Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Postscriptum.

niedziela, 24 stycznia 2010 13:17
   Pisanie o sobie-jak już napisałem-przestało mnie bawić.
Przynajmniej na czas jakiś.
Ale pisanie W OGÓLE,to nie!
Zaplanowałem sobie na kilka miesięcy twórczość innego rodzaju i jeżeli to kogoś zaciekawi-a nie każdego musi-to zapraszam na nowego bloga.
Sami go sobie znajdźcie.
Da się.
To jeden z"ulubionych".

Podziel się
oceń
0
0

KONIEC!

wtorek, 19 stycznia 2010 8:47
   Przynajmniej na czas jakiś.
Znikam z blogosfery co najmniej do wiosny.
Muszę to jasno powiedzieć i"dać se na luz".
Dlaczego?
Proste dosyć:
   Zacząłem się tu udzielać,żeby dać upust emocjom,które mną targają.
Bo dobrze jest czasem wywalić światu,co człowiek ma na wątrobie.
I jechałem równo,czasem naszło mnie na wspominki,czasem opieprzyłem,czasem wyszydziłem...
Ale od jakiegoś czasu...nie chce mi się!
Tak"w ogóle mi się nie chce".
Nic się nie dzieje-jestem po prostu w jakiś sposób wypalony,zniechęcony  i wyciszony.
Nic mną nie targa.
To i pisać nie ma o czym.Owszem:pojawiają się takie czy inne,obiektywnie rzecz biorąc może i ciekawe rzeczy,tyle,że...wisi mi to zgniłym kalafiorem.Niczego nie wzbudza,nie powoduje żadnych emocjonalnych"huśnięć".
Ot-zdarza się i już.
Może jak wiosna przylezie,to mi się zachce?
Może nie?
W każdym razie-tak czy siak zajrzę tu w pierwszy dzień wiosny,żeby zdać relację i ewentualnie pożegnać się definitywnie.
Miejcie się,ludziska!

Podziel się
oceń
0
0

Aktywności"mniem siem"tu domagają.

czwartek, 14 stycznia 2010 18:46
   Może i słusznie,bo dawno tu już nic konkretnego nie było.
Święta racja!
Ale studenteria sesję ma,zaliczenia i takie tam.
To i mam zajęcie.
A że we wtorek pan doktor-specjalista wypisał ojcu receptkę na skromne 720 PLN i zaznaczył,że to nie koniec,to nie mogę zaniedbywać nieuczciwej młodzieży.
Zejdzie mi dni kilka...
Kto się obrazi za to zaniedbywanie-trudno,przeboleję.
Kto mnie kocha,to poczeka!;-)
 To na razisko-sądzę,że sobota-niedziela się odrobię.
Zresztą:siedzę na czterech literach i pracuję,to i nie mam skąd czerpać inspiracji.
W sobotę mam być na zbiorowym pijaństwie,to coś może się wykluje.

A na razie.
Coś"bardzo nie mojego".
A tak przynajmniej można by sądzić.
I błąd-szanuję tą panią i podziwiam jej głos.
Bo ma go kawał!
A czasem i mnie na taką muzę najdzie:



Podziel się
oceń
0
0

Podłapałem fuszkę.

piątek, 08 stycznia 2010 18:46
   Dorobić trzeba.
No i padam na pysk i czasu nie mam na pisanie.
W przyszłym tygodniu się poprawię,bo w poniedziałek skończę.

A na weekend trochę muzyki folklorystycznej.
Nie naszej,bo jak słyszę tą naszą pseudogóralszczyznę a'la Golce,czy inne Zakopałery,to mi się flaki wywracają.
Wolę coś bardziej energetycznego-posłuchajcie i Wy.



Podziel się
oceń
0
0

Nie mam nic do powiedzenia!

wtorek, 05 stycznia 2010 9:09
   Czasem wydaje mi się,że mam,ale życie szybciutko sprowadza człowieka do parteru i serwuje mu"urocze"niespodzianki.
Nic wielkiego,ba-wręcz banały same.
Ale celne!
I to,czego inny by nawet nie zauważył,ja odbieram jako mniejsze lub wieksze,ale jednak-nieszczęścia.
Nie zabiją mnie one-nie ten kaliber.
Ale co trzeba przeżyć upokorzeń i jak mały się wówczas człowiek czuje,to jego!
I zaraz uświadamia sobie,że jest niczym.
Workiem treningowym do flekowania przez tzw."Życie".
Dostałem ten etat w kołysce i zdechnę jako stały i ceniony pracownik branży"chłopców do bicia",którym nawet w drewnianym kościele cegła na łeb zleci.
W dupie to mam!
I co to zasrane"Życie"mi chce udowodnić?
Że jestem nikim?
Wiem!
Że jak mam być pechowcem,to nim będę,choćbym się skichał?
Wiem!!
Że"Ono"mnie w końcu złamie i pokaże"miejsce w szeregu"?
Wiem,kurwa!!!
To jest nierówny pojedynek...
I niezależnie od tego,kiedy wreszcie owo zasrane fatum wreszcie ostatecznie mnie pokona,to niech sobie uświadomi jedno:
Złamać w końcu pewnie mnie złamie...
Ale zaszczytu mu to nie przyniesie,bo równych w tym pojedynku nie ma!
Jestem małą,głupią,niczego nie rozumiejącą mróweczką,nad którą stoi wielkie i złośliwe"Ono"ze szkłem powiększającym i przypala mi dupę.Ja odbiegam i szukam schronienia,ale owo"Ono"czuwa.I po chwili pozwalania mi na odrobinę złudzenia,że"jakoś to będzie"znów przesuwa szkiełko i cieszy się jak głupi,patrząc jak się miotam.
I jak mnie boli.
Ono to chyba lubi...
Podziel się
oceń
0
0

Takie tam różności.Ni od sasa,ni od lasa.Ale czasem-myśl człowiecza biegnie szybko,a pokrętnie.

niedziela, 03 stycznia 2010 8:50
   Nie było mnie dni parę,bo miałem megachandrę i nie miałem ochoty na żadne kontakty ze światem.
Chciałem być sam.
Bywa.
Wolno mi.
Wczoraj musiałem iść do kina,bo bilety już dawno odebrane i opłacone,więc byłoby grzechem je zmarnować.
Biedaków nie stać na wyrzucanie nawet grosza w błoto,a co dopiero 27 złociszy!
Poszedłem,obejrzałem,nie żałowałem
Ale recenzja za chwilę.
Na początek coś,co ostatnio działa na mnie jak płachta na byka.
Pytanie:
Kiedy wreszcie przestanę być atakowany ze wszystkich stron nowiną,że jednej takiej w miarę znanej Curuś,urodził się synuś?!
Bądźmy szczerzy-gówno mnie obchodzi,że komuś tam się urodziło,bo nie jest to żadne wielkie halo! WSZYSCY kiedyś tam się urodzili i świat z tego powodu nie stanął w miejscu! Ale nie-nasze media muszą katować wszystkich komunikatami z frontu ciążowo-porodowego wśród pieprzonych celebrytów,bo...No właśnie-BO CO?!
Przed kilkoma miesiącami człowiek rzygał na wieść,że Chocipek w ciąży ma takie,a nie inne smaki,że Chocipek przytyła,że Chocipek kupiła becik w sraczko-buraczkowym kolorze,że Chocipek to,tamto,sramto!
Teraz zaś ta!
Bo co?
Bo znaną z gęby i niespecjalnie powalającego talentu aktorskiego panienkę,puknął taki sobie aktorzyna z Hollywood?
Nie bulwersuje mnie.
A tu teraz strach wodę spuścić w toalecie,albo lodówkę otworzyć...
Bo człowiek się boi,że wraz z szumem wody usłyszy coś z życia Zosi od"Pana Tadeusza".
Tu dygresja:
Nawiasem mówiąc,to ten"Pan Tadeusz"coraz słabiej wytrzymuje próbę czasu.
W szkole nie znosiłem Mickiewicza szczerze,od czasu,kiedy pokłóciłem się z polonistką co do interpretacji"Liryków lozańskich",o których miałem inne zdanie niż śliniący się  nad nimi z zachwytu autor podręcznika.Moje szczęście,że mówiłem szczerze i potrafiłem uzasadnić dlaczego mnie wykręca podczas czytania,jak to autorowi"...Polały się łzy czyste,rzęsiste...".Dostałem czwórę,a polonistka od tego czasu traktowała mnie inaczej i lepiej niż innych,co z perspektywy czasu doceniam i wspominam ją jak najlepiej.Ale co podczas tej kłótni przeżyłem,to moje.
I te obowiązkowe zachwyty,nad będącym rzekomo"kwintesencją polskiego charakteru"bohaterem romantycznym.Te"ochy"i"achy",jakie to piekne,wzniosłe i słuszne! No to ja bardzo przepraszam-nie ujmując Mickiewiczowi talentu poetyckiego i biegłości w posługiwaniu się słowem,NIE PODZIELAM odgórnie narzuconych zachwytów nad bohaterem romantycznym,bo cóż takiego reprezentuje sobą ten bohater? A raczej"bohater"! Łazi toto w poszukiwaniu kogoś,kto zechce wysłuchać jego gadania,a gdy już znajdzie słuchacza-najczęściej dziwoląga w postaci pustelnika,czy kogoś takiego-to ślimta mu w rękaw i użala się nad sobą i Ojczyzną Umiłowaną.Nad sobą,bo ta jakaś"Ona"go nie kocha,więc jest nieszczęśliwy,a nad Ojczyzną,bo zniewolona i okupowana.I oczywiście buńczucznie ogłasza wszem i wobec,czego to on by dla tej Ojczyzny nie dokonał,gdyby tylko mu się chciało,ale akurat mu się nie chce,bo przecież ta jedyna"Ona"go nie kocha,więc chciałby z braku tej miłości zginąć za Ojczyznę,ale mu sie nie chce,bo"Ona"go nie...
I tak dookoła Wojtek.
Efekt jest taki,że Ojczyznę jak okupowali,tak okupują,bohater ciurkiem jęczy i idzie w metafizykę i mistycyzm,a rzeczona"Ona"nadal ma to wszystko w dupie i wychodzi za innego!
No faktycznie-fantastyczna kwintesencja Polskości!
Do dzisiaj nam tylko to jęczenie i narzekanie pozostało.
Przeżył się już ten Mickiewicz i tyle.
Ale miało być o kinie.
No to wracamy:
Byłem na"Awatarze".
Największy ekran w kinie trójwymiarowym jest w Katowicach,więc miałem idealnie.Byłem,zobaczyłem i wizualnie-"o ja cież pierniczesz"!
Żuchwa opada,bo efekty i wyobraźnia scenografów i grafików poooszła,jak te konie po betonie!
Wali z nóg!
Treściowo,to film powinien nosić tytuł"Tańczący z wilkami 2",bo scenariusz"toczka w toczkę"zerżnięty z tamtego! Jedyna różnica,to czas i miejsce akcji,a poza tym-to samo.
Akcja przewidywalna do bólu-film leciał,a jak coś tam się działo,czy pokazywało,to przerzucaliśmy się z bratem uwagami w stylu:"acha-to jak on to tak i siak,to potem pewnie okaże się,że tak i śmak".
I WSZYSTKO nam się zgodziło!
Ale jedna zasadnicza uwaga:
W NICZYM TO NIE PRZESZKADZA!
ŻE PRZEWIDYWALNE!!
ŻE BYŁO JUŻ GDZIE INDZIEJ!!!
Kapitalna bajka,pozwalająca się oderwać od pieprzonej codzienności i uciec w świat pamiętany fragmentarycznie z dziecięcych marzeń i fantazji.
Prawie 3 godziny mijają jak z bicza strzelił,a mnie prawie minęła chandra i tylko jednej rzeczy jest mi żal:
Żałuję,że nie mam ponad trzech metrów wzrostu,nie jestem niebieski i,niestety,nie wyrósł mi ogon!!!
Wiecie jaka szkoda?...
Chciałbym!
Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 21 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  56 325  

O mnie

Facet
Wiek średni
Duch młody
Brak wiary w człowieka.
A w kobietę,to już doprawdy szkoda słów!
Źle mi z tym!!
Ale nadal kołaczą się we mnie rozpaczliwie resztki nadziei na coś dobrego!!!

O moim bloogu

Co mi się we łbie kłębi,kiedy muszę się użerać z codziennością. Mój pogląd na świat. Moje widzenie ludzi. I odpowiedź na pytanie:dlaczego generalnie mam to wszystko w dupie?!

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Statystyki

Odwiedziny: 56325
Wpisy
  • liczba: 363
  • komentarze: 2847
Bloog istnieje od: 3481 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl