Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Dobrze jest się pośmiać zdrowo.

sobota, 28 listopada 2009 15:43
   To podobno życie przedłuża.
No to w zeszłym tygodniu miałem taki atak szczerego śmiechu,że będę-ku radości nielicznych,ku ubolewaniu wielu-żył ze sto lat!
Ubawu po pachy dostarczył mi"Polsat".
I program"Interwencja".
W programie przedstawiono działalność niejakiego Zbigniewa Jana P.,który trudni się po trosze egzorcyzmami,po trosze prowadzeniem sekty,a po trosze czarną magią.
A generalnie jest albo ciężko pierdolnięty-i nie przepraszam za słowo,bo inne nie pasuje-albo jest cwanym,kutym na cztery nogi zdolnym manipulantem i naciągaczem!
 W każdym razie-kroi frajerów na grubą kasę,że tylko gwiżdże.
Dlatego oceniam,że jest tym drugim.Choć to nie wyklucza,że jest takim metafizycznym"wash and go":stuknięty naciągacz też w końcu jest w przyrodzie możliwy.
Tych,którzy mu uwierzyli absolutnie nie jest mi żal.
Idioci mają to,na co zasłużyli-głupota jest niewybaczalna i zasługuje na to,co świat ma jej do zaoferowania.
Tego,co facet do kamery bredził,to nawet nie będę cytował-bełkot i brednie o demonach z innych planet,o nadchodzącym końcu świata,przed którym może uchronić wybranych tylko opieka Pana Egzorcysty.Oczywiście nie darmowa.Klasyczne pieprzenie kotka za pomocą młotka.
Porżałem umiarkowanie,ale że takich nawiedzeńców wszędzie jest na pęczki,to człek się już przyzwyczaił i nie widziałem w reportażu niczego,co mogłoby uzasadniać jakieś szczególne zainteresowanie tematem.Do czasu jednak,bo pod koniec redaktorzy"Polsatu"zaserwowali taką bombę,że przez dobrych kilka minut tarzałem się po tapczanie ze śmiechu,a potem przez dobrych kilka godzin zachowywałem się-dla postronnego obserwatora,czyli mojego Tate- jak umysłowo chory,chichocząc co chwila bez obiektywnego powodu.
Co to było?
Już wyjaśniam:
Przed kamerą pojawiła się pani,reprezentująca Dominikańskie Centrum do Walki z Sektami,czy jak się to tam nazywa,która wygłosiła tekst miesiąca.Oświadczyła bowiem,że takich manipulantów i pseudoproroków powinno się bezwzględnie i z całą surowością prawa zwalczać,gdyż ich działalność jest bardzo niebezpieczna i osobom podatnym na manipulację mogą oni wyrządzić potężną i nieodwracalną krzywdę.
Do tego momentu,gotów byłem podpisać się pod tym apelem rękami i nogami,ale"niewiasta antysekciarska"postanowiła rzecz jeszcze uzasadnić i wygłosiła bombę,że klękajcie narody!
Brzmiało to mniej-więcej tak i jeśli nawet nie cytuję tego dosłownie,to sens zachowałem w 100%:
DZIAŁALNOŚĆ PANA Z.J.P.NALEŻY POWSTRZYMAĆ,GDYŻ JEST TO GŁĘBOKA MANIPULACJA.JAK MOŻNA MÓWIĆ LUDZIOM,ŻE JEST SIĘ W STANIE ZAPEWNIĆ IM SPOKÓJ PO ŚMIERCI I SPOWODOWAĆ,ŻE NIE BĘDĄ ONI ODCZUWALI TROSK I KŁOPOTÓW? JAK MOŻNA OBIECYWAĆ LUDZIOM MOCE PANOWANIA NAD SWOIM ŻYCIEM I ZBAWIENIE LUDZKOŚCI!
Nooooooo,Państwo mili!
Chapeau bas,przed tupetem"pani antysekciarki"!!!
Jeśli jakiś debil bredzi o wpływie na ludzkie życie doczesne i na to,co nastąpi potem,to manipulant,łobuz i przestępca!
Ale jak w tysiącach kościółków,mocodawcy dzielnej"poskromicielki wrednego sekciarza",czyli nasi kochani księża,obiecują DOKŁADNIE TO SAMO,a na dodatek również sprawnie STRZYGĄ SWOJE OWIECZKI Z CIĘŻKIEJ KASY,to to już nie jest manipulacja,tylko świątobliwa i słuszna działalność na chwałę Pana!
I żebym dobrze został zrozumiany-nie czepiam się kościoła za głoszenie swej nauki,bo to jego prawo.
Nie popieram tego"guru"od siedmiu boleści,bo to wredny i niebezpieczny typ!
Ale takie argumentowanie ze strony przykościelnej działaczki,uważam za skandaliczny,ale i bardzo symptomatyczny dla tej instytucji,przykład wyjątkowej obłudy i zakłamania!!!
Powtórzę jeszcze raz:baba wypowiadająca się w imieniu kościoła oburza się,że ktoś ma czelność obiecywać zbawienie po śmierci!!!
No faktycznie-jawna granda!!!
:-D


Podziel się
oceń
0
0

Dobrze jest czasem kogoś opierdolić!

poniedziałek, 23 listopada 2009 11:04
   Delikatni niech się nie krzywią,że:"a fe","cóż to za słownictwo","to niekulturalne jest".
A tak:
Chamstwo dziś ze mnie wylazło!!!
 I bardzo dobrze-tzw."zasady współżycia społecznego"nakładają na nas obowiązek bycia grzecznym-i słusznie-tyle,że czasem to wędzidło konwenansów i kultury powściąga nas za bardzo,hamując naturalną potrzebę dania ujścia emocjom(zwłaszcza negatywnym),które przez to niebezpiecznie się kumulują i powodują potem różne fatalne konsekwencje,uchodząc w sposób niekontrolowany i niebezpieczny dla nas.A tak,gdy mamy gdzie spuścić nadmiar pary,to korzystamy z okazji i ...mamy kilka,czy nawet kilkanaście tygodni względnego spokoju!
No to ja dzisiaj spuściłem!
   Zaczęło się od tego,że"moje Tate"poszło w piątek do nowego lekarza-specjalisty.No cóż-wiek swoje robi,sypie się w człeku coraz więcej-normalka.Konował zbadał,coś tam pomendził,zaordynował leki,wypisał receptę i Tate przyszło do domu.W sobotę ruszyłem do apteki i ..."siurprajs":zbiegły się 4 sztuki personelu,w tym szef z doktoratem i 2 magistrów farmacji i dalejże deliberować:co złamas raczył był tam wypisać,bo za skurczybyka nie dało się tego odcyfrować! Nawet mnie dopuścili do konsultacji,ale zrobili to chyba tylko przez grzeczność,bo skoro zawodowcy w odczytywaniu lekarskich gryzmołów nie dawali rady,to tym bardziej co taki biedny żuczek jak ja mógł poradzić?
No nic!
Gdy w końcu uzgodnili,że nie mają pojęcia co tam jest wypisane,zwrócili mi receptę i poprosili o pójście do tego gamonia i powtórzenie recepty.Dodatkowo zwrócili mi uwagę,że konował jest stuprocentowym niechlujem,bo gdyby nawet nazwa leku była czytelna,również by mi go nie sprzedali,bo pieczątka lekarska miała nieczytelny numer.Uzbrojony w tą wiedzę podziękowałem,zabrałem papierzysko i poszedłem do chaty,obskakując jeszcze trzy inne apteki,dla sprawdzenia,czy ktoś mnie przypadkiem nie robi w konia.No co ja poradzę,że nikomu nie wierzę?
No taki już jestem i szlus!
Okazało się,że w konia jednak robiony nie byłem,więc dziś rano,na początek wybiłem Ojcu z głowy osobiste latanie po przychodniach,wychodząc ze słusznego skądinąd założenia,że po to kiedyś tam sobie mnie zrobił,aby w takich sytuacjach,na stare lata mieć jakąś tam wyrękę.Zabrałem kwita,poszedłem,odstałem swoje w tym molochu i w rejestracji kazano mi bez wyciągania kartoteki iść do gabinetu,wejść bez kolejki i zgłosić sprawę.Mówią-robię:polazłem pod wskazany gabinet,odczekałem aż pacjent wyjdzie i wszedłem do Pana Doktora.
Bo wtedy,to jeszcze był dla mnie"Pan Doktor"...
Zapytał"o co chodzi" bardzo opryskliwym tonem,co z miejsca nastawiło mnie do niego nieprzychylnie,ale rzecz olałem,bo nie przyszedłem tam się miziać,a konkretną sprawę załatwić i nie oglądać typa już nigdy więcej.Wyłuszczyłem co mi leży na wątrobie w sposób rzeczowy i neutralny,choć korciło mnie,aby wsadzić mu jakąś szpilę.Wziął kwitek,przeczytał i wyjechał z takim tekstem:
"Przychodzą te ŚLEPE STARUCHY,nie sprawdzą sobie recepty od razu,a potem ja muszę ekstra specjalnie chodzić do rejestracji i przerzucać papiery"!!!
Następne,co rozległo się w tym gabineciku,to moje:"O kim ty,kurrrrwa,mówisz"ślepy staruch"?!!
Głośne to było! Kołka zatkało,po czym szczeknął"na co ty sobie pozwalasz"?
O święci pańscy...
Najpierw usłyszał,że na"ty",to z całą pewnością nie jesteśmy i nie będziemy,bo byle chamów nie dopuszczam do poufałości,a potem poooszło!
No znów się wyrażę,ale inne słowo nie pasuje:
Zjebałem jak burego psa!
Troche przyszarżowałem,ale głupi ma zawsze szczęście-on jest tam znany z nieuprzejmości i z kupy skarg od pacjentów,tak,że gdy przyszedł kierownik placówki ze swoją wice i ochroniarzem sprzed wejścia-autentyk-to uwierzyli mnie!
Że zostałem sprowokowany bezczelnością i lekceważeniem tego buca!
Receptę wypisał mi inny lekarz czytelnie i porządnie,ja zgodziłem się nie awanturować i sprawę puścić w niepamięć,a gdy wychodziłem,to jedna babka z rejestracji szepnęła mi na boku,że wszyscy się cieszą,bo nikt go tam nie lubi.
I dobrze!
A ja ciołka sobie zapamiętam-może kiedyś jeszcze się spotkamy? Mieszkamy przecież w niezbyt dużym mieście.
Chciałbym...
]:->


 
Podziel się
oceń
0
0

Wszystko jest względne-również-a może przede wszystkim-dla tych"moralnych z urzędu"!

piątek, 20 listopada 2009 8:35
   Wczorajsze media doniosły:
"Funkcjonariusze ABW weszli i przetrzepali firmy niejakiego Marka P..reprezentujacego interesy klasztorów i parafii w komisji majątkowej MSWiA"
Niezorientowanych informuję,że to ta komisja,która naginając,lub wręcz łamiąc obowiązujące prawo,karmi kościół katolicki w Polsce działkami i nieruchomościami,a robi to tak subtelnie i praworządnie,że nawet prawicowi samorządowcy z terenów,gdzie są owe obiekty położone,latają na wyścigi do prokuratury.Bo,żeby było dowcipniej,to owa komisja działa niejawnie,a od jej decyzji nie ma odwołania.
Jawne skurwysyństwo,ale kto u nas czarnym podskoczy?
Nikt!
Oczywiście nie zmienia to faktu,że kościołowi w Polsce,zgodnie z tym co sam twierdzi,non-stop krzywda się dzieje!
Ha,ha,ha!
Ale ja nie o tym,a o małym subtelnym drobiażdżku.
W sumie nieistotnym,ale że ostatnio zostałem przez jedną miłośniczkę kleru zdemaskowany jako ubek,bo nie włażę księżom w tyłki i nie  chcę,aby stanowili oni prawo dla wszystkich mieszkańców Polski,to muszę o tym wspomnieć:
Otóż księży przydupas i pełnomocnik d/s szemranych geszeftów i ciężkiej forsy,pan Marek P.,to-że zacytuję Czarusia Pazurę:"Ubek pierdolony"i to bez ŻADNYCH wątpliwości!
Nikt ich zresztą nie ma,bo to jest od dawna jawne i niepodważalne.
No to jak to jest z tą moralnością,która dla"Prawdziwych Polaków-Katolików"jest rzekomo jedna i nierelatywistyczna?!!
Kto nie przepada za stawianiem się księży ponad prawem-to ludzka szumowina,pożałowania godne zero,godzien stosu i ognia piekielnego łajdak,a nawet...ubek!

(Dygresja-te wszystkie komplementy,lecą oczywiście w imieniu"Nieskończonego Boskiego Miłosierdzia",tak subtelnie praktykowanego przez gorliwych obrońców kleru)

Ale jak ubek pomaga klerowi czesać ciężką kasę,to już nie jest zły i godzien pogardy?!
Bo to nasz ubek?!!
Dobry ubek?!!
Zakłamane kołki!!!!!


Podziel się
oceń
0
0

Dzisiaj reklama.

czwartek, 19 listopada 2009 7:11
   A ponieważ nie dostałem za nią złamanego grosza,to możecie mi wierzyć-100% prawdy!
W kinie byłem.
Na filmie"Rewers".
I dawno mną tak pozytywnie nie zatargało!
Od czasów"Wesela"chyba(tego z Dziędzielem w roli głównej).
Nasza kinematografia zajmuje się od dłuższego czasu produkowaniem lukrowanych gówien,nazywanych dla niepoznaki"komediami romantycznymi",w których znani,lubiani i koniecznie ŁADNI,umieszczeni w sztucznych i nieprawdziwych dla normalnego człowieka okolicznościach,zmagają się ze straszliwymi przeciwnościami,które jednak prowadzą ich nieuchronnie do cukierkowego happy endu.
Bo"ludzie to lubią"!
Też mi argument-gdyby przywrócić publiczne egzekucje,też by tłumy waliły-daję sobie poobcinać to wszystko,co dla mnie cenne,a nawet to najcenniejsze,że mam rację!
Szkoda gadać!
Owszem-pojawiały się też perełki w rodzaju"Placu Zbawiciela"-choć mnie ten film straszliwie przygnębił,ale generalnie-no nie bójmy sie tego określenia-stolec!!!
I tu nagle jakiś nieznany facet wyskoczył z filmem,że klękajcie narody!!!
Ja w każdym razie-klęczę.
W sumie dziwne-debiutant,aktorzy,za którymi generalnie nie przepadam,a poszedłem.
I chwała Opatrzności!!!
Nie będę strzępił jęzora,ani streszczał-idźta i zobaczta-to nie będzie czas stracony!
Co prawda pierwsza ze znajomych blogowiczek,zachęcana prywatnie,zastrzeliła mnie argumentem wywołującym opadnięcie rąk,że nie,bo"nie lubi Buzkowej",ale mimo to zachęcam.Zapewniam,że prywatnie też jej nie lubię,Janda i Polony zawsze mnie drażniły,a Dorociński najzwyczajniej w świecie mnie wkurwia! Nie wiem czemu...BO TAK!!!
No i co z tego?!!
Drażnią,wkurwiają,ale GRAJĄ tak,że człek siedzi i wie,że obcuje z DZIEŁEM!!!

Rzadko chwalę-najczęściej kwękam i krytykuję.
Ci co mnie znają dłużej-wiedzą to.
To skoro strzykam teraz entuzjazmem,to uwierzcie-muszę mieć megapowód!
Ruszcie tyłki i obejrzyjcie!!!
Podziel się
oceń
0
0

Jestem upośledzony i godzien pogardy.

niedziela, 15 listopada 2009 19:26
   Nie,nie,nie-jeszcze nie mam deprechy!
Tak po prostu wypowiada się o mnie i mnie podobnych jedna Pani na swoim blogu.Oczywiście ma ku temu powód-nie podzielam jej bałwochwalczego stosunku do kościoła katolickiego,a więc jestem upośledzonym pomiotem szatana,godnym pogardy i politowania ze strony tych"lepszych"i"moralnych".
Co najzabawniejsze-ja w moich wpisach nigdy nie atakowałem Absolutu jako takiego,czy zasad wiary-NIKT MI TAKIEGO CZEGOŚ NA TYM BLOGU NIE ZNAJDZIE!!!
Tym,co powodowało pobożne plucie się-zapewne w ramach"praktykowania miłości bliźniego"-były moje krytyczne wypowiedzi o kościele jako INSTYTUCJI,oraz o jego co niektórych przedstawicielach.Dla krytykantów i"jedynie słusznych Polaków,którym należy się więcej",kler to święte krowy,którym wolno wszystko i których nie wolno krytykować,bo...no właśnie nie wiem"bo co",bo poza świętojebliwym pluciem na szatańskiego śmiecia-czyli mnie- niczego rzeczowego tam nie przeczytałem.O pardon-raz ukazało się tam coś takiego,że jak ja mogę wycierać sobie gębę księżmi,skoro źli są tylko nieliczni,a w ogóle,to kościół był okrutny i bezwzględny kiedyś,a teraz jest już wszystko cacy i  w ogóle"o jejciu,jacy oni doskonali"!!!
Taaak?!!
No to odpowiem,choć wiem,że nic z tego nie dotrze do oczadziałych od fanatyzmu łbów:
Nie mam zamiaru udowadniać,że większość kleru jest"be"-nie mam żadnych danych na ten temat,a i wcale tak nie uważam.Tyle tylko,że w tak specyficznej organizacji,jedna czarna owca  szarga opinię całości bardzo skutecznie i nie ma się co nadymać,bo tak niestety jest.Już Erazm z Rotterdamu napisał celnie i mądrze:
"Nie ma dla kościoła niebezpieczniejszych wrogów,niż bezbożni biskupi"
I jest to święta prawda! Reputacje buduje się latami i wspólnie,ale zepsuć ją może jeden odszczepieniec w kilka minut.
A co do tych"współczesnych czasów,w których kościół rzekomo nie ma w sobie nic krwiożerczego",to mały dodatek do tego tekstu-jak najbardziej współczesny i jak najbardziej Polski klecha,wzywający do palenia ludzi na stosach! Oczywiście tych ludzi,których kościół nie lubi.Ja tych akurat ludzi też nie lubię i nie uważam ich za normalnych,ale do tęsknoty za mordowaniem odmieńców jest mi bardzo,bardzo daleko!
Ale księdzu dobrodziejowi-NIE!
I nikt mnie nie przekona,że niejeden odziany w fiolety zwierzchnik tego debila,też w skrytości ducha nie marzy o tym samym!


Podziel się
oceń
0
0

Forrest Gump się mylił.

piątek, 13 listopada 2009 8:54
   Ktoś może powiedzieć,że to żadne odkrycie Ameryki,bo facet zbyt lotny intelektualnie,to z pewnością nie był.
Fakt!
Ale ja mam na myśli jego sztandarowe powiedzonko,słynne już na cały świat:
"Życie jest jak pudełko czekoladek-nigdy nie wiadomo na jaką się trafi".
I tu własnie pan Forrest popełnił błąd,bo zastosował totalnie niewłaściwą skalę.
Jak można porównać życie jako całość do pudełka czekoladek,skoro pierwsza z brzegu kobitka,sama jedna przypomina nie pudełko,ale cały sklep ze słodyczami-no weź i babę zrozum!
"Się nie da"!!!
Ostatnio zdarzyło mi się przy okazji spotkania towarzyskiego,wpaść na babeczkę,którą znałem przed laty,a której nie widziałem od matury.
No cóż-bywa.
Ale w tamtych czasach,zdarzyło mi się akurat do niej ciężko wzdychać,bo dziewczyna była...oj atrakcyjna i w ogóle,a człek-nastolatkiem będąc-miał z nią takie sny,że klękajcie narody!
I oczywiście żadnych szans,bo tak to już w życiu bywa-była w starszej o rok klasie,robiła za szkolną gwiazdę i bożyszcze,a w dodatku nie należałem do najatrakcyjniejszych mężczyzn w naszej budzie,a ona mogła w całym stadzie przystojniejszych ode mnie przebierać jak w ulęgałkach.
I wszystko w tym temacie!
Dziś wspominam to z rozrzewnieniem,bo to jednak fajne były czasy...
I"to se ne vrati,pane Havranek"!
Ech...
Ale wróćmy do realu,czyli sytuacji sprzed dni kilku:
Wpadlismy na siebie-"ojej,ojej","to Ty?","co tam słychać","sralis mazgalis",po czym...przez cały czas byłem emablowany jak jakiś Di Caprio,czy inny Mel Gibson i przez cały wieczór zastanawiałem się"co jest do ciężkiej cholery?!".
Bo tak:
Nadal jest atrakcyjna,choć-jak każdy z naszego pokolenia-już nadgryziona przez korozję,ale w stopniu akceptowalnym jak najbardziej,bo to i wżery pod kontrolą a i użyta do konserwacji szpachla-wyjątkowo dobrej jakości.
Ja nie wypiękniałem,a mój portfel raczej nie krzyczy"patrzcie jak wyprzystojniam mego właściciela!".Zresztą-sądząc po jej aucie-to mogłaby sobie mnie kupić wraz z przyległościami,za góra dwa koła,w tym jedno zapasowe.
Jakoś nie zauważyłem,abym roztaczał zwierzęcy magnetyzm i budził niepohamowane żądze na prawo i lewo.Powiedzmy,że"parę razy"leciano na mnie,ale bez przesady.
A tu nagle takie"kiziu-miziu".
Kumpel na boczku zasugerował,że"coś Małgosia na ciebie leci-chyba zrobiłeś na niej wrażenie",bo na wstępie pojechaliśmy z dyskusją o poprawności politycznej i pobłyszczałem tam nieco,ale jak świat światem,to"ryczące czterdziestki"nigdy nie leciały na intelekt,bo w tym wieku mają nieco inne priorytety,dzięki którym zresztą my-single płci męskiej-możemy się jako-tako"pożywić na boku"i chwała niebiosom za taką konstrukcję kobiecej psychiki! Ale nikt mi nie wmówi,że to akurat to.
No to co,do ciężkiej cholery?!
Za skurczybyka pojąć nie mogę.
Bo mam do dyspozycji:lustro,wiedzę o życiu i dość trzeźwy osąd sytuacji.
Ale jaka akurat czekoladka zaplątała się do tej bombonierki pod nazwą"Małgośka"?
Tego,to i milion Gumpów nie byłby w stanie odgadnąć!
Podziel się
oceń
0
0

Jest jak jest.

wtorek, 10 listopada 2009 12:08
   A i owszem-mam o czym napisać!
Ale...
Mam również anginę,gorączkę,darcie w gnatach,błoto w nosie i papier ścierny w gardle.
No i jestem chłopem,a wiadomo jak to z nami,chorymi jest.
Uprasza się o wyrozumiałość.


Podziel się
oceń
0
0

Dzisiaj popołudniu idę na wódkę.

sobota, 07 listopada 2009 6:59
   Niby co w tym istotnego,czy choćby ciekawego?
Bo że zaszczytu nie przynosi,to pewne.
Teoretycznie-nic!
Ale...
Bo zawsze musi być jakieś"ale".
Będę ją spożywał w dość licznym towarzystwie moich starych,wypróbowanych i cokolwiek ostatnio zaniedbywanych przyjaciół.
A to pociąga za sobą dość specyficzne"Polaków rozmowy":wspomnienia,plotki i takie tam pierdoły.
Czyli-może zakurzona ostatnio wena dostanie kopa i coś w codziennej szarzyźnie błyśnie na tyle,aby z kolei coś na bloga wsadzić.
Bo od jakiegos czasu zapuściłem się,że aż strach!
No więc idę skatować moją biedną wątrobę,ale nie ma mnie co potępiać,bo przecież DLA WAS wyłącznie to robię,moi Drodzy Czytacze!!!
;-)
Oczekuję wyrazów uznania...
:-D
A coby się Wam czekanie nie nudziło,to mały wtręt do moich częstych rozważań o kobiecie.Konkretnie,jest to filmik obrazujący wrodzoną delikatność i subtelność,która rzekomo stanowi niezaprzeczalnie kobiecą cechę.
Ha,Ha,Haaaaaaaaaaaaaaa!!!
0:-)
PS.Oglądać do końca.



Podziel się
oceń
0
0

Rozmowy przy kieliszku.

wtorek, 03 listopada 2009 10:15
   Czasem się je toczy.
Normalne w tym kraju.
Wczoraj wieczorem,na ukoronowanie dość męczącego dnia,na 2 godzinki przy"Borewiczu"wywlókł mnie kumpel.
Chciało mi się jak krowie tańczyć,bo skonany byłem jak koń po westernie,ale dwie klatki dalej i to na parter-jeszcze mogłem iść.
Poszedłem,pogadaliśmy,golnęliśmy.
Przy okazji,opowiedział mi sytuację,którą ostatnio oglądał na własne oczy,a nawet w niej uczestniczył,a która idealnie wpisuje się w moją opinię na temat"prawników do wynajęcia",czyli wszelkiej maści radców i adwokatów,którzy nie stoją na straży sprawiedliwości jako takiej,tylko reprezentują strony w postępowaniach prawnych.
Otóż zawsze twierdziłem,twierdzę i twierdził będę,że ci ludzie to pozbawieni przyzwoitości i kręgosłupa osobnicy,którzy dla postawienia na swoim i wygrania sprawy dla swego klienta nie cofną się przed żadnym świństwem,jeśli tylko ma przynieść to korzyść temu,który im płaci.
Takie prawnicze kurwy,mniej-więcej.Do tego się to sprowadza,a pieprzenie o"etosie i etyce zawodu",jest właśnie tylko i wyłącznie pieprzeniem!
   Rzecz miała miejsce kilka tygodni temu.Kumpel dostał złapanego w trakcie ucieczki po dokonanym rozboju 19-letniego gnoja,a ponieważ śmieć ów pobił 16-letniego łebka dość dotkliwie i groźnie,to zawnioskował do sądu o areszt.
Kumpel jest prokuratorem.
W sądzie,na rozpatrzenie wniosku czekała już papuga,najęta przez tatunia rzeczonego śmiecia i gdy prokurator powiedział swoje,wyskoczyła z taką oto argumentacją:
Wnoszę o niestosowanie aresztu,ponieważ bla,bla,bla,pierdu,pierdu,a w dodatku,mój klient nie zamierzał wcale uczynić nikomu krzywdy,a tylko OFIARA PRZEZ SWÓJ UPÓR I CHĘĆ ZACHOWANIA TELEFONU SAMA PRZYCZYNIŁA SIĘ DO TEGO,ŻE ZOSTAŁA POBITA!!!
Nie mam najmniejszego powodu,aby nie wierzyc koledze,że takie słowa padły!
I pytanie:
W jakim stopniu trzeba nie mieć wstydu,aby tak bezczelne gówno wygłosić publicznie bez choćby zażenowania?!!
Czy bycie prawniczym najmitą upoważnia do postępowania ubliżającego ludziom,przeciwko którym"pan prawnik"występuje?
Toż takie występy są pluciem na elementarne zasady współżycia społecznego!
Czy adwokatowi wszystko wolno?
I chwała Bogu,że sędzia starł te argumenty na proszek i przypieprzył śmieciowi 3 miechy tymczasowego!


Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 21 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  56 328  

O mnie

Facet
Wiek średni
Duch młody
Brak wiary w człowieka.
A w kobietę,to już doprawdy szkoda słów!
Źle mi z tym!!
Ale nadal kołaczą się we mnie rozpaczliwie resztki nadziei na coś dobrego!!!

O moim bloogu

Co mi się we łbie kłębi,kiedy muszę się użerać z codziennością. Mój pogląd na świat. Moje widzenie ludzi. I odpowiedź na pytanie:dlaczego generalnie mam to wszystko w dupie?!

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Statystyki

Odwiedziny: 56328
Wpisy
  • liczba: 363
  • komentarze: 2847
Bloog istnieje od: 3481 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl