każdy"pan bandyta"odpowiedział,że wisi mu to,to dopiero można by formułować takie tezy o"nieodstraszającym charakterze kary głównej"!!!
Tylko drobiażdżek taki:należałoby założyć,że bandziory,wzruszone pomocą w badaniach naukowych,powiedzą PRAWDĘ,a to wydaje mi się co najmniej dyskusyjne!
No powiem zresztą wprost,prostacko i brutalnie-trzeba by mieć ciężko nasrane we łbie,żeby wykazać tak rozbrajającą naiwność! Toż światek przestępczy jest żywotnie zainteresowany tym,żeby za zbrodnie nie groziła mu kara główna,więc będzie plótł duby smalone dla osiągnięcia tego celu! Ktoś powie,że statystyki tego odstraszającego charakteru kary śmierci też nie potwierdzają.Też to diabła warte,bo ktoś kiedyś powiedział słusznie i mądrze:"Są trzy rodzaje kłamstw:kłamstwa,wielkie kłamstwa i statystyki"! I to jest prawda-a kto to może wiedzieć,czy gdyby kara śmierci była,to statystyki wykazały by co innego? To tylko domniemania i hipotezy,a te jak wiadomo,ZAWSZE są naginane przez nawiedzeńców i"naprawiaczy świata"!
No i powiedziałem to wszystko wojującej idealistce z petycją w ręce,na co usłyszałem,że jestem okrutny i zły,co od razu ubawiło mnie do wypęku!
I odszedłem rżąc szyderczo,utwierdzony w przekonaniu,że na co jak na co,ale"w tym temacie"to ja poglądów nie zmienię NIGDY!


I mała muzyczka,która bardzo mnie bawi,ale i tekstowo dość dobrze do mnie pasuje.
Nie do końca i nie aż tak,ale...coś z tego mam i ja!
Wiem,że nie świadczy to o mnie zbyt dobrze,ale tyle dobrego,że mam tego świadomość.
;-)

Podziel się
oceń
0
0

A bez tytułu! Co to-mus?

niedziela, 06 września 2009 7:57
   Ostatnie tygodnie upłynęły mi między innymi,na gruntownym mieszaniu wirtualu i realu,czyli na uprawianiu osobistych kontaktów z blogowiczami.
A konkretnie z blogowiczkami,w liczbie dwóch.
Obie okazały się przesympatyczne,ale nie o to w tej chwili chodzi.
Tak sobie bowiem w pewnym momencie pomyślałem,że właściwie,to powinienem wbić się w dumę,bo obie przyjechały w tym celu zza granicy.A jedna,to nawet ocean przebyła!
Nawet biorąc poprawkę na to,że spotkanie mojej osoby nie było dla nich priorytetem nr.1,to i tak moje-no przyznam się:przerośnięte ciutkę-własne ego poczuło się mile połechtane i bujałem tak sobie w obłokach błogo uśmiechnięty,kiedy nagle coś szturchnęło mnie w bok,skrzecząc głośno,a nieprzyjemnie.
Spojrzałem-zdrowy rozsądek!
Był,szczerzył mordę i skrzeczał nadal ,czym od razu zwarzył mi humor,bo znamy się już czas jakiś i bydlę nigdy mi humoru nie poprawiało.
Tym razem także nie zamierzał,cham niemyty!
Z wrednym wyrazem pyska,wypluł wątpliwość,wyrażoną z grubsza tak:
"Siebie znasz,świat trochę też,babeczki jako tako również,obiektywnym być potrafisz jak się zepniesz...
No to pomyśl-dlaczego One uwzględniły w wakacyjnych planach Twoją osobę?"
Wlazł mi łobuz na ambicję-zacząłem kombinować...
Od początku wykluczyłem moją niebywałą przystojność,bo po pierwsze-jedna z nich nigdy mnie na oczy nie widziała,więc temat odpada w przedbiegach,a poza tym,to ja w domu lustro mam i zdaję sobie sprawę z tego,co widzę:nikt co prawda nie ucieka z krzykiem na mój widok,a nawet bywam sympatyczny gdy się uśmiecham,ale z całą pewnością nic nie uzasadnia przebywania połowy świata,li tylko dla mojego pyszczyska!
Czyli"to ne je to,pane Havranek"!
Drugą możliwością było to,że piszę zgrabnie,ale po chwilowym zastanowieniu się tą możliwość również odrzuciłem,bo żaden Mickiewicz czy inny Słowacki ze mnie z pewnością nie jest,a ludzi składnie i w miarę poprawnie się wyrażających jest jednak sporo.
Czyli to też nie.
Może więc błyskotliwość i oryginalność treści przeze mnie wyrażanych?
Nie przesadzajmy-co błyskotliwsze bon moty w moich tekstach to cytaty,do czego z reguły się przyznaję uczciwie,a cała reszta...nieco zwariowana czasem,ale z całą pewnością nie decydująca!
I gdy już odrzuciłem wspomniane możliwości,nagle nadeszło olśnienie!
Przywitało się z czekającym cierpliwie,wrednie uśmiechniętym i przycupniętym w kącie zdrowym rozsądkiem-najwidoczniej dranie współpracują-po czym oznajmiło triumfalnie:
Skoro nie zadecydowało to wszystko z osobna,czyli to CAŁOŚĆ musi być dla Nich pociągająca! I to na tyle,że miały ochotę poświęcić swój czas.A to oznacza-logicznie rozumując-że w swoich nowych krajach NIE MIAŁY JESZCZE OKAZJI OBEJRZEĆ TAKIEGO OKAZA!
O święci pańscy!!!
Robię za dziwoląga!!!
Coś pośredniego między babą z brodą,a cielęciem z dwiema głowami!!!
Eksponat z objazdowego panopticum!!!
I słynę na cały świat.
Jeszcze mi tylko brakuje,abym usłyszał pukanie,otworzył drzwi i oślepł od błysku fleszy gromady Japończyków,którzy przyjadą obfotografować to kuriozum,bo gdzieś w Internecie wyczytali,że"jest takie cuś,które ludzkie pojęcie przechodzi"!

Na co mi to na stare lata przyszło?!!

Po tym olśnieniu poczułem się zdemolowany moralnie i zdołowany na full,ale podniósłszy oczy na wyszczerzone ze złośliwą satysfakcją olśnienie,które wespół ze zdrowym rozsądkiem wznosiło właśnie toast na swoją cześć,a mój pohybel,postanowiłem interweniować,aby nie dać łobuzom satysfakcji-obaj złośliwcy,kopnięci w dupę poszybowali efektownym łukiem w odległe rejony galaktyki,a ja szczerzę sie znów!

Dzięki Babeczki,że sie zdarzyłyście!!!
@)-->-->--:-D0:-)

Podziel się
oceń
0
0

Wandzia Nasza Kochana.

środa, 02 września 2009 9:09
   Dzisiejszy poranek,zakupki,powrót,śniadanko,gazetka poranna.
Standard.
Dodatek regionalny"Gazety Wyborczej"wertowanie...
O-znajome nazwisko!
"...zmarła długoletnia nauczycielka ZSE w Sosnowcu,prof.Wanda P...."
Chryste Panie-jaka tam profesor-Wandzia Nasza Kochana-moja wychowawczyni!!!
Szanowałem w swoim życiu zaledwie kilku nauczycieli,a z Technikum to tylko dwoje:Matematyka i Ją.
Ją,to się wręcz kochało,bo jak sobie przypomnę,co ta banda kretynów (czyli my) zdrowia Jej napsuła i siwych włosów przysporzyła,to ręce opadają!
A Ona,jak ta lwica broniła nas przed karzącym ramieniem Rady Pedagogicznej!
To za komuny jeszcze było,więc belfrzy jeszcze wzbudzali mores-nikt im kubłów na głowy nie zakładał i mogli narobić koło pióra,więc te boje w naszej obronie to było coś.
Już wówczas"chodzący wspak"wyrwał Jej pół roku,ale wygrała i wróciła!
Teraz wrócił on i niestety tym razem dał radę!
W piątek pojadę Ją pożegnać.
Zasłużyła sobie na to jak mało kto!!!
@)-->-->--
Podziel się
oceń
0
0

Auć.

wtorek, 01 września 2009 9:26
   No nie da się ukryć,że od rana nerwy mam napięte.
Pospać też się nie dało z tego samego powodu.
Dziś o 14:30"sprawa się rypnie"-albo będzie dobrze,albo...lepiej nie gadać!
A mówiąc po ludzku:te wspominane przeze mnie od półtora miesiąca kłopoty znajdą dziś swój finał.
Jakiś.
O kurwa,czemu to tak powoli płynie?!
Musiałem zakląć,ale sami wiecie,jak to jest,gdy się czeka na wyrok,albo przynajmniej coś w tym rodzaju.
Czytać się nie da,bo czytasz i nie wiesz co,myślenie też szkodzi-ba:wręcz boli,a skupienie się na czymkolwiek innym szlag trafia już na wstępie.
Nerwówa!
Niby spróbowałeś coś zrobić,coś tam zadziałać i to nawet z jakimś tam powodzeniem,ale teraz już nic od ciebie nie zależy-inni mają tę moc!
I władzę.
Cholera-nie znoszę bezradności!!!
Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 21 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  56 352  

O mnie

Facet
Wiek średni
Duch młody
Brak wiary w człowieka.
A w kobietę,to już doprawdy szkoda słów!
Źle mi z tym!!
Ale nadal kołaczą się we mnie rozpaczliwie resztki nadziei na coś dobrego!!!

O moim bloogu

Co mi się we łbie kłębi,kiedy muszę się użerać z codziennością. Mój pogląd na świat. Moje widzenie ludzi. I odpowiedź na pytanie:dlaczego generalnie mam to wszystko w dupie?!

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Statystyki

Odwiedziny: 56352
Wpisy
  • liczba: 363
  • komentarze: 2847
Bloog istnieje od: 3481 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl