Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Nie lubię Lecha Wałęsy.

wtorek, 31 marca 2009 8:54
   Za jego brak samokrytycyzmu,zarozumialstwo i megalomanię.
Uważam również,że prezydentem był fatalnym!
Zaryzykuję twierdzenie,że w dużej mierze dzięki niemu przyjął się w Polsce fatalny styl uprawiania polityki:agresja,chamstwo i szczucie!
Ale również doskonale zdaję sobie sprawę,że ten sam Wałęsa był doskonałym przywódcą robotników w czasach przełomu!
I wielkich zasług dla kraju nie odbierze mu nikt!!!
Dopuszczam przy tym myśl,że podczas przesłuchań przez SB coś podpisał i gówno mnie to obchodzi,bo nie jest ważne czy coś podpisałeś,ale to,czy zrobiłeś to czego te bydlaki od ciebie żądały!
I przy całym moim krytycyźmie wobec osoby Lecha Wałęsy,NIE WIERZĘ,ABY BYŁ ŁAJDAKIEM!!!
Ani EsBecką marionetką!
Dlaczego o tym piszę?Ano dlatego,że dni temu parę,niejaki Zyzak wydał książkę o eksprezydencie.
Chociaż może określenie"książka"jest wobec tego szamba zbyt pochlebnym określeniem!
Tu dygresja:
Poprzednicy Zyzaka,Cenckiewicz z Gontarczykiem,wydali swój paszkwil na Wałęsę kierując się skrajnie złą wolą w interpretowaniu faktów i jednoznacznie wrogim stosunkiem osobistym do Lecha Wałęsy.Tym niemniej,podstawą ich wynurzeń i oskarżeń były jakieś obiektywnie istniejące,konkretne źródła archiwalne,a jedyne wątpliwości,może budzić ich ocena i interpretacja.I to jeszcze mieści się w ramach wolności słowa i badań naukowych! Ale to,co odstawił"historyk"Zyzak woła wprost o pomstę do nieba.Koleżka nawypisywał o Wałęsie multum rewelacji,pochodzących rzekomo z jego rodzinnych stron,z których wynika,że Wałęsa był chuliganem,nożownikiem,bezbożnikiem,amatorem taniego wina,a na dodatek alimenciarzem i świętokradcą,bo zdarzyło mu się nasikać do wody święconej!
Po usłyszeniu tych rewelacji kopara opada,ale szlag człowieka trafia,gdy dowiaduje się,że źródeł tego"przyczynku do biografii"autor nie podaje,ograniczając się do stwierdzenia,że tak mówią ludzie z rodzinnej wsi Wałęsy,a ich personaliów ujawnić nie może!
I już!
No to jak to są badania historyczne i rzetelność naukowa,to ja jestem wierzba rosochatka z nadwiślańskich łąk!!!
Zakładając,że ten debil naprawdę tam pojechał i ktoś mu to naprawdę opowiedział,to dziwić musi jego rozbrajająca naiwność! Toż przecież każdy wie,że Wałęsa pochodził ze wsi,a polski wieśniak w swej mentalności ma zakodowane,aby nigdy nie wybaczać znajomym,którym się powiodło lepiej niż jemu! I nie wybacza,a takiego lepszego od siebie opluje zawsze i z rozkoszą i nie ma granic skurwysyństwa,których z satysfakcją nie przekroczy,aby tylko tamtemu zaszkodzić!
I to nie dziwi!
Dziwić musi,że ktoś znalazł i wydał pieniądze,na rozpropagowanie tego wyjątkowego gówna!!!
Czemu ja się musiałem urodzić w tym kraju?!
Za jakie grzechy w poprzednim wcieleniu,kazano mi w tym być Polakiem?!!
Kim ja byłem przed reinkarnacją?!!!
Hitlerem?!!!!
Podziel się
oceń
0
0

Eeeeech!!!

niedziela, 29 marca 2009 7:40
   Polski piłkarz nie szanuje swojego kibica...
I tyle na dzisiaj wystarczy!
Podziel się
oceń
0
0

Bardziej ogólnopolsko,a nawet ogólnoświatowo będzie.

piątek, 27 marca 2009 9:10
   I znowu"Zakrętka"mnie opieprzy,że już nie mam o czym pisać i za rzeczy mnie przerastające się biorę!
Trudno!
I tak zawsze ktoś ma pretensje o to,że ośmielam się myśleć i swoje zdanie mieć,więc co za różnica?
A jak już ktoś ma sobie na mnie poużywać,to"Zakrętka"nie jest wcale taka zła!
;-)

   Media doniosły,że jakiś przyprezydencki minister figuruje w eSBeckich aktach jako kapuś.Tenże minister tłumaczy,że owszem-podpisał świstek,ale nie podjął współpracy i kapusiem nie był.Prezydent oznajmił,że o sprawie wie,czasy w jakich to się działo pamięta doskonale i sprawy nie ma.Jak nie lubię obecnego Prezydenta,tak przyznać muszę,że podoba mi się jego ocena całej sytuacji i to co o niej rzekł!
Czyli co?
Nie ma sprawy?
A właśnie,że jest!!!
Bo gdy tego typu sprawy dotyczą ludzi,których klony jakby mniej lubią,to cała PiSiarnia przez swoich przybocznych pismaków wspomagana natychmiast drze gębę pod niebiosa:
Że agent!
Że łajdak!!
Że skończona kanalia!!!
BO PRZECIEŻ IPN MA KWITY!!!
Klony udają wariatów,bo lat temu parę wykazano niezbicie,że służby usiłowały skompromitować Jarusia i naprodukowały jakichś fałszywek na jego temat! Ale strugają wariatów,bo usiłują wszystkim wmówić,że jak są kwity na PiS,to jest to wraża prowokacja i fałszerstwo,a jak są papiery na antyPiSiaka,to archiwa SB są prawdą objawioną!!!
I niech się na moje słownictwo oburza kto chce,ale dla mnie jest to obłuda i skurwysyństwo najwyższej próby!!!
Jakieś"ale"?!!


   Zmiana tematu:
Również wczoraj,piraci somalijscy zwinęli kolejną łajbę,a że na jej pokładzie znalazło się kilku Polaków,to przez media przetoczył sie ogólny płacz:
Że jak to tak?!
Jak sobie z nimi poradzić?!
Co robią ci,którzy o nasze bezpieczeństwo dbać mają?!
A ja odpowiem:
ROBIĄ NIEWIELE,BO DEBILNE TRZYMANIE SIĘ"POLITYCZNEJ POPRAWNOŚCI"ODBIERA IM SZANSE NA SKUTECZNE DZIAŁANIE!!!
Jak świat światem,piractwo było zbrodnią,a piraci byli wyjęci spod prawa!
Słusznie!
Ale ostatnimi czasy,różni bojownicy o prawa człowieka wyrwali zęby siłom zbrojnym i siłom specjalnym państw cywilizacji zachodniej i możliwość oddziaływania tychże stała się żenująca!
Toż ze dwa miesiące temu,Żabojady czy Holendrzy złapali jeden piracki kuter,zabrali broń załodze i...WYPUŚCILI ICH!!!
Cyrk i błazeństwo, a nie wojsko!
Brutalny będę,ale tak właśnie myślę:trzeba było zabrać to bydło na okręt,kapitan powinien mieć prawo zarządzić sąd polowy (wszak to akcja bojowa i prawo wojenne obowiązywać powinno),potem egzekucja,trupy bez ceregieli do morza i jeszcze nagłośnić to!
Parę takich akcji i ktoś by się zastanowił dwa razy,zanim by poszedł polować na morze!
Dopuszczam również wariant potopienia tałatajstwa bez sądu i puszczenia wici na brzeg przez jednego ułaskawionego w tym celu.
Ohydnie brzmi?
Owszem!
Ale wojna,to nie fabryka czekolady,a w realnym świecie cywilizowane i humanitarne wędzidło nałożone wojsku i siłom specjalnym,WYKOŃCZY JE SZYBKO I SKUTECZNIE!
I wtedy,gdy bezwzględny wróg uderzy w bezbronnych,rozlegnie się głośne pobekiwanie:
A czemu nas nie broniliście?!
A temu,gamonie,że nam nie pozwoliliście,powinno odkrzyknąć wojsko i mieć będzie całkowitą rację!
Ktoś brudną robotę wykonywać musi!!!
Bo zachód zginie,wraz z tym swoim"humanitaryzmem"i"poprawnością polityczną"!!!
Ciekawe,co będzie kwiczał do swych oprawców taki np.zagorzały zwolennik wolności słowa z Paryża,zarzynany przez islamistę,któremu mózg przeprał urzędujący w tymże Paryżu imam,korzystający z prawa do głoszenia  własnych poglądów?!
To nawet zabawne będzie!

PS.Pierwszy raz robię postscriptum we wpisie,ale przed chwilą usłyszałem w TV bzdurę roku i muszę ją tu wrzucić:
Pod  Świdnicą wydarzył się przed paroma godzinami wypadek autokaru z dzieciakami.Hieny z kamerami  oczywiście już tam są,a ze studia TVP INFO,pani spikerka komentuje na bieżąco.
I przed momentem grzmotnęła tak:
"...gdy strażacy wydobędą wrak,zostanie on odstawiony na parking policyjny,gdzie zajmą się nim biegli,bo BYĆ MOŻE PRZYCZYNĄ WYPADKU BYŁA JAKAŚ AWARIA"!!!
No żesz w mordę!
Piętrowy autokar wbija się w wiadukt,który był za niski,a ta mi tutaj o awarii!!!
No chyba,że rozumowała tak:
Awaria,to taka choroba autobusu w pewnym sensie.
To może autobus był chory na takie coś,od którego się puchnie,spuchł i PIERDUT!!!
Boże,co za durnie chodzą po tym świecie!!!
Podziel się
oceń
0
0

Trochę Was pozaniedbuję,ale jestem zajęty.

czwartek, 26 marca 2009 6:51
   Mam coś do napisania.
A że i humor niezbyt dobry,bo to i owo mnie boli,to muza dziś niezbyt radosna będzie.
Choć z pewnością dobra:



Podziel się
oceń
0
0

Bueee!

środa, 25 marca 2009 6:20
   Przed paroma minutami otworzyłem ócz mych błękity.
Podniosłem się.
Spojrzałem w okno.
Szlag trafił mnie momentalnie!
I pytam się:
Kto,do ciężkiej cholery,zamawiał te zaspy?!!
Że o mrozie nie wspomnę.
Podziel się
oceń
0
0

Czy ja aby nie powinienem się obrazić?!

poniedziałek, 23 marca 2009 16:49
   Na te jakieś takie sugestie i aluzyjki,że skacowany niby jestem...
Jeszcze ze mnie moczymordę na moim własnym blogu będą  robić! No widział to kto?!
Ale prawie trafiłyście,złośliwe paskudy!
Bo cierpiałem wczoraj,oj cierpiałem.
Nie przeczę.
Ale z kacem nie miało to nic wspólnego!!! Ordynarnie i bezczelnie,od wczorajszego ranka łupał mnie ząb i to w sposób,który spowodował chodzenie po ścianach,a w większych paroksyzmach bólu,to i na sufit się wbiegało!
Już samo to mogło rozwścieczyć,a żeby było śmieszniej,to oczywiście nie przewidziałem takiej atrakcji i zostałem o siedmiu zaledwie złociszach,co uniemożliwiło mi jakąkolwiek natychmiastową reakcję!
I dopiero dzisiaj moje cierpienia zostały złagodzone.
A ząb uratowany,żeby już do końca być dokładnym.
I tyle!

   A z innej beczki,to w sobotę przekonałem się po raz kolejny,że życie bywa bardzo zabawne.
Bo na tej sobotniej imprezie opowiedziano mi niedawny epizod z życia dawno niewidzianych znajomych i ubawiłem się po pachy.
Sprzedam go Wam,bo czemu mam komuś odrobiny śmiechu żałować:

   Rzecz dotyczy niejakiego Rodneya,punkrokowca z naszej starej załogi,który ożenił się był trzy miasta dalej i z powodu odległości nieco odbił od starych kumpli.Czasem wpadał na koncercik,czy małą wódeczkę,ale generalnie było o nim cicho od piętnastu lat.
Do zeszłego tygodnia!
Wtedy to,wyszedł sobie Rodney rano do pracy,dojechał i dowiedział się,że jakaś kopara uszkodziła zasilanie w jego zakładzie i mają dzień przymusowego postoju.Ucieszył się,wsiadł w auto,wrócił do domu,wszedł i zdrętwiał!
Bo żona nadal znajdowała się tam gdzie ją zostawił wychodząc,czyli w małżeńskim łożu,z tą tylko różnicą,że na żonie znajdowała się niespodzianka w postaci jakiegoś pana,usilnie pracującego nad zacieśnianiem więzi międzyludzkich z panią Rodneyową!
Każdy by się zdziwił,nie tylko Rodney!!!
Reakcja Rodneya była krótka,zdecydowana i piorunująca,bo po chwili osłupienia przeszedł on w stan nadaktywności:zdjął typa z żony i obił ryja dokumentnie,a pamiętając z dawnych lat oblicza paru skinheadów,którzy mieli czelność stanąć nam na drodze zaświadczam,że przywalić potrafi! Ponieważ rzecz była dość,że się tak wyrażę,"obfita w akustykę",działania wychowawcze przerwała mu policja,która przybyła,wkroczyła,ekscesom położyła kres i zabrała obu adwersarzy na komendę.
Tam zostali przesłuchani,sporządzono protokół,a potem bezczelny gach zażądał obdukcji i złożył wniosek o ściganie.Policja coś tam jeszcze podziałała,po czym spławiła kolesia,a Rodney jeszcze musiał"pomielić się nieco"w trybach sprawiedliwości.
Po zmieleniu wypuszczono go również,bo uspokoił się szybko,a że dzielnicowy wyśpiewał o nim bez mała hymn pochwalny,to ograniczono się do pouczenia żeby nie rozrabiał.Podziękował,zszedł do dyżurki i gdy czekał na wyjście...minęła go JEGO ŻONA W KAJDANKACH,w towarzystwie uchachanych policjantów i skwaszonego gacha!
Cyrk zrobił się jeszcze większy gdy żona ujrzała Rodneya,bo runęła na kolana,wykrzykując jakieś prośby o wybaczenie i generując wielką skruchę.Rodney stał z opadniętą żuchwą nic nie kumając,a gliniarze turlali się po podłodze ze śmiechu!
Jak się okazało,gach po wypuszczeniu z komendy popędził natychmiast do pani Rodneyowej,informując ją,że złożył wniosek o ukaranie napastnika i że"on go załatwi"! I tu kolejny"siurprajs":pani Rodneyowa wezbrała pogardą,po czym zrobiła gachowi nieziemską awanturę,zarzucając mu brak honoru,godności i w ogóle jaj.
Jakby bez sensu,bo o ich istnieniu mogła się...hmm...namacalnie przekonać parę godzin wcześniej,ale weź i babę zrozum!!!
Po czym-uwaga!-SPUŚCIŁA GACHOWI MANTO!!!
Przybyli policjanci,notabene ci sami co przed trzema godzinami i odebrali rozjuszonej harpii obijane i nieludzko zelżone w swej męskiej godności resztki kochanka,po czym przewieźli całe towarzystwo na komendę,gdzie Rodneyowa eksplodowała opisaną wcześniej erupcją ekspiacji.
Daję słowo,że nic nie zmyśliłem!
Choć obiektywnie przyznam,że można mieć wątpliwości.
A to jeszcze nie koniec!
Bo stan na dziś jest taki,że gach wycofał żądanie ścigania Rodneya i nie wniósł takowego w stosunku do jego żony,a Rodney wraz z żoną sprzątają swój związek,choć jeszcze nie wiadomo czy im się to uda.Ale jak znam Rodneyową,to myślę że tak,bo podobno strzyka pokorą i skruchą a to w powiązaniu z jej nieziemskim-przyznaję-seksapilem każdego chłopa w końcu przekona!
Życzę im tego,bo ich lubię,a masaż przepony,jaki dzięki nim miałem w sobotę nastawia mnie do nich życzliwie!



Podziel się
oceń
0
0

Dziś byczę się totalnie.

sobota, 21 marca 2009 10:44
   Należy mi się od czasu do czasu!
Teraz oglądam skoki,potem będę sobie czytał,sklejał"Mardera 3"i oglądał TV,a po południu idę do znajomych,gdzie w większym gronie będziemy sobie na rozmowie miło spędzali czas.
I pili alkohol!
:-D
Dzień totalnej bezproduktywności,raz w miesiącu musi być,choćby dla higieny.
Tej psychicznej oczywiście!
Życzę Wam tego samego!!!





Podziel się
oceń
0
0

System prawny w Polsce jest do dupy!!!

czwartek, 19 marca 2009 17:36
   Niby żadna tajemnica,ale są tacy,co go chwalą.
A tak! Są takie przypadki!
No to najnowszy dowód na to,że są w błędzie:
W poniedziałek,po nieco ponad półrocznym śledztwie,zaczął się w Austrii proces Fritzla.
Mamy czwartek,a ścierwo już osądzone i skazane!
Amen!
A u nas?
W byle gównianej sprawie,przymiarki do odczytania aktu oskarżenia trwają z pół roku.
Potem przesłuchania świadków.
Czasem przyjdą,czasem oleją.
Ślimaczy się to,że hej!
Z rok,jak nic!
Zeznania biegłych to osobna kategoria,bo biegły zajęty zwykle bywa i"mu nie pasuje"
A jak"mu pasuje",to zaś inni nie mogą.
Kolejny rok,srrrru!
Jak już z tym się sąd upora,to cwany papuga zacznie przynosić zwolnienia,bo niedomagać zaczyna!
Choć prywatnie zdrów jak koń!
Najmarniej pół roku.
Gdy i to sąd przetrzyma,to zawsze można złożyć wniosek o zmianę składu sędziowskiego,bo obrona dochodzi do wniosku,że"ich klienta sąd czegoś nie lubi"!
Wyższa instancja duma nad tym kolejne pół roku.
Potem mowy stron...
Potem sąd się zastanawia...
To ostatnie akurat rozumiem,bo przez te kilka lat procesu,sędzia mógł zapomnieć od czego się to wszystko zaczęło i w ogóle o co tu do cholery chodzi!
I wreszcie ogłoszenie wyroku!
Sprawiedliwość triumfuje:po pięciu latach procesu,łotr wreszcie został skazany!
Hurra!
Jak za jakieś dwa lata zwolni się miejsce w kryminale,to się go poprosi,żeby raczył przyjść odsiedzieć!!!
TOŻ TO KPINY SĄ,A NIE,KURWA,SYSTEM PRAWNY!!!
Tu dygresja:
Zawsze byłem krytykiem sądów przysięgłych.Mniejsza o powody,ale"jestem na nie"! Jedno muszę jednak przyznać:w takim systemie nie można odwalać kilkuletniej szopki,bo przysięgli nie mogą być koszarowani na nie wiadomo ile.Jak już się skład ławy wybierze,to"jedziem z tym śledziem"na okrągło.Przy superspektakularnych sprawach najwyżej miesiąc-dwa i KONIEC!
Da się?
DA!!!
I żeby było wszystko jasne:nie chcę wprowadzać do Polski sądów przysięgłych!!!
To dopiero byłby Meksyk,jak znam Polaków!
Myślę jednak,że tym zwykłym sądom można by zorganizować rozprawę tak,jak dla sądu przysięgłych.
Zakazu przecież nie ma!!!


Podziel się
oceń
0
0

Matkę naturę nam pogięło!

środa, 18 marca 2009 16:39
   Przez ostatnich kilka lat,aby zobaczyć śnieg w okresie wigilijno-noworocznym,trzeba było iść na miejskie lodowisko,bo znajdowała się tam biała kupa lodowych odpadów skrojonych przez rolbę podczas pielęgnacji lodu.
Poza tym-zero"zimowości".
Nikt nie narzekał,bo mogło być gorzej:
Prezydent miasta mógł pożałować kasiorki na lodowisko i mogłoby nie być nawet i tego!
W tym roku-Alleluja!
Na święta napadało i wreszcie było klimatycznie i miło.
Czyżby wszystko ok?
Nie!
Bo po jaką cholerę,pisząc te słowa muszę oglądać zamieć?!!
Czy to już zawsze tak będzie:ze skrajności w skrajność?!
A zapowiadają,że to jeszcze ze dwa tygodnie takiej kaszany!!!
Ja się nie zgadzam!
Wiosenki mi się chce!!!

Ale dzisiaj nieambitny wpis-o pogodzie.
Ale co mi tam!
Ciepełkaaaaa!!!!!


Podziel się
oceń
0
0

Grunt,to się rano zdrowo uśmiać!

wtorek, 17 marca 2009 9:41
   I coś takiego właśnie dziś mi się przydarzyło,a uwzględniając ohydę tego co za oknem,to w lepszym momencie owa rozrywka nadejść nie mogła.
Mówiąc konkretniej,to dostarczył mi jej za pośrednictwem dzisiejszej prasy,figurant na urzędzie prezydenta Rosji,czyli Dimka Miedwiediew.Jak przeczytałem,ten wybitny mąż stanu wymyślił,że aby przeciwdziałać bezrobociu,a także,aby stworzyć emerytom możliwość dorobienia sobie,państwo rosyjskie będzie dawało tym nieszczęśnikom koncesje,na podstawie których będą mogli pojechać sobie nad Kołymę i nakopać złota,które tam zalega.
No skurczybyk!!!
:-D
Toż nawet Mrożek czegoś takiego by nie wymyślił.
Już widzę te stada wyniszczonych pracą i życiem w komunistycznym raju emerytów,jak pędzą z kilofkami i sitami do płukania złota nad Kołymę.
Nad tą samą Kołymę,nad którą wywiezienie oznaczało dla większości uszczęśliwionych tymi wczasami nieuchronną śmierć!
Mają na tym Kremlu poczucie humoru,nie można powiedzieć!
Smolisto czarne,ale jednak.
Pisałem już tutaj o Rosji.
Co ja o niej myślę.
Ale powtórzę:
To nie jest kraj.
To ponura groteska,zamieszkana przez społeczeństwo o niewolniczej mentalności!
I dlatego nie można się dziwić,że to społeczeństwo zawsze znosiło,znosi i jeszcze długo znosić będzie tych,którzy nimi rządzą.
Czyli brutalnych,chamskich,bezwzględnych i pazernych świrów!
Czasem psychopatów.
Czasem zimnych technokratów.
Czasem nawiedzeńców.
Ale zawsze zbrodniarzy,mających swoich poddanych w pogardzie!
No cóż:
Jakie społeczeństwo,taka i władza.


Podziel się
oceń
0
0

Trochę na luzie i trochę poważniej.

sobota, 14 marca 2009 10:08
   Przedwczoraj poszedłem sobie na zakupy odzieżowe,a następnie,późnym popołudniem,wybrałem się z wizytą do"Pani czyścioszki".
Tej od balkonu.
Liczyłem się z ewentualnymi kłopotami,toteż zabrałem ze sobą argument w postaci"Mecenasa",czyli serdecznego,starego kumpla,który dysponuje kilkoma nieocenionymi w trudnych rozmowach zaletami:natura wyposażyła go w gabaryty przedwojennego kredensu.,urodę ma taką więcej bandycką,bo wyraz jego twarzy przeraża mnie od zawsze,a co dopiero obcych,a ponadto faktycznie JEST MECENASEM.
Czyli mówiąc po ludzku-adwokatem.
I lubi hece!
Niestety-sprawa skończyła się bezhecowo,bo miłośniczka balkonowych porządków nie miała zamiaru się stawiać,a że nie skorzystałem z rady jednej z komentatorek i nie zrobiłem zakupów w markowym butiku,to i rachunek nie walił z nóg.Pani przeprosiła,zapłaciła i rozstaliśmy sie w zgodzie.
Trochę szkoda,bo nic tak nie polepsza humoru,jak mała awanturka co jakiś czas,ale co tam!
Najważniejsze,że sprawa załatwiona.

   A teraz to poważniejsze:
Dni temu parę,pewien młody Helmutek przyszedł do swojej byłej szkółki i dostarczył swojemu miastu (a i całemu światu),dość nieortodoksyjnych wrażeń.Media oczywiście rzuciły się na temat jak sęp na padlinę,choć tego typu"atrakcje"ostatnio jakby powszednieją,a i fakt,że jakiś Niemiec strzela kilkunastu ludziom w głowę nie jest znowu specjalnie nowatorski.
Tradycja w narodzie w końcu jest!
Mnie w tym wszystkim zdziwiło to,że największe zdziwienie wśród komentatorów budzi fakt,że koleżka był z dobrego domu,z teoretycznie normalnej rodziny i niczego takiego nikt po nim się nie spodziewał.Wszyscy wydziwiają nad tym faktem i przypominają,że poprzednicy tego nieszczęsnego Szkopka też byli spokojni,cisi i dobrze wychowani.Oczywiście do czasu dokonanych przez siebie masowych rzezi! I teraz wszystkie media:"no jakże to tak,dlaczego,czemu?".
A ja odpowiadam!
A właśnie dlatego:
Że spokojny!
Że cichy!!
Że posłuszny!!!
To właśnie jest klucz do zrozumienia tego wszystkiego!!!!!
Bo dla mnie,rzecz jest prosta jak konstrukcja cepa:
Z jednej strony domowe wychowanie,które wpoiło normy,zakazy i wzorce!
A z drugiej coraz bardziej skrajna i bezwzględna walka między nastolatkami o ustalenie hierarchii!!!
Moje pokolenie co najwyżej się o to bijało!
I to niezbyt często.
Dzisiejsze pokolenie zabija,zaszczuwa i gnoi!!!
Niszczy na amen!
Upokarza tak,że dorosły miałby problem z poradzeniem sobie z tym wszystkim,a co dopiero małolat,dla którego akceptacja grupy rówieśniczej nie jest rzeczą jedną z wielu!
Jest dla niego WSZYSTKIM!!!
I przeciętny małolat radzi sobie ze stresem w ten sposób,że dla targających nim emocji szuka ujścia od razu-a to się pobije,a to coś zdemoluje i napięcie z niego schodzi.Jeżeli jednak mamy delikwenta,który jest cichy,spokojny i posłuszny,to ma on opory przed spuszczeniem nadmiaru pary przez jakiś zawór bezpieczeństwa!
Bo go dobrze wychowano!!!
No i kisi taki nieszczęśnik kolejne porażki w sobie,a że człowiek jest tylko człowiekiem,to w końcu jednak pęka!
I myślę,że to jest właśnie tak:im dłużej tłumił złe emocje,to tym spektakularniej musi to wszystko pieprznąć!!!
I wtedy,gdy już pieprznie i jest po wszystkim,potrzebne są worki na zwłoki.
Dużo worków...
Podziel się
oceń
0
0

Matury się zbliżają.

czwartek, 12 marca 2009 16:19
   I przez dni parę jestem nieco zajęty.
Dobry pomysł te prezentacje maturalne!
Bo przygotowuje się je wcześniej.
I niekoniecznie robi to maturzysta!
:-D
Jak miło!!!
;-)

Będę tu zaglądał,ale w pełni wrócę dopiero w sobotę.
A tymczasem posłuchajcie sobie nieco dobrej muzyki:


Podziel się
oceń
0
0

Szlag mnie trafi któregoś pięknego dnia!

środa, 11 marca 2009 10:16
   Niby Ameryki nie odkryłem.
Bo każdy kiedyś się wyprostuje.
Mam oczywiście na myśli wyprostowanie definitywne.
Co najwyżej dzień może być niepiękny!
Bo poza tym,to wszystko się zgadza.
Ale dlaczego tzw."pieprzona codzienność"robi wszystko,żeby ten przykry fakt nastąpił jak najszybciej?!
A konkretnie:
Idę ja sobie dziś rano przez główny szlak handlowy mego miasta,a na balkonie jednego z domów przy owym trakcie stojących,jedna pani robiła-jak się później okazało-porządki.
Chwali się kobiecie,nie można powiedzieć!
Tylko dlaczego,do ciężkiej cholery,to bezmyślne krówsko ustawiło część śmieci na balustradzie balkonu?
I dlaczego nie uważało kręcąc dupskiem po balkonie?!
I WRESZCIE,DLACZEGO MUSIAŁO ZRZUCIĆ PUSZKĘ STAREGO LAKIERU PROSTO NA MOJE LEWE RAMIĘ?!!
Oczywiście wieczko odskoczyło,kurtka i spodnie do wyrzucenia,pysk zachlapany,a ta głupia ci...,a ta urocza kobieta wali rozbrajającym okrzykiem:"oj,nic sie panu nie stało?!"
Podziwiam sam siebie!
Że nie zabiłem babiszona!!!
Bo chciałem!
Ale zajęty byłem walką o lewe oko,bo po łbie w jego kierunku ciekło dorodnie!
Owszem-nie wstydzę sie:bluznąłem co nieco,bo każdy by nie wytrzymał!
A potem pognałem do chaty zmyć to gówno z siebie.
A jutro pójdę do sklepu,kupię kurtkę i portki,a z rachunkami zapukam do małpy tego samego dnia.
I niech ją Bozia ma w opiece,jeżeli coś głupiego jej do łba strzeli!!!



Podziel się
oceń
0
0

Cholera!!!

poniedziałek, 09 marca 2009 16:48
   Pięć minut temu się dowiedziałem:
Kumplowi w sobotę urodziła się wnusia!
Czekał rozradowany jak cholera!
W najbliższą sobotę będę się z nim widział.
I jak gadać z człowiekiem?!
Czy ktoś może mi coś sensownego doradzić?!!
Bo od  kumpeli,która pracuje jako położna wiem,że dziecko śliczne i zdrowe!
Tylko bez stópek!!!
No jak ja mam gadać?!!
Gratulować?!!
Toż to zabrzmi jak niezamierzone,ale jednak okrutne szyderstwo!!!
Do dupy z tym wszystkim...
Podziel się
oceń
0
0

Ciąg dalszy nadrabiania zaległości.

sobota, 07 marca 2009 17:20
   Bo czemu ma mnie później"Poziomka"niedotrzymywaniem słowa w oczy kłuć?!
A kłuje!

   Napomknąłem swego czasu o dość dziwacznych okolicznościach rzucenia przeze mnie papierochów.Dziwacznych,ale stuprocentowo skutecznych.Jeżeli ich nie upowszechniłem,to nie dlatego,że miałem zamiar egoistycznie ukryć skuteczną metodę walki z nałogiem,ale dlatego,że ze względu na swój wybitnie indywidualny charakter,moja metoda nie nadaje się do powszechnego zastosowania.Ale skoro obiecałem,to proszę:
   Paliłem od szkoły średniej,a gdzieś tak w okolicach trzydziestych urodzin zacząłem próby pozbycia się nałogu.Ale gdzie tam! Udawało mi się wytrwać najwyżej 3 tygodnie,po czym...wiadomo:powrót do zadymionej codzienności! I tak latka leciały,aż pod koniec 2002 roku zaprosili mnie na Sylwestra przyjaciele.
   Zaproszenie przyjąłem z entuzjazmem,bo z tymi ludźmi uwielbiam się bawić,na imprezę przybyłem w szampańskim humorze,wjechałem na chatę,rozebrałem się,wszedłem na salony i natychmiast trafił mnie dziki szlag:
Wśród obecnych już gości siedział ON! Człowiek,którego nienawidzę do tego stopnia,że życzę mu szczerze i oficjalnie wszystkiego najgorszego z zejściem w boleściach włącznie i nie zamierzam się przejmować tym,co o mojej zajadłości ludzie powiedzą!
I akurat okazało się,że poznał moich przyjaciół jakiś czas wcześniej,a że zrobił dobre wrażenie,to go zaprosili.
Wrrrrr!
Przywitałem sie ozięble,po czym wywlokłem gospodarza na małe gadu-gadu w cztery oczy,naświetliłem problem i udało mi się załatwić maksymalne rozsadzenie z pajacem,tudzież obietnicę,że w razie czego będzie mi go usuwał z drogi.Bo dowcip polegał na tym,że mój"pupilek"nie miał i zresztą nie ma do dziś pojęcia,że budzi we mnie takie uczucia.
A na dodatek,na swój popieprzony sposób mnie lubi!
Wiem,wiem:brzmi głupio,ale co ja na to poradzę?!
Tak po prostu jest i już!!!
No i jakoś to poszło:ludzi było ok.trzydziestu,więc nie było problemem nie spotkać się z kimś,kogo się spotkać nie chciało.Było fajnie,ale około dwudziestej trzeciej usiadłem w kilkuosobowym kółeczku i zaczęliśmy rozmówkę o rzucaniu palenia,bo dwie kumpele właśnie się do niego przymierzały.Wymienialiśmy poglądy,aż nagle za mną,a właściwie nad moją głową zabrzmiało gromkie,wypowiedziane dziwnie znajomym głosem:
Ale ty,Mariusz,to nie masz szans na rzucenie palenia,bo chyba masz za słabą wolę!
Powiedzieć coś takiego publicznie?!
Przy ludziach?!!
Polakowi?!!!
Wypitemu w dodatku?!!!!
I to KTO?!!!!!
O żesz,kurwa twoja mać!!!!!!!!!!
Podniosło mnie momentalnie,gospodarza również,bo mnie zna,ale że był to dzień w założeniach radosny,to powściągnąłem to,co jako pierwsze przez łeb mi przeleciało i zagrzmiałem,zanim zdążyłem pomyśleć:
No to o co się założymy,że o północy rzucam palenie i nikt mnie już nigdy z petem nie zobaczy?!!
Momentalnie padła odpowiedź,że o patola,przyjąłem,uścisnałem prawicę(tfu,bueeee),przecięto,przyklepano i zaczęto mi współczuć.
Bo już wówczas byłem rencistą i wszyscy wiedzieli co to oznacza.
Niepalenie po północy było małym pryszczem.Nadszedł jednak ranek,kiedy wstałem,zrobiłem kawę,wyciągnąłem łapę po fajki i...
No właśnie:I CO TERAZ?!!
Gdyby to było z każdym innym człowiekiem,to odżałowałbym tego"tauzena",ale TEMU gamoniowi?!
NEVER!!!
Mordowałem się strasznie,ale upadałem na duchu,bo 19 stycznia urządzałem imieniny,a wiadomo-alkohol z papieroskiem to się raczej lubią.Feralny dzień nadszedł,imieniny się odbyły i...wytrzymałem! I powiedziałem sobie głośno i wyraźnie:tego,to już kolego nie spieprzysz! A po pół roku,bo tak mówiły warunki zakładu,zainkasowałem tysiaka!
Nie zrekompensował mi tej upiornej walki z samym sobą nawet w 1 procencie,ale satysfakcja była nieludzka! Stłumiła nawet przerażenie,wynikające z faktu,że w trzy miechy skoczyło mi 15 kilogramów!
I bezpowrotnie,ze smukłego drągala zrobiłem się po prostu duży!
Ale co tam! Na każde piętro wbiegam bez zadyszki,pompa zyskała nieco luzu,co w sytuacji sporych z nią problemów jest korzyścią nieocenioną,a na dodatek do dziś nie muszę nosić przy sobie"Viagry"!
A co niektórzy koledzy już tak!!!
Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 21 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  56 342  

O mnie

Facet
Wiek średni
Duch młody
Brak wiary w człowieka.
A w kobietę,to już doprawdy szkoda słów!
Źle mi z tym!!
Ale nadal kołaczą się we mnie rozpaczliwie resztki nadziei na coś dobrego!!!

O moim bloogu

Co mi się we łbie kłębi,kiedy muszę się użerać z codziennością. Mój pogląd na świat. Moje widzenie ludzi. I odpowiedź na pytanie:dlaczego generalnie mam to wszystko w dupie?!

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Statystyki

Odwiedziny: 56342
Wpisy
  • liczba: 363
  • komentarze: 2847
Bloog istnieje od: 3481 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl