Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Bywają kobiety nienormalne.I dobrze!

piątek, 05 sierpnia 2011 9:15

   Kilka miesięcy temu,zdarzyło mi się siedzieć nad gazetą codzienną i z umiarkowanym zainteresowaniem chłonąć wieści ze świata.Świat tego dnia-jak to zwykle on-był nieprzyjazny,nieciekawy,nieapetyczny i głupi,z wyjątkiem występującego tam akurat Antoniego Macierewicza,który głupi nie jest.

On jest pierdolnięty!

I tak sobie wertowałem i poczytywałem,aż tu nagle:JEBUDU!

W Jarocinie wystąpią"Bad Religion".

I gazetka z nudnej,sztampowej i mulącej,stała się nagle najcudowniejszą gazetką na świecie.

Prawda,że niewiele trzeba?

Problemu"czy jechać"nie było,bo skoro ONI tam byli,to rzecz stała się oczywista.Po równym ćwierćwieczu od ostatniego razu,Jarocin ponownie miał dostąpić zaszczytu ugaszczania u siebie persony wyjątkowej.

Czyli mnie.

Kwestia:z kim jechać?

Zmontowanie ekipki w wieku"dziadkowym"nie jest specjalnie łatwą sprawą,bo ludzie z lekka  zramolali mają skłonność do uporządkowywania rzeczywistości,planowania z wyprzedzeniem i niechęci do improwizacji.Tym niemniej jeszcze spora ilość zareagowała entuzjazmem na nowinę,tyle,że albo mieli już pozaklepywane urlopy w innych terminach,albo powykupywane wczasy.Jeszcze inni byli bez kasy,a 3 osoby akurat leczyły raka i jakoś im w duszy grało niespecjalnie rockandrollowo.Jeszcze inni wreszcie poorganizowali się już wcześniej w osobne grupki wyjazdowe i towarzystwem bezpośrednim służyć nie mogli.

No cóż-życie.

Wyjazd zapowiedział się więc kilkuosobowo i właśnie trwały kombinacje co,jak,z kim i którędy,kiedy zadzwonił telefon.

Dzwoniła stara(stażem oczywiście)koleżanka z drugiego końca świata(bez przenośni),również przypadkiem lubiąca"Bad Religion".Rozmowa przebiegała mniej więcej tak:

-Przyjeżdżasz w wakacje do Polski?

-Tak

-A kiedy?

-Wtedy i wtedy

-A wiesz,że w Jarocinie będzie"BR" i fajnie byłoby móc się spotkać tam?

-No fakt! Jadę? Gdzie się kupuje bilety?

 

No i czyż nie miałem w tytule racji?!

Normalna kobita zaczęłaby od jęczenia,że oj szkoda,oj nie mam czasu,oj nie dam rady,oj pogody nie będzie,,a jeśli będzie to na 100% będzie za gorąco,za wilgotno,za chmurno,za durno,a to tyle kłopotu,a to,a sio,a sro,no i oczywiście nieśmiertelne:

ALE JA NIE MAM CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ!

A tu proszę-trafiło na stukniętą,która zamiast wywalić z siebie te gorzkie żale,to mówi:

Ok,jadę-co trzeba zrobić?

No i jaki z tego wniosek?

Niech żyją wariaci!

Na pochybel normalnym!

:-D

Gdy nadszedł czas,towarzycho zameldowało się w pociągu,dojechało,wysiadło i ...się wzruszyłem z lekka:stare,znajome kąty,te same-choć nie takie same-widoczki i-hosanna!-podobny klimat! Tego się właśnie bałem:konfrontacji tego,co pamiętałem i co z nostalgią wspominałem,z rzeczywistością reprezentowaną przez ludzi o kompletnie innej mentalności.Ale,kużwa,nie-było podobnie:kupa luda nadająca na zbliżonych falach,która w dodatku,niezależnie od stopnia ubzdryngolenia(to akurat nowość:wtedy w całym województwie kaliskim obowiązywała prohibicja),była generalnie życzliwa wszyskim dookoła.NIKT nie miał prawa czuć się zagrożony czymkolwiek!

Było po prostu dobrze!

:-D

W przeciwieństwie do jednej takiej  ;-),nie miałem żadnych kompleksów wynikających z bycia podtatusialcem,a widoczek pola koncertowego wręcz mnie rozczulił:moje pokolenie miało bardzo liczną i zauważalną reprezentację,a nierzadki widok stanowiły ekipy,w której mój rówieśnik bawił się wraz ze swym dziecięciem,tudzież wnuczęciem i nikogo to nie dziwiło.

I tak być powinno zawsze!

Zaczęło sie granie.

Niestety:z braku czasu pojechaliśmy tylko na jeden dzień i wszystkiego zobaczyc nie mogliśmy,ale ten dzień zapowiadał się najatrakcyjniej.Nie cały oczywiście.Z góry założyliśmy,że koncert"Baaby Kulki"będzie świetną okazją na wypicie piwa,a i"Cool kids of death"nie są tym,co tygrysy lubią najbardziej,ale już zaraz po nich solidnie dał ognia  Olaf Deriglasoff.Zaraz po nim bardzo mile zaskoczyli"The Blackout",solidnie,na swoim znanym i dobrym poziomie łupnęli"Acid Drinkers"i było dobrze!

Było po prostu dobrze!!!

Jako kolejni zagrali"Strachy na lachy"i przekonałem się po raz kolejny,że nie mam ci ja szczęścia do"Grabaża & co".Kiedyś miałem wątpliwą przyjemność widzieć jeden z bardziej żenujących koncertów w życiu,a była to"Pidżama Porno"na"Odjazdach"w katowickim"Spodku",a teraz znowu rozczarowanie.Niby grali,niby to,co powinni,ale ja stałem i...nudziłem się jak mops! NIC w tym nie było-ani życia,ani energii...szkoda! Bo mogę wybaczyć wiele,ale nie zanudzania mnie! To nie przechodzi nigdy!

Potem zagrali"Happysad",czyli nijakie i bezstylowe pitu-pitu dla siuśmajtek i mógłbym pominąć toto milczeniem,jako że na nic w tym wypadku nie liczyłem,ale nie mogę się powstrzymać.

Bo to,że sobie grali,zwisało mi zgniłym kalafiorem-ich prawo.Ale TO CO GRALI,to już zasługuje na wzmiankę.

Zwłaszcza jedno dzielo!

Zamieszczam je końcu-powiem tak:gdyby to cholerstwo potrwało jeszcze minutę,to kogoś bym walnął w pysk!

BO BYŁOBY MI TO PO PROSTU NIEZBĘDNE DLA ZACHOWANIA ZDROWYCH ZMYSŁÓW!

Ale kicha!

No a potem wyszedł Greg Graffin z kolegami i zrobiło się bardzo przyjemnie.Może nieco inaczej zestawiłbym ten secik,ale czego ja się czepiam? Było jak być miało.

Może tylko za krótko.

Nawet na pewno.

Ale to w końcu też stare dziadki,więc rozumiem ich aż za dobrze.

;-)

A potem można było wreszcie rozruszać potwornie obolałe achillesy-ciekawe,że tylko one napieprzały mnie jak jasna cholera-i wrócić do domu z lekka okrężną drogą.

I przemyślawzy wszystko,co przez te 2 doby się wydarzyło,mówię twardo:

To się musi powtórzyć!

Jeszcze nie wiem kiedy,ale póki jeszcze jako tako się ruszam-porockandrollujemy się jeszcze nieraz!

Omijając szerokim łukiem zespół"Happysad"!

 

 

 

 

Podziel się
oceń
0
0


niedziela, 21 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  56 349  

O mnie

Facet
Wiek średni
Duch młody
Brak wiary w człowieka.
A w kobietę,to już doprawdy szkoda słów!
Źle mi z tym!!
Ale nadal kołaczą się we mnie rozpaczliwie resztki nadziei na coś dobrego!!!

O moim bloogu

Co mi się we łbie kłębi,kiedy muszę się użerać z codziennością. Mój pogląd na świat. Moje widzenie ludzi. I odpowiedź na pytanie:dlaczego generalnie mam to wszystko w dupie?!

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Statystyki

Odwiedziny: 56349
Wpisy
  • liczba: 363
  • komentarze: 2847
Bloog istnieje od: 3481 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl