Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 537 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wstęp do dłuższej całości.

piątek, 31 maja 2013 9:24

Mam w dupie poprawność polityczną!

Rzygać mi sie chce na ten cholerny terror wzajemnego miziania i cackania się z każdym idiotyzmem!!!

A co mam na myśli-niebawem.

Dziś musiałem"se krzyknąć",bo inaczej niedługo szlag by mnie trafił.


Podziel się
oceń
1
1

No to hulaj dusza,piekła nie ma.

czwartek, 17 stycznia 2013 14:41

Z dniem dzisiejszym,na świecie nie ma już NIKOGO,kto kochałby Jarosława Kaczyńskiego.

Mamusia przeszła na drugą stronę.

I teraz dopiero zacznie się schiza i jazda bez trzymanki.Jeżeli komuś się wydawało,że Jarek pokazał już wyraźnie co potrafi,to teraz dopiero przekona się,do czego kurdupel jest zdolny.

On już nie musi się nikim przejmować,więc da teraz do wiwatu.

Biedna ta Polska!


Podziel się
oceń
2
2

Cudze dzieci lepsze są.

środa, 26 września 2012 10:44

   Tytuł może i głupawy,ale już wyjaśniam co i jak:

Od jakiegoś czasu trwa medialny lincz-tym razem jak najsłuszniejszy-małżeństwa dwójki zwyrodnialców,którzy dla kasy zostali zawodowymi rodzicami zastępczymi i przy okazji zarabiania tejże kasy,ułatwili dwójce swych podopiecznych powiększenie grona aniołków.

No szlag trafia i człek żałuje,że nie ma ich pod ręką,bo wyżyłby się ekstremalnie i jeszcze poklask całego społeczeństwa zyskał,ale cóż-tak dobrze nie ma.

Trudno-pocieszam się tylko myślą,że prędzej czy później i tak w pierdlu ich zabiją.Nie muszę ja.

Nie zamierzam wywnętrzać się nad samym faktem,bo niczego odkrywczego nie da się tu napisać,ale przy okazji przenicowywania całości tej afery przez media,jedno mną zatrzepało na full:procedury i polityka Państwa wobec rodzin zastępczych.

Bo tak:

   Nie każda wielodzietna i uboga rodzina jest rodziną patologiczną-niby oczywiste,ale przypomnienie tego uważam za konieczne.Ot-zamknęli zakład,chłopa zwolnili,ona nie pracowała zajmując się dziećmi,a teraz nikt jej ani jego nie zatrudnia.Proza życia w RP.

I co się dzieje?

To,co oczywiste:idzie taka bida do pomocy społecznej i żebrze.

Dostanie grosze,ale nie zawsze.Może się bowiem zdarzyć,że jakąś tam jednak robotę mają i przekraczają dozwolony pułap.I wtedy ani zasiłku,ani dodatku rodzinnego,czy czego tam.Bo przeciez pracują,a że gówno z tego mają,to już urząd ma gdzieś.Urząd ma w papierach,że ...się wykazał,że...przestrzega,że...kontroluje,że...uwzględnia,że...pochyla się z troską,że...pracuje sumiennie,że...trzyma rękę na pulsie i takie tam bzdety.

I ok,tylko,że od urzędniczego porządku w kwitach,głodnym dzieciakom nie przybędzie w miseczkach.

Ale kogo to obchodzi?...

I tak sobie bida wegetuje i się miota,aż np.dzieciak omdleje z głodu w szkole,albo nauczycielki polecą z donosem,że coraz bardziej połatane ubranko,że nigdy nie przynosi śniadania,że to,siamto,sramto i wtedy zajmie sie rodziną inna pani.

Z tej samej instytucji,czyli pomocy społecznej,ale z innego pokoju i zacznie od początku upokarzanie ludzi:a czemu pani nie pracuje?,A czemu pan taki niezaradny? A czemu dzieci anemiczne? A czemu,czemu,czemu...?

I jak się okaże,że perspektywy na pracę i zarobek,a więc wyjście z doła nadal beznadziejne,to-i tu zaczyna mi tzw."gul"skakać-wkracza Państwo,bo przecież"wszystkie dzieci nasze są"i trzeba im pomóc!

I co ono robi w swej mądrości? Ano np.ogłasza ustami sędziego rodzinnego,że"...dla dobra małoletnich....tratatata...zarządza się odebranie....srutudrutu....i umieszczenie w rodzinie zastępczej,gdyż ona w odróżnieniu od niewydolnych wychowawczo rodziców biologicznych,zapewni....pierdupierdu.....!

I teraz najlepsze:dzieciaki trafiają do takiej zawodowej rodziny zastępczej,która w majestacie prawa bierze pensję,a w dodatku dostaje 2500 złociszy na utrzymanie każdego dziecka przysposobionego.

No żesz kurwa mać!!!

To nie prościej dać chociaż POŁOWĘ tej kwoty rodzicom biologicznym?!!

Wtedy,gdy żebrzą choć o stówę,za którą POTRAFIĄ-bo ich życie nauczyło-przeżyć w kilka osób ze 3-4 dni,to nawet nie marzą o takich kokosach!

Bo to są kokosy:mając połowę z tego,co bierze na utrzymanie dzieciaka zawodowy rodzic zastępczy,czyli 1250 na głowę,to oni nawet odłożą coś na czarną godzinę,a dzieci nie będą głodne,brudne,ani obszarpane! I nie muszą dodatkowo brać za to pensji,którą-że przypomnę-oboje zawodowców bierze!

No i żadna pazerna suka ich nie utopi,nie zrzuci ze schodów,ani nie zatłucze na śmierć,jak ta wywłoka z bodajże Pucka,czy skąd tam to ścierwo pochodzi!

Otóż nie-tak dobrze,to nie ma:Państwo da kupę szmalu,jak masz cudze dzieciaki.Jak masz własne,to Polska ma cię w dupie!

 

Może mi ktoś wyjaśnić,jak się takie idiotyzmy w"polityce rodzinnej"urodziły i w czyim łbie się to ulęgło?!

Bo ja nie ogarniam.

Na nasze Państwo jestem po prostu za głupi.

Choć doceniam jego-czyli tegoż Państwa-poczucie humoru!

Wysmażyło Ono bowiem produkt,zwany Konstytucją,a w nim takie oto cuś:

"Art. 71.

Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych."

 

 

W konfrontacji z tym,co powyżej opisałem,nie da się nie docenić trudu towarzysza Kwaśniewskiego.który ten humorystyczny tekst pilotował.

Jajcarz...

 


Podziel się
oceń
0
1

Tylko do fanów"Obcego.8 pasażera Nostromo"

niedziela, 22 lipca 2012 11:52

Jeżeli ktoś przypadkiem ma taki sam stosunek do całej sagi jak ja,czyli mówiąc krótko:klęczy przed ekranem i skomli w zachwycie,to niech pod żadnym pozorem nie idzie na"Prometeusza"!

A jak już musi,to przynajmniej niech nie idzie z nastawieniem,że zobaczy prequel utrzymany w klimacie"Alienopodobnym".

NIC Z TYCH RZECZY!

Byłem wczoraj.

Do obejrzenia dostajemy imponującą wizualnie historię o solidnym stopniu pogmatwania,a pytania jakie stawiają przed sobą jej bohaterowie,są monumentalne i fundamentalne.

I ok,ale odpowiedzi są gówniane,nijakie,nielogiczne i rozczarowujące,bo tak właściwie,to ich w ogóle nie ma.Owszem-aż kapie od filozoficzno-eschatologiczno-ontologiczno-metafizycznych bajdurzeń,ale  dokładnie nic z tego nie wynika.

Producenci liczą zapewne,że jak się toto sprzeda,to się dokręci ciąg dalszy.

Moim zdaniem nie warto.

Dodatkową atrakcję filmu stanowią elementy komiczne.Pech polega na tym,że twórcy ich nie zamierzyli i dlatego jest to porażka.Dość rzec,że podczas dramatycznej-w założeniu-sceny operacji głównej bohaterki,zamiast drżeć z emocji trząsłem się ze śmiechu,a a jej finał powitałem już nie śmiechem,ale skowytem i płaczem.

Ze śmiechu oczywiście.

W przyszłości,szycie pooperacyjne to będzie coś niesamowitego jak się okazuje.

Mocna rzecz!

:-]

Nielogiczności i bzdur jest tu zatrzęsienie.Mnie najbardziej rozbroiło,gdy główny nawigator i operator sprzętu samobieżno-komputerowego typu"GPS-skaner-kompas"gubi się wraz z kumplem i łazi w kółko mając te wszystkie ustrojstwa przy sobie.Równie zabawne było to,że ekipa kosmonautów,wyposażona skądinąd w niebywałe cuda łączności i techniki,szukając wspomnianego operatora-którym w międzyczasie poczęstowały się tamtejsze stworzonka-łazi po zakamarkach wołając"Hop,hoop"i"U-u"

No cholera-mogli mieć coś odrobinę bardziej wyrafinowanego!

Sam Obcy był do Obcego znanego wcześniej jakby niezbyt podobny-poza oczywiście bardzo ogólnym zarysem.Poza tym dziwne:na "Obcym 1"byo go mało co widać,a człowiekowi ciary po plecach łaziły.Tutaj widać go w pełnym oświetleniu,a jedyne co mi łaziło,to myśl:"Po co ja na to gówno wydałem pieniądze?"Zwłaszcza,że to jak"wątek prequelowy"się kończy,nijak nie przystaje do tego,jak rzecz się zaczyna potem.

Czyli w "Obcym 1"

Ale jak ktoś musi-niech idzie!

Proszę mi tylko nie mówić,że nie uprzedzałem!

 


Podziel się
oceń
1
0

Wrrrrr!!!

środa, 04 lipca 2012 13:21

Mieszkam na ostatnim,czwartym  piętrze.
W piątek słyszę"grruchu"na klatce.
Wystawiam łeb:są 3,siedzą w kącie przy drzwiach sąsiadki i głupio łypią.Na mojej wycieraczce gówno ptasie.
Wymachnąłem delikatnie i z uśmiechem skrzydlate tałatajstwo i koniec.
Za godzinę:"grruchu"
Patrzę:są
Won po raz wtóry i zamknąłem okno,choć skwar upiorny,ale w końcu nie na klatce mieszkam.
Siadam na dupie,5 minut:"grrruchu"
Wypadam zły jak chrzan:są.Okno zamknięte.Ale piętro niżej nie.
W tumanach pierza,bo zaczęły latać i waliły debile w szybę,zszedłem na półpiętro,otworzyłem,nagoniłem,wypieprzyłem ptaszyska,zamknąłem ,zszedłem niżej i zamknąłem piętro i 2 piętra niżej,zapowiadając sąsiadom,żeby nie otwierali okien,bo tak i tak.
Wpadłem do łazienki umyć się z pierza i kurzu,wychodzę i co? Tak jest,kurwa!!!
GRRUCHU!!!
Wyszły 3 piętra po schodach!
Wypierdoliłem skurwieli i zaraz się ściemniło,więc spokój.
Sobota rano wychodzę po zakupki świtem bladym:SĄ!
OSIEM!!!
Moje piętro zasrane dokumentnie!
Operację wywalania na zbity pysk...dziób się znaczy, przeżyły wszystkie CUDEM!
Poszedłem po zakupy
Wracam i co? Tak jest:trzy tym razem!
Wstawiłem zakupy do chałupy,otworzyłem okno i do nagonki.A podczas tejże,jeden mi z boku zaleciał prosto w gębę,zrobiłem unik,straciłem równowagę...I co?
I PO RAZ CHYBA DWUDZIESTY W ŻYCIU,Mariuszek zdemolował staw skokowy i zgrzytając zębami pełza teraz o kuli po mieście.
Zamknięcia okien na klatce od góry do dołu pilnuje teraz gorliwie dwoje sąsiadów,a zwłaszcza jedna taka"kocia i ptasia mama".
Bo w poniedziałek,młodszy braciszek przywiózł starszemu a rozwścieczonemu wiatrówkę i teraz tylko czekam,aż mi się który nawinie,
A na pysku mam chyba wypisaną żądzę mordu,krwi,dartego pierza i rosołu na delikatnym mięsie,bo nikt mi nawet nie próbuje pisnąć!
Jednak posiadanie zakazanej i nieogolonej mordy ma jakieś zalety!


Podziel się
oceń
2
2

Zaczynam się siebie bać...

niedziela, 24 czerwca 2012 15:52

Dawno mnie tu nie było,ale chyba dojrzewam do tego,aby wrócić i to na dłużej.

Przez czas mojej tu niebytności,to i owo,a nawet tamto i owamto we łbie mi się wykluło i spora część domaga się wypuszczenia na świat.Nie twierdzę,że od razu świat stanie się dzięki temu lepszy czy mądrzejszy,ale tak już mam i co poradzę?

To i pewnie wrócę,chociaż nie wiem,czy mnie niedługo nie zamkną.

Tak profilaktycznie.

Za co?

Za nic-toż piszę,że"profilaktycznie".

Ale ktoś może uznać,że warto to rozważyć"pro publico bono"?

Bo tak:

-Mała Madzia była z Sosnowca

-Mały NN z cieszyńskiego stawu,był z Będzina

-Ja pochodzę z Będzina,ale...

-...urodziłem się w Sosnowcu i tam później mieszkałem.

Wniosek?

No jedyny możliwy w tym wypadku:zastanawiam się,jakim cudem moją opiekę przeżył synek mojej Byłej i jak udało się dociągnąć do dorosłości mojej bratanicy?

Zajmowałem się obojgiem w różnych okresach czasu,a z takim obciążeniem"pochodzeniowym",to cud,że przetrwali!

Intryguje mnie też niebywale,czy gdyby o tym wszystkim wiedziała Poziomiasta,to czy tak ochoczo pozwalałaby mi nosić Ptysiastego po Krakowach,Chorzowach,czy innych Jarocinach.

No przypuszczam,że wątpię!!!

Niby nie mam widocznych zadatków na Sinobrodego...albo raczej Molocha,bo tamten bardziej w żonach był wyspecjalizowany,no ale wiadomo to,kiedy nagle coś nam w główce pierdyknie?

W każdym razie,ja uczciwie świat przed sobą ostrzegam,a co będzie-to będzie!

Najwyżej napiszą o tym w gazetach.


]:->:-D

 

PS.I jak tu się teraz,do jasnej cholery,wkleja filmiki z"YT"?!!


Podziel się
oceń
3
0

Mały fragment z mojego"dziś".

piątek, 21 października 2011 18:18

   No choć krótko muszę,bo sie uduszę:

Ranek.

Jestem w centrum,czekam na otwarcie potrzebnej mi instytucji.

Siedzę na ławce,przy alejce,na małym skwerku.

Przechodniów niewiele.

Idą.

Dwie małolatki,"późne gimnazjum".

Na 100% nie więcej.

Buzie jeszcze dziecinne i aniołkowate,typ"blond-cukiereczki",nawet różowe plecaczki z napisem"Barbie".

Jeden aniołek pali.

Szkoda,myślę sobie.

Za to druga nie pali i jest milusia z buzi niebywale.

Porządniejsza od tamtej.

Dochodzą w zasięg głosu i słyszę co mówią.

A właściwie,słyszę jedynie fragment,wypowiadany przez tą"porządną":

"...a ten mój były,jak chodziliśmy na imprezach na loda,to kurwa nie pozwalał kibla zamykać,bo mówił,że niech chuje zobaczą i zazdroszczą..."

I już:przeszły,zniknęły.

A mnie smutno...

 

 

 


Podziel się
oceń
1
1

Nie mam dziś czasu,ale...

czwartek, 13 października 2011 19:27

...ale ktoś poprosił chociaż o muzyczkę.

No to treść pojawi się w ciągu kilku dni,a teraz tylko muza.

No skoro fanka chce.

;-)

Dziś rzeczy pesymistyczne bardziejj,ale i pesymistycznie się człek nakręcał.

Czasy tekie były.

A głupie toto nie jest i dziś.

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
2

Krótko.

piątek, 07 października 2011 18:23

Dziś tylko malusia prośba:

IDŹCIE LUDZISKA NA WYBORY!!!

Głosujcie na którą partię i listę chcecie,byle nie na nr.1 na takiej liście.

Zawodowym politrukom należy mówić"NIE".

Bo jak potem ktoś zacznie narzekać,że ci"Oni"źle rządzą Polską,a okaże się,że na wybory jak zwykle nie poszedł,to jak jestem spokojny i kochany,tak kopnę go w dupę!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
1

A tak...

niedziela, 02 października 2011 19:20

   Ktoś w komentach do poprzedniego wpisu zapytał"drugą stronę czego?"

W sensie:"co odkamieniano?"

Zdziwiłem się,że ktoś jeszcze w to popstrzone pajęczynami,opuszczone blogowiszcze zagląda,ale skoro tak i to w dodatku ktoś ciekawski,to doprecyzuję:

Lewą stronę mnie.

Bo prawa była opróżniana w grudniu.

Konkretnie-sam się sobie dziwię,że wyjeżdżam ze szczegółami,ale widocznie mam  przypływ ciągot masochistycznych-pewien zwyrodnialec niesłusznie lekarzem zwany,wtrynił w moją biedną nietykalność cielesną prawie metr rury,wyposażonej w latarkę,kamerkę,laser i coś w rodzaju glebogryzarki.Aż dziw,że nie było tam jeszcze puszki z lakierem w sprayu,aby po zakończeniu demolki kamora,konował mógł nagryzmolić na ściance moczo...eee...no tej rurki w której dłubał,czegoś w stylu"tu byłem-Kazio",albo po prostu swojskiego i przaśnego"ordynator to ch.j".

Byłem niezmiernie zdziwiony,że jednak nie.

Jakieś niedopatrzenie.

Wrażenia z zabiegu miałem iście szampańskie,bo nie ma nic piękniejszego,niż leżenie w pozycji ginekologicznej,ze świadomością,że pewien skupiony dżentelmen gmera mi tam właśnie kilometrem uwspółcześnionej i unowocześnionej nieco sprężyny do przetykania kibla.Wlali niby we mnie kubeł dragów uspokajająco-zobojetniających,ale i tak użył człek jak pies w przeręblu.

Brrr!

Idiotyczne uczucie,gdy ktoś trzyma nam twarz między nogami-prawie dosłownie-i jest tej samej płci.

A parę innych osób gapi się tam intensywnie.

Po tych czarujących pieszczotach przeżyło się jeszcze kilkadziesiąt godzin niepewności,czy po tych wszystkich subtelnościach urządzenie aby zadziała i nie mam bynajmniej na myśli funkcji przepompowo-hydrauliczno-kanalarskich.Na szczęście wszystko okazało się być w jak najlepszym porządku i-teoretycznie przynajmniej-jestem zdrów.

W każdym razie:na tym akurat odcinku.

Bo gdzie indziej-stara bida.

Nawet nieco intensywniejsza niż rok-dwa temu.

Starość nie radość.

 

   A tak z innej beczki,to niedawno rozmawiałem telefonicznie z jednym tutejszym czytelnikiem i ów sympatyczny ludź zażyczył sobie,abym wrzucił tu coś w rodzaju swojego "top 10",czyli listę utworów muzycznych,które uważam za najlepsze w swoim melomańskim życiu.

No to powiem tak:NIE DA SIĘ TEGO ZROBIĆ!

Za dużo tego było i wybierając jednych,skrzywdziłbym innych,a przede wszystkim wypaczyłbym obraz tego,co przez całe swoje świadome,melomańskie życie słuchałem.

Zrobię inaczej:

Przez najbliższy czas będę zamieszczał tu wyłącznie kawałki,które w różnych momentach mojego życia były dla mnie ważne.Nie w sensie"przebojowości"oczywiście.Będą to utwory,które coś kiedyś we mnie poruszyły i zmusiły do myślenia.

I wypracowania lub przewartościowania jakiegoś poglądu na życie.

Muzyka jest TEŻ ważna,ale liczyły się SŁOWA.

 

Chronologią niespecjalnie będą się przejmował,ale zaczęło się od tyich m.in.rzeczy:

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

I znowu Bozia pokazuje,że niekoniecznie jest"cacy".

wtorek, 20 września 2011 17:14

   Dawno nie wojowałem z doktryną rzymskokatolicką,a zwłaszcza z nonsensem o"niezmierzonym Boskim miłosierdziu".

No to najwyższy czas wrócić,bo posiadacz owego miłosierdzia poszedł po bandzie i to z takim przytupem,że niech go Prezes PiSu kopnie.

Scena dramatu:Piekary Śląskie.

I mieszkająca tam 40-letnia kobieta.

Nie wiem,czemu niebo postanowiło objąć akurat ją swym miłosierdziem.

Ale objęło.

Zaczęło w maju.

Wówczas to,owa wyróżniona przez niebiosa-choć jeszcze nieświadoma owego zaszczytu-obywatelka,wyprawiła swą trzyletnią córeczkę z Babcią,czyli swoją matką,na spacer.

Jak długo trwał-media nie podają.Wiadomo tylko,że obie zostały rozsmarowane na przejściu dla pieszych przez jakiegoś zmotoryzowanego idiotę.

Dwa trupy.

Jak na razie-można toto podciągnąć pod przypadek jakich wiele i choć miłosierdzia w tym za skurczybyka się nie doszuka,to jednak mieści się toto w szeroko pojętych"blaskach i cieniach codziennego życia".

Ale jak już wspomnieliśmy:miłosierdzie jest niezmierzone.

To i nic dziwnego,że"Najwyższy miłosierny"miarę stracił i pokazał co umie:

Wczoraj kobieta ta wróciła przed południem do domu.

Skądś tam.Mało ważne.

W domu czekali na nią grzecznie:jej drugie dziecko,a konkretnie sześcioletnis synek z Dziadkiem.

Jej ojcem.

Co do grzeczności obu panów nie można było mieć wątpliwości,bo jak kogoś zabija w łóżku gaz z rozszczelnionego awarią gazociągu,to nie ma on zbyt wielu możliwości nabrojenia.

Po takim wykwicie"Niebiańskiego miłosierdzai" i uświadomieniu sobie tego,pani nie dzwoniła po nikogo,ale wyszła na dach.

Dziwi kogoś,że skoczyła na łeb?!

Mnie nie.

Trupa zauważyli sąsiedzi,wezwali policajów,ci przyjechali,weszli i stwierdzili ten cały horror.

I już.

Tak"miłosiernie"!

I dygresja:

W takich przypadkach,księża bredzą zwykle o tym,że gdy Bozia kogoś sobie szczególnie upodoba,to "doświadcza go,wkładając mu na barki kolejne krzyże".

On tak po prostu Z MIŁOŚCI!

No to proszę przyjąć do wiadomości,że znęcaniem się nad słabszymi,których w dodatku powinno się kochać-teoretycznie przynajmniej-zajmują się psychopaci!!!

A wizja nieskończenie miłosiernego Boga,który w swej niebiańskiej łapie dzierży wielką,niebiańską lupę i który co i raz łapie w nią promienie słonka,przypalając dupki miotającym się bezradnie w dole ludzkim mróweczkom.to najidiotyczniejsze,co księżulkowie mogli wymyślić! Aż strach pomyśleć,co Bozia zaserwowałby tej kobicie,gdyby lubić ją przestał!

Strach się bać.

A jeśli miała to dla niej być kara,to i tak mordowanie niewinnych dzieci,aby dokopać matce,stawia Boga na tej samej półce co Stalin,czy Hitler!

Też mi cel modlitw-niech to szlag!!!

 

 

 

 

PS.A tak w ogóle,to właśnie odkamienili mi drugą stronę.

Lewą tym razem

Przeżyłem to upokorzenie,choć z trudem.

I cieszę się,że nie jestem kobietą.

Bo dzięki służbie zdrowia i jej trosce o mnie,JUŻ WIEM,jakie to uczucie,gdy korzysta się z usług lekarza-specjalisty!

Wyrazy współczucia,Drogie Panie!

 


Podziel się
oceń
1
1

Bywają kobiety nienormalne.I dobrze!

piątek, 05 sierpnia 2011 9:15

   Kilka miesięcy temu,zdarzyło mi się siedzieć nad gazetą codzienną i z umiarkowanym zainteresowaniem chłonąć wieści ze świata.Świat tego dnia-jak to zwykle on-był nieprzyjazny,nieciekawy,nieapetyczny i głupi,z wyjątkiem występującego tam akurat Antoniego Macierewicza,który głupi nie jest.

On jest pierdolnięty!

I tak sobie wertowałem i poczytywałem,aż tu nagle:JEBUDU!

W Jarocinie wystąpią"Bad Religion".

I gazetka z nudnej,sztampowej i mulącej,stała się nagle najcudowniejszą gazetką na świecie.

Prawda,że niewiele trzeba?

Problemu"czy jechać"nie było,bo skoro ONI tam byli,to rzecz stała się oczywista.Po równym ćwierćwieczu od ostatniego razu,Jarocin ponownie miał dostąpić zaszczytu ugaszczania u siebie persony wyjątkowej.

Czyli mnie.

Kwestia:z kim jechać?

Zmontowanie ekipki w wieku"dziadkowym"nie jest specjalnie łatwą sprawą,bo ludzie z lekka  zramolali mają skłonność do uporządkowywania rzeczywistości,planowania z wyprzedzeniem i niechęci do improwizacji.Tym niemniej jeszcze spora ilość zareagowała entuzjazmem na nowinę,tyle,że albo mieli już pozaklepywane urlopy w innych terminach,albo powykupywane wczasy.Jeszcze inni byli bez kasy,a 3 osoby akurat leczyły raka i jakoś im w duszy grało niespecjalnie rockandrollowo.Jeszcze inni wreszcie poorganizowali się już wcześniej w osobne grupki wyjazdowe i towarzystwem bezpośrednim służyć nie mogli.

No cóż-życie.

Wyjazd zapowiedział się więc kilkuosobowo i właśnie trwały kombinacje co,jak,z kim i którędy,kiedy zadzwonił telefon.

Dzwoniła stara(stażem oczywiście)koleżanka z drugiego końca świata(bez przenośni),również przypadkiem lubiąca"Bad Religion".Rozmowa przebiegała mniej więcej tak:

-Przyjeżdżasz w wakacje do Polski?

-Tak

-A kiedy?

-Wtedy i wtedy

-A wiesz,że w Jarocinie będzie"BR" i fajnie byłoby móc się spotkać tam?

-No fakt! Jadę? Gdzie się kupuje bilety?

 

No i czyż nie miałem w tytule racji?!

Normalna kobita zaczęłaby od jęczenia,że oj szkoda,oj nie mam czasu,oj nie dam rady,oj pogody nie będzie,,a jeśli będzie to na 100% będzie za gorąco,za wilgotno,za chmurno,za durno,a to tyle kłopotu,a to,a sio,a sro,no i oczywiście nieśmiertelne:

ALE JA NIE MAM CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ!

A tu proszę-trafiło na stukniętą,która zamiast wywalić z siebie te gorzkie żale,to mówi:

Ok,jadę-co trzeba zrobić?

No i jaki z tego wniosek?

Niech żyją wariaci!

Na pochybel normalnym!

:-D

Gdy nadszedł czas,towarzycho zameldowało się w pociągu,dojechało,wysiadło i ...się wzruszyłem z lekka:stare,znajome kąty,te same-choć nie takie same-widoczki i-hosanna!-podobny klimat! Tego się właśnie bałem:konfrontacji tego,co pamiętałem i co z nostalgią wspominałem,z rzeczywistością reprezentowaną przez ludzi o kompletnie innej mentalności.Ale,kużwa,nie-było podobnie:kupa luda nadająca na zbliżonych falach,która w dodatku,niezależnie od stopnia ubzdryngolenia(to akurat nowość:wtedy w całym województwie kaliskim obowiązywała prohibicja),była generalnie życzliwa wszyskim dookoła.NIKT nie miał prawa czuć się zagrożony czymkolwiek!

Było po prostu dobrze!

:-D

W przeciwieństwie do jednej takiej  ;-),nie miałem żadnych kompleksów wynikających z bycia podtatusialcem,a widoczek pola koncertowego wręcz mnie rozczulił:moje pokolenie miało bardzo liczną i zauważalną reprezentację,a nierzadki widok stanowiły ekipy,w której mój rówieśnik bawił się wraz ze swym dziecięciem,tudzież wnuczęciem i nikogo to nie dziwiło.

I tak być powinno zawsze!

Zaczęło sie granie.

Niestety:z braku czasu pojechaliśmy tylko na jeden dzień i wszystkiego zobaczyc nie mogliśmy,ale ten dzień zapowiadał się najatrakcyjniej.Nie cały oczywiście.Z góry założyliśmy,że koncert"Baaby Kulki"będzie świetną okazją na wypicie piwa,a i"Cool kids of death"nie są tym,co tygrysy lubią najbardziej,ale już zaraz po nich solidnie dał ognia  Olaf Deriglasoff.Zaraz po nim bardzo mile zaskoczyli"The Blackout",solidnie,na swoim znanym i dobrym poziomie łupnęli"Acid Drinkers"i było dobrze!

Było po prostu dobrze!!!

Jako kolejni zagrali"Strachy na lachy"i przekonałem się po raz kolejny,że nie mam ci ja szczęścia do"Grabaża & co".Kiedyś miałem wątpliwą przyjemność widzieć jeden z bardziej żenujących koncertów w życiu,a była to"Pidżama Porno"na"Odjazdach"w katowickim"Spodku",a teraz znowu rozczarowanie.Niby grali,niby to,co powinni,ale ja stałem i...nudziłem się jak mops! NIC w tym nie było-ani życia,ani energii...szkoda! Bo mogę wybaczyć wiele,ale nie zanudzania mnie! To nie przechodzi nigdy!

Potem zagrali"Happysad",czyli nijakie i bezstylowe pitu-pitu dla siuśmajtek i mógłbym pominąć toto milczeniem,jako że na nic w tym wypadku nie liczyłem,ale nie mogę się powstrzymać.

Bo to,że sobie grali,zwisało mi zgniłym kalafiorem-ich prawo.Ale TO CO GRALI,to już zasługuje na wzmiankę.

Zwłaszcza jedno dzielo!

Zamieszczam je końcu-powiem tak:gdyby to cholerstwo potrwało jeszcze minutę,to kogoś bym walnął w pysk!

BO BYŁOBY MI TO PO PROSTU NIEZBĘDNE DLA ZACHOWANIA ZDROWYCH ZMYSŁÓW!

Ale kicha!

No a potem wyszedł Greg Graffin z kolegami i zrobiło się bardzo przyjemnie.Może nieco inaczej zestawiłbym ten secik,ale czego ja się czepiam? Było jak być miało.

Może tylko za krótko.

Nawet na pewno.

Ale to w końcu też stare dziadki,więc rozumiem ich aż za dobrze.

;-)

A potem można było wreszcie rozruszać potwornie obolałe achillesy-ciekawe,że tylko one napieprzały mnie jak jasna cholera-i wrócić do domu z lekka okrężną drogą.

I przemyślawzy wszystko,co przez te 2 doby się wydarzyło,mówię twardo:

To się musi powtórzyć!

Jeszcze nie wiem kiedy,ale póki jeszcze jako tako się ruszam-porockandrollujemy się jeszcze nieraz!

Omijając szerokim łukiem zespół"Happysad"!

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

Jadę.

wtorek, 05 lipca 2011 19:22

No postarzał się człek.

Nie da się ukryć.

Wygody się ceni,święty spokój i takie tam pierdoły...

Takie zdziadzienie jakby...

Marazm generalnie.

Teraz dodatkowo kuśtykam o kuli,bo zmasakrowałem staw skokowy.

Generalnie,to chyba wypada umierać cy cuś.

Jedyny sensowny wniosek.

A więc co zrobię?

Tak jest:przede wszystkim NIE UMRĘ,bo nadal mam w sobie granitowe przekonanie,że robienie wszystkiemu na przekór,to podstawa!

Mało-po równiutkim ćwierćwieczu zatargam zadek do Jarocina.

Choćby na jednej nodze!

Czemu?

A temu:

 

 

 

 

Zawsze mówiłem,że na nich,to choćby na kolanach i to do Szczecina!

To mam lepiej-w połowie drogi będą.

Jadę,a co!

Jak wrócę-pewnie coś o tym skrobnę.

A w ogóle,to miłych wakacji wszystkim Starym Znajomym życzę!

Miejcie się ludziska!

;-)


Podziel się
oceń
0
1

Alleluja! Rzym przyklepał!

wtorek, 03 maja 2011 10:09

   Jakby jakimś cudem ktoś nie wiedział,to dopowiadam:

JP2 został urzędowym błogosławionym i polskie wariactwo dostało kolejnego kopa.

Dlaczego wariactwo?

Ano dlatego,że najwięcej żeru zyskała najbardziej prymitywna,a nawet rzekłbym:prostacka forma katolicyzmu w odmianie Made in Poland.To ta odmiana,która nurza się w czczeniu totemów,w rytuałach,w symbolach,a nawet-nazwijmy to wprost:w dzikim bałwochwalstwie,nie zwracając kompletnie uwagi na to,co głoszą doktryny wiary,rzekomo wyznawanej przez owych czcicieli.

Czyli mówiąc wprost-podsycone zostały ludyczno-pogańskie wierzenia,oparte na powierzchownosci i umiłowaniu pozłotki,bez choćby najmniejszego zagłębiania się w teologiczny sens.No bo po co? Mamy Dżej Pi Two na ołtarzu,to go obsypujmy kwiatkami i stawiajmy kościółki JEGO imienia-już trwa żenujący wyścig między proboszczami:kto pierwszy poświęci swoją budowę pod TYM wezwaniem!

I na tym z grubsza kończy sie znajomość nauk papieskich przez polskokatolicki plebs. O przepraszam-jednak nie:każdy Polak wie przecież,że najlepsze pomaturalne słodycze,to kremówki.

Z taką"wiedzą teologiczną"u wyznawców,polski kościół z pewnością przejdzie przez najcięższe nawet próby!

Ale na razie cieszmy się,że na chwilę to skretynienie,podsycane tonami lukru przez infantylne media lekko przycichnie,bo strach było otworzyć lodówkę, czy wodę spuścić.

Zewsząd atakowała"Barka",albo wzniosły tekst o ziemi.

TEJ ziemi!

Brrrr!!!

Przy okazji całej tej szopki,ubawili mnie po pachy nasi katofaszystowscy przyjaciele z PiSu:cała ta hołota wynajęła pociąg specjalny i pognała do Rzymu,po czym jeden z tamtejszych debili-czytaj:jeden parlamentarzysta z PiSu-wygłosił tekst,który obalił mnie na glebę.

To coś powiedziało mianowicie coś takiego:

Jesteśmy tutaj,bo JP2 ZASŁUŻYŁ SOBIE,żebyśmy tu byli!

No wzruszył się chyba w niebiesiech nowy błogosławiony niebywale:owszem-starał się,pouczał,wspierał,umacniał,pokrzepiał,ale chyba w najśmielszych snach nie przypuszczał,że jego skromne działania zasłużą na taki zaszczyt ze strony jaśniepaństwa z PiS! Koledzy z branży docenili i beatyfikowali,anieli przyjęli do swego grona a tu jeszcze taki zaszczyt?!!

PiS raczył docenić niegodne starania sługi bożego!!!

No zaiste-większego honoru doświadczyć nie mógł!

Chociaż łyżka dziegciu niestety się znalazła-nie wszystko było w życiu JP2 tak jak trzeba!

Coś poszło nie tak.

Czegoś nowy błogosławiony zaniedbał.

Nie wiadomo czego,ale coś być musiało!

Przecież gdyby wszystko było ok,to przyjechałby i  sam PREZES osobiście!

Ale nie przyjechał!!!

Musi o coś zagniewany!

Ale o co?!

Czyżby jego Prawdziwie-Polskie-I-Jedynie-Słuszne-Serce-Przez-Niego-Samego-Osobiście-Certyfikowane nie mogło zdzierżyć,że beatyfikującym jest Papież z Wehrmachtu?

E nie:PREZES by mu  wybaczył-przecież taki jest wielkoduszny i życzliwy ludziom.

No to co by to być mogło?

No...a może...czyżby...no TAK!

Eureka!!!

Jak mógł JP2 pozwolić się beatyfikować PRZED godniejszym od siebie?!!

Papież na ołtarzu,podczas gdy Lech nawet bez pomnika?!

Przy takich zasługach?!

No jawna granda! Taki papież-co on zrobił?

No może coś i zrobił,ale Leszek przeccież zrobił więcej!!!

Toż nikt tak jak on nie skłócał ludzi i nie obrażał się o byle gówno!

I co-za takie wybitne osiągnięcia jedynie sarkofag na Wawelu?!!

Słusznie PREZES zrobił,że nie pojechał-papieżu:wstydź się!

Wepchałeś się bez kolejki!!!

Niegodnyś,aby osoba Jarosława Wielkiego (choć kurduplowatego) zaszczycała Twoje święto!!!

I tylko jedno zastanawia i niepokoi:

PiS taki genialny i Jedynie Słuszny.

I pobożny jak jasna cholera.

Ale jak tym swoim pociągiem wracali,to podpalili nim 4 kilometry łąk,tak iskry się z niego sypały.

I niby co z tego?

No niby nic.

Ale...ogień piekielny za świętym pociągiem?!

Hmm...

 

 


Podziel się
oceń
0
1

Humor Gwiazdkowy.

niedziela, 26 grudnia 2010 17:52

Autentyk w 100%.

Nie jestem pewien,czy przypadkiem już tego nie opisywałem,więc w razie czego-tak,wiem:powtarzam się.

Lat temu parę,święta u moich znajomych,kupa luda,babcie,ciocie,dzieci,wnuczęta,czyli krótko mówiąc:rodzinne pandemonium.

Standard.

Dorośli,poza innymi rozrywkami,męczą dzieci:"a jak tam w szkole?","a powiesz babci jakiś wierszyk?","a co...?","a jak...?","a gdzie...?"...

Czyli koszmar dla maluchów,o ile pamiętam podobne cyrki z własnego dzieciństwa.

Wśród całego tego rozgardiaszu,jedna ze szczególnie religijnych niewiast uwzięła się na najmłodszego w rodzinie i męczyła go dewocyjnie.Trwało to i trwało,aż wreszcie padło TO pytanie:

A jaka kolęda ci się najbardziej podoba?

Po czym padła odpowiedź:

TA O CIELACZKU.

I maleńtas dał dyla do swojego pokoju,zostawiając osłupiałą rodzinę,która miała wreszcie temat i problem do rozwiązania:

Któraż to kolęda jest o cielaczku?!

Do cholery!

No nadyskutowali się zdrowo.

Nakombinowali takoż.

Po czym,wyczerpawszy już wszystkie możliwości i hipotezy,zanęcili szkraba jakimś smakołykiem,zwabili do pokoju i z rozpaczą zapytali:Patryczku! Która to kolęda jest o tym cielaczku?

Patryczek,jako że jest to dobre dziecko,nie dał się prosić i wyjaśnień udzielił.

Okazało się,że jest to nie kolęda,ale ludowa pastorałka,ale trudno mieć pretensje do kilkuletniego brzdąca,że"nie czuje niuansa".

Jak leci w telewizji w Boże Narodzenie,to jest to kolęda i szlus!

"Oj maluśki,maluśki"

Każdy zna.

I pytanie:czy ktokolwiek potrafi podążyć zaskakującym szlakiem rozumowania kilkuletniego spryciarza i wyjaśnić,dlaczego ta kolęda jest"kolędą o cielaczku"?

Przypuszczam,że nikt,więc wyjaśniam:

Młodziak zwrócił uwagę na refren:

"...Śpiewajcie i grajcie mu,małemu,małemu..."

On to słyszał inaczej:

"małe muu,małe muu..."

A co to jest małe,które robi"muu"?

No cielaczek przecież!

Prawda,że proste?

Jak mi to jego ojciec opowiadał,płakałem ze śmiechu-uśmiechnijcie się i Wy.

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  54 698  

O mnie

Facet
Wiek średni
Duch młody
Brak wiary w człowieka.
A w kobietę,to już doprawdy szkoda słów!
Źle mi z tym!!
Ale nadal kołaczą się we mnie rozpaczliwie resztki nadziei na coś dobrego!!!

O moim bloogu

Co mi się we łbie kłębi,kiedy muszę się użerać z codziennością. Mój pogląd na świat. Moje widzenie ludzi. I odpowiedź na pytanie:dlaczego generalnie mam to wszystko w dupie?!

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Statystyki

Odwiedziny: 54698
Wpisy
  • liczba: 363
  • komentarze: 2847
Bloog istnieje od: 3325 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl