Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


:)))

środa, 30 grudnia 2009 8:29
   "Od rana mam dobry humor..."
Śpiewała kiedyś jedna taka,podobna do kolorowego ping-ponga.
Ja akurat przebudzenie miałem niekoniecznie"dobrohumorzaste",bo świtem bladym...a dupa świtem-w noc jeszcze głuchą potraktowano mnie dość niepokojącym SMS-em! Ale że był od kobiety,która-jak to kobieta-odmówiła szerszych i zrozumiałych wyjaśnień,to i udało mi się nie sponurzeć na resztę dnia.Pewnie tego pożałuję,ale cóż...
Potem była kawusia i wyjście po zakupy na ohydne,ciapurzaste śnieżysko...
Bueeee...
Ale spotkałem serdecznego kumpla,kumpel sprzedał mi najświeższą nowinę i szczerzę się od tego czasu jak głupi do sera.
:-D
Notabene-kto to wymyślił i dlaczego do sera?...
Ale mniejsza z tym.
Powód szczerzenia się jest taki:
   Mam kolegę.
No raczej żadne halo,bo każdy ma jakiegoś kolegę,wyjąwszy kobiety w krajach ortodoksyjnego islamu,ale to na szczęście margines,więc na razie-zero powodów do śmiechu.
Kolega ma córkę.
Wielkie mecyje-statystyczna większość ludzkości też ma.
Córka jest miłą,dobrze wychowaną dziewczyną,studentką.
Też się często zdarza w przyrodzie.No może ostatnimi czasy szwankuje to dobre wychowanie,ale jakie czasy i wychowawcy-takie młode pokolenie.Ale jeszcze zdarzają się grzeczne przypadki,więc to-też nie.
Dziewczę w poświąteczną niedzielę było w przyuczelnianym klubie na jakiejś tam studenckiej balandze i około północy wracało taryfą do domu.Bywa.Ponieważ droga do jej domu jest idiotycznie zaprojektowana i zatacza olbrzymie koło,dziewczęciu szkoda było kasy i wysiadła w miejscu,z którego można ściąć kawał drogi,idąc na przełaj przez osiedle,co pozwala ocalić przynajmniej dychę.Jak pomyślała-tak zrobiła,zwłaszcza,że mieszka na tym osiedlu od urodzenia i zna jego wszystkie zakamarki i większość ludzi.Zapłaciła,wysiadła,ruszyła w drogę i za którymś rogiem wdepnęła na dwóch takich,których akurat nie znała.
I nie byli oni bynajmniej pokojowo nastawieni!...
Cały czas opisuję banał,a teraz dojechałem do-wydawałoby się-jego smutniejszej części,więc ktoś może już ziewać z nudów i zastanawiać się co ja tu w ogóle wypisuję i właściwie po co.
No to odpowiadam:
BO WCALE NIE BYŁO SMUTNO!
Koleżkowie byli"wypici",bojowi i roznosiła ich energia,tudzież chęć pokazania światu,jakimi to nie są ostrzakami.Strzyknęli więc chamstwem,komentując obleśnie walory dziewczyny i proponując wulgarnie różne takie tam...
Wiadomo co.
Ona chciała ich zbyć i wyminąć,ale nie dało się:jeden z nich nazwał ją wiadomym,krótkim słowem,oznajmił,że idzie z nimi"się zabawić",a potem złapał za rękaw,szarpnął i zaczął wlec w stronę pobliskich garaży.
I wtedy okazało sie,że niedobrze jest być niekumatym i nie znać ludzi z osiedla.
Bo wielokrotna mistrzyni Śląska juniorek i medalistka mistrzostw Polski w judo,spuściła obu pożal się Boże absztyfikantom tzw.ciężkie wpierdol!!!
:-D :-D :-D :-D :-D
Jak ja lubię szczęśliwe zakończenia!
0:-)
Ale jak się okazało-to jeszcze NIE BYŁ KONIEC:przyszedłszy do domu,dziewczę natychmiast zeznało co i jak,podnosząc kumplowi ciśnienie na full,bo jak świat światem,nikt jeszcze nie ośmielił się targnąć na ukochaną córeczkę tatusia.Tatuś nakręcił się jak budzik,a gdy w poniedziałkowy poranek szedł z rodzinką na jakieś tam zakupki,usłyszał nagle od córy:"Tato! To ten,co mnie szarpał"...
I okazało się,że koleś ma na koniec roku wyjątkowego pecha:został powtórnie wytrzaskany po pysku z plaskacza,a nastepnie oddany w ręce wymiaru sprawiedliwości.I chyba nie będzie wśród kumpli robił za twardziela i ostrzaka,co to nie wymięka,bo jak stwierdziło pół osiedla,które się tej akcji przyglądało-koleś płakał rzewnymi łzami przy oddawaniu go niebieskim pod kuratelę.
Nie dziwię mu się-jak mnie kiedyś dla żartu ten kumpel strzelił w tyłek,to miałem wrażenie,że mi oczy wystrzeliły na pół metra z oczodołów,a kolo zebrał przecież po mordzie!
Może go jeszcze-skoro"taki miętki okazał się"-przecwelą w tym kryminale?
Fajnie by było!!!
]:->


Podziel się
oceń
0
0

O żesz....!

poniedziałek, 28 grudnia 2009 13:49
   Napomykałem już kiedyś,że nie jestem ciepłolubny?
Chyba tak.
Śnieżek,mrozik,biel dookoła...
To lubię.
Jakie świeta były pod tym względem,nie będę się rozwodził.Powiem tylko,że w noc wigilijną upieprzył mnie komar,co zostało stwierdzone ponad wszelką wątpliwość,bo utłukłem gada osobiście!
No paranoja!
Na szczęście idiotyczne paroksyzmy Matki Natury minęły szybko i dzisiaj od rana,tak nieśmiało-syp,syp śnieżkiem!
Noooo!!!
To się dopiero uradowałem i z radością wylazłem na zewnątrz,aby pozałatwiać to i owo.
Lekki mrozik,suche,a więc przyjemne powietrze i śnieżek! Moja kochana zima wreszcie nadeszła-pomyślałem i trwałem tak w tym tkliwym uczuciu do momentu,kiedy to minęło ono radykalnie i bezpowrotnie:nagle bowiem poczułem,że trace kontrolę nad kończyną lewą,w jej ślady momentalnie poszła prawa,a ja po chwili gruchnąłem plerami o glebę,aż ziemia jęknęła...
Ponad 100 kilo swoją energię ma.
Zatkało mnie na amen-przez kilka chwil myślałem,że się uduszę,bo złapanie tchu było czynnością przerastającą moje możliwości.Jakaś babina narobiła jazgotu,podskoczyło do mnie jakichś dwóch życzliwych,postawiło na nogi i dopiero w tej pozycji,z jakimś zgrzytem i nieludzkim rzężeniem wciągnąłem pierwszy haust powietrza i zacząłem jako tako myśleć.
Co myślałem konkretnie-nie zostanie tu zacytowane,jako że mamy okres świąteczno-noworoczny i używanie tekstów z przewagą krótkiego i warczącego słowa nie wydaje mi się zbyt stosowne.Szybko oceniłem,że nie mam chyba niczego połamanego,załatwiłem co trzeba,wróciłem do chaty i zaległem na godzinkę.
Wstałem po upływie tejże i ...niech to szlag trafi:
Ale napieprza!!!
Stłuczenie,nic innego,ale czuję się,jakby mnie wymaglowali  morgensternem,albo inną średniowieczna pieszczochą.Coś czuję,że znów będę musiał sobie zdemolować trzewia siekierzastymi środkami przeciwbólowymi,żeby w ogóle jako tako móc funkcjonować!
Ale mi ta zima"miłość do się"odwzajemniła!!!
Z całą pewnością zima jest kobietą!

A ten kawałek był kiedyś dla mnie bardzo,bardzo ważny:
 
Podziel się
oceń
0
0

Święta.

czwartek, 24 grudnia 2009 6:59
   Nie będę się wygłupiał z klepaniem strzelistych formułek,czegóż to i jak mocno życzę tym i owym.
Nie lubię oficjałek,pompy i celebry!
I już.
Ci,którzy mnie znają,wiedzą co i jak.
Ale...
Żeby...
Jakoś jednak...
Zaznaczyć...
I podkreślić...
To gdyby komuś zechciało się tu w święta zaglądać,to krótka przekrojówka optymistyczna,czyli:
"Co śmieszy Marudę"!
Może ktoś się uśmiechnie.
Gdy sobie przypomni.

Polskie komedie:



Angielski humor:




W tym wykonaniu oczywiście też:



Dobry kabaret:



Oraz oczywiście najśmieszniejsza scena w dziejach polskiej kinematografii:




A tak w ogóle,to podchodźcie do tego wszystkiego tak,jak radzą w tej piosence:




WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
;-)
Podziel się
oceń
0
0

Pół godziny temu spotkałem patentowaną kretynkę!!!

wtorek, 22 grudnia 2009 12:53
   A piszę o tym,bo ręce mi opadły! Są ludzie,których powinno się topić,bo ich istnienie jest najzwyczajniej w świecie zbędne!!!
"Utylizacja złego materiału genetycznego"-tak można by to nazwać.
Ale po kolei:
   Wsiadłem do autobusu,a przede mną usiadły dwie młode kobiety.Znam je z widzenia z mojego osiedla,zwłaszcza,że chodziły do jednej klasy z siostrą mojego kumpla,więc wiem,że mają po 28 lat.Niby dorosłe kobiety,ale jak się okazuje-koncertowo nasrane we łbach,jakby jeszcze przedszkola nie skończyły.
Obie szalenie"kobiece i modne",przynajmniej we własnym mniemaniu.Bo dla mnie tragedia:pyszczyska posolaryjne a'la przewędzona makrela,dużo koloru różowego w elementach ubioru,obfity tynk,w uszach jakieś monstrualne żelaziwa,przywodzące na myśl swymi rozmiarami i akustyką popularne na wsiach brzękadła do straszenia dzików...
Brrrr!!!
Krótko mówiąc:wiocha pełną gębą!
Ale takich"cudów"na ulicach pełno,więc ja nie o tym-przywykłem.
Obie dziopy rozmawiały ze sobą w tym autobusie dość głośno i słyszałem je doskonale.I oto,czego się dowiedziałem:
Jedna z nich,niejaka"Grażka",jedzie zaraz po Nowym Roku na 10 dni na wczasy do"Zakopca"z łebkiem.Czyli mówiąc po ludzku-8-letnim synem.I otóż okazało się,że od tygodnia urządza swemu synowi ćwiczenia,polegające na tym,że młodziak musi mówić do niej"ciociu",a jak się 3 razy na dzień pomyli,to nie dostaje deseru,bo-dosłowny cytat:
"...nie bedzie mi w"Zakopcu"robił obciachu,że mam takiego dużego BACHORA"
"O żesz,ty kurwo!"-przemknęło mi przez głowę!
Zastanowiłem się bowiem,co takiego sobie myśli kilkuletni chłopiec,uświadamiany,że przynosi swym istnieniem wstyd swojej"kochanej mamuni"?!!
On tak to może zrozumieć przecież!
Ale nic to-mamunia samotna i do wzięcia,to nie bedzie jej taki duży BACHOR przeszkadzał w spodziewanych podbojach kurortowych! Bo jeszcze jakiś samiec pomyśli,że ona jest już 28-letnią staruchą i jej nie zechce przelecieć,a ona przecież jeszcze na 25 nie wygląda!
A koleżaneczka-druga mądra-przyklasnęła i pochwaliła!
Cieszę się,że zaraz wysiadłem,bo chyba by mnie szlag tam trafił,gdybym coś jeszcze usłyszał.
I co?
Nie mam racji z tym topieniem?!!

Podziel się
oceń
0
0

Uff!

poniedziałek, 21 grudnia 2009 6:51
   Przed chwilą włączyłem radio i ulżyło mi:
Mogę przestać się wstydzić za mój kraj!
Chociaż nie-mogę zacząć mniej się wstydzić,bo tak całkiem,to się nie da-nasi politycy,czy też nasi rodacy za granicą,nigdy nie dadzą mi pełnego w tym względzie komfortu.
Ale na dziś:
"The blues"dopadli tych szmaciarzy,którzy podpieprzyli"Arbeit macht frei"z wiadomej bramy.
I co ważniejsze-odzyskali zabytek.
No i międzynarodowy obciach zdecydowanie się zmniejszy.
Ja to chyba jestem patriota.
Bo przejmuję się takimi rzeczami.I zależy mi na tym,jak nas widzą inni.
A widzą nie najlepiej,niestety.
Idę pichcić bigos.

Podziel się
oceń
0
0

No nie ukrywam:jestem rozczarowany!

czwartek, 17 grudnia 2009 8:46
   Natłukli człowiekowi w budzie,jakim to"Adam Mickiewicz wielkim poetą był":"Wielka Improwizacja","widzenie księdza Piotra"i człowiek podświadomie oczekiwał,że ten dzień jakoś będzie się różnił od innych.W sensie metafizycznym,czy coś tak jakoś...
A tu dupa blada,jak by powiedział Aleksandrer hrabia Fredro,który z kolei w żadne metafizyczno-wizjonerskie klimaty nie miał zamiaru się zagłębiać,za to świńtuszył,ile tylko się dało.
Dożyłem wczoraj tej chwili,kiedy to"...a imię moje czterdzieści i cztery..."i nic-totalna przyziemność,a w dodatku zakupy i cały ten okołoświąteczny młyn.
Nie wiem,co takiego mogłoby mi się przydarzyć,ale nie tego oczekiwałem.Ten Mickiewicz,to jakiś chyba jednak przereklamowany!!!
;-)
Owszem-przy okazji urodzin,zdarzyło mi się wczoraj kumpla opier....to znaczy-opatyczyć,bo składając mi życzenia(jakby starzenie się było powodem do ich składania-też durny wymysł!)udało mu się koncertowo mnie rozwścieczyć,ale takie atrakcje,to ja miewam często.
Nerwowy i pyskaty ze mnie człek!
Wczoraj poszło o to,że między innymi życzył mi schudnięcia i to,to jeszcze bym przełknął z krzywym bo krzywym,ale jednak uśmiechem,bo lustro tudzież wagę w domu mam,ale on jeszcze uznał za stosowne okrasić rzecz komentarzem,bo dołożył wykład o tym,że nie powinienem tak dużej wagi przykładać do tego,żeby dobrze zjeść.Ja tam innym w talerze nie zaglądam,ale i to przeżyłbym,tylko że wpieniła mnie do żywego ta uwaga,bo niby co?
Tego też mi nie wolno?!!
Żyję skromnie,wiem,że-cytując"Dezertera":"...inaczej nie zobaczę świata,jak tylko na plakacie albo w głupim filmie...",nie ćpam,nie uciekam w narkotyczną rzeczywistość,kobiet też używam oszczędnie,bo 4-5 razy na rok to nie jest żadna rewelacja,ale z drugiej strony nie mam nic przeciwko temu,bo potrawa niespowszedniała o wiele lepiej smakuje.Nie mogę sobie kupić więcej książek,niż żałosne 1 na miesiąc,nie jeżdżę na 90% koncertów,na które chciałbym pojechać i na które jestem zapraszany przez kumpli,bo...wiadomo i co jeszcze?
Nawet czegoś skromnego,ale dobrego i pomysłowego nie wolno mi sobie zaplanować,ugotować i zjeść?
Bo komuś przeszkadza,że nie jestem smukły jako ta brzózka,jak 30 lat temu?!!
"To se ne vrati,pane Havranek"!!!
A w dupie to mam,jak również mam tam tych,którzy nawet takiej chwili radości mi żałują!
Wycedziłem to chyba bardzo emocjonalnie i z sugestywnym wyrazem twarzy,bo Sebcio przepraszał mnie dobre 5 minut,po czym się zmył!
I dobrze,bo ja dzięki temu miałem spokój i mogłem oddać się przygotowywaniu dwóch wielkich słojów,w których teraz przegryzają się z przyprawami przyrządzone na dwa sposoby śledziki mojego pomysłu.Gdy przyjdzie wigilia,otworzę je,postawię na stół z innymi jeszcze potrawami...
I ZEŻRĘ!!!
A wagę wypieprzę do piwnicy!!!

Podziel się
oceń
0
0

Dziś mam całkiem dobry humor.

sobota, 12 grudnia 2009 15:05
   Ktoś mógłby zapytać-zupełnie słusznie zresztą:no i co z tego?!
No faktycznie nic,ale przyznam się,że dziś do tego samopoczucia przyczyniła się ta wredna część mojego ja.
I dlatego o tym piszę:żeby nie było,że tylko w samych superlatywach pisuję o sobie.
No to teraz ta ciemniejsza strona mnie:
Morda mi się cieszy,bo wczoraj niejaki Berlusconi dostał kawałem żelastwa w pysk i choć na chwilę,z twarzy tego żałosnego kabotyna zszedł arogancki i bezczelny,a zarazem głupawy uśmieszek.
Mało jest narodów,którymi tak pogardzam,jak Włosi (bo to cioty),a ten ich,pożal się Boże premier,to kwintesencja tej znienawidzonej przeze mnie"Włoszczyzny"-butny,zarozumiały,krzykliwy i głupi.
Bo on ma kasę,bo on ma władzę,to jest panem świata.
Łeeeeee!!!
Ale wczoraj w telewizji widziałem kogoś innego:widziałem skrzywdzonego, starego człowieka,o zdezorientowanej i wystraszonej-a zarazem pokrwawionej i pokiereszowanej-twarzy,bezradnie rozgladającego się wokół i chyba niewiele rozumiejącego z tego,co się w tamtym momencie wokół niego działo.
Powinienem tak po ludzku współczuć!
Ale zamiast tego,rechotałem z bardzo wredną satysfakcją,że oto ktoś wreszcie starł skurczybykowi ten uśmiech z gęby! Chociaż na chwilę!!!
Tak,wiem-wredne ze mnie bydlę!!!
I dobrze mi z tym!



I coś,co od lat,czyli od momentu kiedy zobaczyłem to po raz pierwszy-nieodmiennie śmieszy mnie do łez!
Radzę zwracać uwagę na niuansiki aktorskie-no perełeczka!
:-D

Podziel się
oceń
0
0

No nic się nie działo.

piątek, 11 grudnia 2009 21:22
   Właśnie dogorywa najprozaiczniejszy tydzień,jaki tylko można sobie wymyślić:
Okna,zakupy,prania,prasowania,mycia,sprzatania...
Brrrr!!!
Ale samokrytycznie przyznam,że to dobrze,bo gdyby nie te święta,to w niektóre kąty za skurczybyka bym ze ścierą nie zawitał.
No cóż-męskie mieszkanie.
Męskie podejście takoż!
Padam na pysk.
Deprecha trzyma.
Tylko gdy mam kontakt z ludźmi przestaję być smętny i ponury,ale nie widzę powodu,żeby moimi kwasami zadręczać Bogu ducha winnych ludzi.
Niech to już nadejdzie,odświętuje się i przeminie.
Czy ja już mówiłem,że nie cierpię świąt?
;-)

Podziel się
oceń
0
0

Się zaczęła.

poniedziałek, 07 grudnia 2009 6:54
   Przyszła!
I jest.
I drąży.
I uwiera.
I-co tu"owijać kota w bawełnę"-dręczy!
Ona.
Matka chrzestna tego bloga.
Jego siła sprawcza:
Bożonarodzeniowo-noworoczna deprecha.

   I znów męczące zabiegi sprzątalniczo-kuchenno-zakupowe.
Te ostatnie połaczone z gimnastyką łamigłówkową:
"Jak zrobić tradycyjne święta za polskie świadczenia rentowo-emerytalne,żeby choć wrażenie normalności było?"
Nie powiem,co mi się nasuwa,ale wiadomo,co chciałoby się powiedzieć.
A raczej wywrzeszczeć!
Biorąc przy okazji pod buty tego,co siedząc sobie w pieprzonej Warszawce,za pieprzonym biurkiem,na spasionej dupie,decyduje o wysokości tych,pożal się Boże,świadczeń.
Guzik by to pomogło,ale móc kopnąć glanem w taki zadufany,urzędniczy pysk-bezcenne!!!
I jakże kojące dla psychiki.

   I znów ta ziejąca obłuda świątecznego,a raczej pseudoświątecznego rytuału,sugerująca,że"...wszyscy wszystkim ślą życzenia..."
A dupa tam ślą!
Pisałem nieraz,ale powtórzę i będę powtarzał po wsze czasy:
Niewiele rzeczy tak mnie wk...eee...denerwuje,jak to towarzystwo,co to połamie się opłateczkiem,buzi,buzi,potem kieliszeczek"pępkóweczki za Jezuska",potem Pasterka-mimo obecności wielu chwiejących się na nogach mająca swój klimat,przyznaję-a potem święta.I wszyscy są dobrzy i kochają bliźniego swego.
Co oczywiście nijak nie koliduje z pewnością tego,że gdyby w wieczór wigilijny do ich drzwi zapukał samotny,biedny człowiek i poprosił o gościnę,to zostałby spuszczony ze schodów na zbity pysk i jeszcze by się nasłuchał jobów za bezczelność!
I chęć łamania tradycji! Toż jest wyraźnie powiedziane:
PRZY STOLE MA BYĆ PUSTE MIEJSCE I TALERZ DLA PRZYPADKOWEGO ,SAMOTNEGO GOŚCIA.
Puste!!!
A on tam by chciał usiąść i jeszcze talerz napełnić?!!
No cham!

   A po świetach i"Njujirze",pobożny,chrześcijański ludek powróci lepszy i świętszy do codziennego zdradzania żon i mężów,podkładania świni,złodziejstwa,draństwa i skurwysyństwa wszelakiego!
Bo ile można kochać bliźniego swego?
No sami powiedzcie!
I dlatego m.in.nie lubię świąt:
Ta dwoistość rytuału i codzienności.


   Ale jest i co innego,czego nie ukrywam:
Ta rodzinność.
Choćby i udawana.
Sztuczna i wymuszona.
Uświadamia wyraźniej.
Że jesteś i będziesz SAM.
Coś,co akceptujesz i z czym się generalnie pogodziłeś,a nawet POPIERASZ.
Bo wiesz,że tak jest lepiej.
Nie nadajesz sie na męża,czy też ojca i jest to fakt poza wszelką dyskusją!
A że kochasz swoje dzieci,to życzysz im wszystkiego najlepszego.
I dlatego ich nie masz:po co narażać je na codzienne starcie z życiem,w sytuacji,gdy ich ojciec nie jest im w stanie zapewnić najważniejszej rzeczy pod słońcem:spokojnego,bezpiecznego dzieciństwa!
Czy nie chce,czy nie potrafi,czy się tego boi i przed tym ucieka-nie mnie oceniać:mój obiektywizm w tej sytuacji byłby wielce wątpliwy.
Chociaż sam o sobie zdanie mam:"nie chce,bo wie,że nie da rady".
Wziąć wszystkiego za rogi-nie te lata,nie te możliwości,nie te siły.
Szanse były wcześniej-przegapiłeś,czy zmarnowałeś-nieważne.Ważne,że obowiązuje czas przeszły:"mogłeś"!
Nie:"możesz"!
I w takie zasrane święta,gdy wszystko wokół zieje ci w pysk tą skomercjalizowaną do cna,cukierkową i udawaną,ale jednak jakoś tam wyeksponowaną"rodzinną miłością",ty zapadasz sie w sobie i chciałbyś zasnąć na kilka tygodni i obudzić się,gdy już będzie po wszystkim!
Otworzyć oczy,wyjść,a tu-już po"Trzech Królach":pani Czesia z 1 piętra wrzeszczy na dozorczynię,że ta za słabo umyła podłogę pod jej drzwiami i że"ona ją załatwi w administracji",głupi Stasio z trzeciego znów okrada mi skrzynkę pocztową z mojej korespondencji,Gośka z drugiego klaszcze jęzorem w pobliskim spożywczaku,rozpuszczając najświeższą porcję"kto,z kim,kiedy,gdzie i ile razy po dwa razy".
I nikt już nikomu nie śle życzeń!
Wtedy już łatwiej...
Jakoś leci...

   I tylko czasem...
Tak zupełnie po cichutku...
Kiedy nikogo nie ma i wiesz,że nikt ci nie przeszkodzi i nie zaskoczy swoją obecnością...
W sytuacji kiedy chcesz być sam...
Pomyślisz sobie wbrew zdrowemu rozsądkowi i tej realistycznej ocenie sytuacji:
To byłby chłopczyk?
Czy dziewczynka?


Podziel się
oceń
0
0

Barbórka.

piątek, 04 grudnia 2009 17:01
   Byłem na imieninach.
U Mamy.
Wymarzłem jak jasna cholera,ale dobrze mi tam było i półtorej godziny sobie pobyliśmy.
Nie chciało mi się odchodzić-my i wokół nikogo,nie licząc kolegów Mamy.
Ale oni mi nie przeszkadzali.
...
   A dzis prasa podała rekordy w oczekiwaniu na leczenie-jakby na zamówienie,jako suplement do mojego poprzedniego wpisu.
Piszę,bo może nie każdy czytuje"Wyborczą"i nie dotrze do niego to kuriozum:
Wygrał bezapelacyjnie jakiś 55-letni pan Janusz z Pogwizdowa,który zapisał się do kolejki w szpitalu w Rudnej na wszczepienie endoprotezy stawu kolanowego.
7 lat i 7 miesięcy i będzie sobie mógł pobiegać na nowym kolanku!
Napiszę słownie,bo ktoś może nie uwierzyć własnym oczom:
SIEDEM PIEPRZONYCH LAT Z HAKIEM!!!
A do tego czasu ma pewnie fruwać!!!
O kurrrrwaaa!!!!!
Informacja dodatkowa:
Jak przyjdzie z 20 tysiacami złociszy,to za 1-2 tygodnie go zoperują w TYM SAMYM SZPITALU!
Drugie miejsce:ten sam szpital-endoproteza stawu dla odmiany biodrowego uszczęśliwi pewnego pana Tadzia już za lat zaledwie 6 i 10 miechów.
Szczęściarz!
3 miejsce to już czepianie się dziennikarzy-zaćmę jednej pani z Olsztyna zoperują już za 3 lata i 7 miesięcy.
No przecie to jak z bicza strzelił!

Gdzie my kurwa żyjemy?!!



Podziel się
oceń
0
0

Lecz się w Polsce,a szlag cię na pewno trafi.

wtorek, 01 grudnia 2009 16:39
   Dzisiaj rano,w największej przychodni specjalistycznej w moim mieście,wziąłem udział w czymś pośrednim między trzęsieniem ziemi,tsunami,a bitwą pod Grunwaldem.Nie były to jednak zdjęcia do drugiej części megaknota,pt."2012",ale pierwszy dzień zapisów do lekarzy specjalistów na przyszły rok.
O kurwa!
No musiałem to powiedzieć,"coby se ulżyć".
W pierwszej chwili,walcząc zaciekle z rozbuchanym, spienionym stadem starych w większości ludzi,zastanawiałem się,czy to nie jest przypadkiem banda symulantów,bo z takim wigorem i zajadłością runęli do okienek po otwarciu przychodnianych podwoi,że zacząłem mieć poważne wątpliwości,że to są chorzy ludzie,ale gdy już ludzki strumień wtłoczył mnie do korytarza,a przewężenie w postaci drzwi,wreszcie wypluło mnie w kierunku właściwego okienka,przyszła refleksja:
Nie ma się co dziwić:
ONI WALCZĄ O ŻYCIE!
I ani trochę nie przesadziłem.
Wystarczyło ogarnąć wzrokiem ten uspokojony już tłum-w 90 % byli to starzy,zniszczeni ludzie,ubrani schludnie,ale skromnie a nawet biednie.Czyli przytłaczająca większość społeczeństwa ludzi chorych.
Starzy,zwykli ludzie,na gównianych emeryturach i ze zrujnowanym zdrowiem.
I na co im przyszło?
Muszą stać w koszmarnych kolejkach i czekać na wyznaczenie im branych niejednokrotnie z sufitu terminów,które właściwie należało by traktować w kategorii ponurego żartu.Tyle tylko,że nie jest to żart!
To rzeczywistość.
Zresztą,co daleko będę szukał-dwa przykłady.
Pierwszy związany z moją tam bytnością:
Moje Tate dostało skierowanie do kardiologa,bo EKG i prześwietlenia wykazały niepokojące zmiany.No to oczywiście pognałem do kolejki i odstałem tam swoje.Niby normalne,ale te objawy,prześwietlenia i cała reszta dupereli nie miały miejsca teraz! Co to,to nie! Ojcu sie z tą pompką popieprzyło już we wrześniu.
I należałoby rozpocząć natychmiast leczenie.
Zgodnie z logiką i zasadami-wykryłeś-lecz natychmiast.Im wcześniej rozpoczniesz leczenie-tym większe szanse pacjenta!
Może i tak.
Ale nie dla skurwysynów z NFZ!
Oni wyznaczają plan,określają,że w roku takim to a takim,na to i to wolno zachorować tylu i tylu obywatelom.Bo urząd tak sobie życzy.I tylko za tyle zapłaci.
I nie pyskować hołoto,bo pieprzony urzędas wie lepiej!
A poniieważ rodzina urzędasa,od którego to zależy nie leczy się na tych samych zasadach co ogół obywateli,to co to urzędasa obchodzi,że choroby mają urzędowe normy w dupie i atakują ludzi nie tak,jak jakiś pierdzistołek sobie wydumał,tylko tak jak same uważają za stosowne!
I w efekcie-gdy ktoś zachoruje,to musi wziąć się w garść,nie umierać i poczekać.
Brzmi upiornie w kontekście znanego mi od podszewki przypadku-to ten drugi przykład-jak to do gliwickiego szpitala onkologicznego czeka 4 miechy w kolejce mąż mojej koleżanki.
I się cieszy,bo mógł 6 miesięcy!
A skorupiak przez ten czas ,to niby co?
ZACZEKA?!!
Kuuurwa!
Klnę-no wiem,że nieładnie,tak,jasne.Ale to z bezradności,bo co tu można wymyślić?
Zachwalany z reguły przeze mnie zdrowy rozsądek i logika,są w tym przypadku  bezradne,bo jedyne rozwiązanie jakie podpowiadają,jest delikatnie mówiąc makabryczne:
Na zdrowy rozum,należałoby w któryś dzień ogłosić:
   "Ci,którzy od jakiegoś czasu czekają w kolejkach do lekarzy,tracą miejsca w kolejce i zostają spisani na straty.Od dziś leczymy na bieżąco tych świeżo zdiagnozowanych,bo mają większe szanse,a i ich kuracja będzie tańsza,a ci z kolejek,z chorobami rozwiniętymi z powodu oczekiwania na wizytę u lekarza...
No cóż-państwo mieliście pecha! Do zobaczenia na tamtym świecie!"
   I przez czas jakiś byłoby normalnie,w tym sensie,że zdiagnozowana choroba natychmiast byłaby leczona.Potem,gdy znów zaczęłoby się oczekiwanie na lekarza niebezpiecznie przedłużać,kolejny Mengele z NFZ-u przeprowadzałby kolejną selekcję i...urząd byłby zadowolony!
   Podejrzewam jednak,że znaleźli by się niezadowoleni z takiego rozwiązania.
Jacyś tacy-aspołeczni...
Co zrozumienia dla ciężko pracującego biurokraty nie mają!
I bezczelnie chorują ponad limit i zamiast za to przeprosić i umrzeć ze wstydu,to leczenia się,chamy,domagają!
W ludzkich terminach i warunkach!
Bezczelna hołota!!!


A ponieważ w takich momentach jestem zwykle bardzo anarchistycznie i antyestablishmentowo nastawiony,to muzyczny powrót do starych i prostych,ale emocjonalnych wielce korzeni.
Przynajmniej moich korzeni!

Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 21 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  56 372  

O mnie

Facet
Wiek średni
Duch młody
Brak wiary w człowieka.
A w kobietę,to już doprawdy szkoda słów!
Źle mi z tym!!
Ale nadal kołaczą się we mnie rozpaczliwie resztki nadziei na coś dobrego!!!

O moim bloogu

Co mi się we łbie kłębi,kiedy muszę się użerać z codziennością. Mój pogląd na świat. Moje widzenie ludzi. I odpowiedź na pytanie:dlaczego generalnie mam to wszystko w dupie?!

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Statystyki

Odwiedziny: 56372
Wpisy
  • liczba: 363
  • komentarze: 2847
Bloog istnieje od: 3481 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl