Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wiosna? No wątpię!

wtorek, 16 marca 2010 18:12
   Białe gówno pada wciąż,w nocy mrozy,świtem bladym ślizgawka...
Brrrr!
Ale mnie już kąsa sztuk parę.
Blogoznajomych,się znaczy.
Że sobie życzą,się domagają i że w ogóle mam wracać.
Bo wiosna przyszła.
Ciekawe gdzie?!!
Dopuścił człek do poufałości i teraz ma za swoje.
A tu jeszcze dość solidnie choruje i w dodatku na kurację wybywa.
Ale dobra-skoro tak,to zacznę się otrzepywać z liści i pajęczyn,co mnie przez sen zimowy zasnuły i pokłapię pyszczyskiem-a co!
Co prawda nie wiem,"jak będzie jak mnie nie będzie",ale coś tam w uzdrowisku może się znajdzie.
Ale o to będę się martwił za tydzień.Teraz się odhibernuję,a potem,powolutku,postaramy się dorzucić do piecyka i pojedziemy po rzeczywistości.
A na rozruch-niegłupia piosenka.
Nieco brutalna tekstowo?
A życie,to przepraszam co-fabryka czekolady?!!
No nie!
No to proszę bardzo:


komentarze (8) | dodaj komentarz

3 razy"TAK".

niedziela, 14 lutego 2010 8:37
   Czyli:
Yes,yes,yes!!!
Że zacytuję pewnego przygłupa żonatego z kretynką.
A w związku z czym wskoczyłem tutaj?
A z tym,że:

AAAAADAM MAAAAŁYSZ zrobił swoje!

A to nie koniec na tej Olimpiadzie!
:-D:-D:-D:-D:-D

komentarze (5) | dodaj komentarz

Postscriptum.

niedziela, 24 stycznia 2010 13:17
   Pisanie o sobie-jak już napisałem-przestało mnie bawić.
Przynajmniej na czas jakiś.
Ale pisanie W OGÓLE,to nie!
Zaplanowałem sobie na kilka miesięcy twórczość innego rodzaju i jeżeli to kogoś zaciekawi-a nie każdego musi-to zapraszam na nowego bloga.
Sami go sobie znajdźcie.
Da się.
To jeden z"ulubionych".

komentarze (10) | dodaj komentarz

KONIEC!

wtorek, 19 stycznia 2010 8:47
   Przynajmniej na czas jakiś.
Znikam z blogosfery co najmniej do wiosny.
Muszę to jasno powiedzieć i"dać se na luz".
Dlaczego?
Proste dosyć:
   Zacząłem się tu udzielać,żeby dać upust emocjom,które mną targają.
Bo dobrze jest czasem wywalić światu,co człowiek ma na wątrobie.
I jechałem równo,czasem naszło mnie na wspominki,czasem opieprzyłem,czasem wyszydziłem...
Ale od jakiegoś czasu...nie chce mi się!
Tak"w ogóle mi się nie chce".
Nic się nie dzieje-jestem po prostu w jakiś sposób wypalony,zniechęcony  i wyciszony.
Nic mną nie targa.
To i pisać nie ma o czym.Owszem:pojawiają się takie czy inne,obiektywnie rzecz biorąc może i ciekawe rzeczy,tyle,że...wisi mi to zgniłym kalafiorem.Niczego nie wzbudza,nie powoduje żadnych emocjonalnych"huśnięć".
Ot-zdarza się i już.
Może jak wiosna przylezie,to mi się zachce?
Może nie?
W każdym razie-tak czy siak zajrzę tu w pierwszy dzień wiosny,żeby zdać relację i ewentualnie pożegnać się definitywnie.
Miejcie się,ludziska!

komentarze (15) | dodaj komentarz

Aktywności"mniem siem"tu domagają.

czwartek, 14 stycznia 2010 18:46
   Może i słusznie,bo dawno tu już nic konkretnego nie było.
Święta racja!
Ale studenteria sesję ma,zaliczenia i takie tam.
To i mam zajęcie.
A że we wtorek pan doktor-specjalista wypisał ojcu receptkę na skromne 720 PLN i zaznaczył,że to nie koniec,to nie mogę zaniedbywać nieuczciwej młodzieży.
Zejdzie mi dni kilka...
Kto się obrazi za to zaniedbywanie-trudno,przeboleję.
Kto mnie kocha,to poczeka!;-)
 To na razisko-sądzę,że sobota-niedziela się odrobię.
Zresztą:siedzę na czterech literach i pracuję,to i nie mam skąd czerpać inspiracji.
W sobotę mam być na zbiorowym pijaństwie,to coś może się wykluje.

A na razie.
Coś"bardzo nie mojego".
A tak przynajmniej można by sądzić.
I błąd-szanuję tą panią i podziwiam jej głos.
Bo ma go kawał!
A czasem i mnie na taką muzę najdzie:


komentarze (7) | dodaj komentarz

Podłapałem fuszkę.

piątek, 08 stycznia 2010 18:46
   Dorobić trzeba.
No i padam na pysk i czasu nie mam na pisanie.
W przyszłym tygodniu się poprawię,bo w poniedziałek skończę.

A na weekend trochę muzyki folklorystycznej.
Nie naszej,bo jak słyszę tą naszą pseudogóralszczyznę a'la Golce,czy inne Zakopałery,to mi się flaki wywracają.
Wolę coś bardziej energetycznego-posłuchajcie i Wy.


komentarze (5) | dodaj komentarz

Nie mam nic do powiedzenia!

wtorek, 05 stycznia 2010 9:09
   Czasem wydaje mi się,że mam,ale życie szybciutko sprowadza człowieka do parteru i serwuje mu"urocze"niespodzianki.
Nic wielkiego,ba-wręcz banały same.
Ale celne!
I to,czego inny by nawet nie zauważył,ja odbieram jako mniejsze lub wieksze,ale jednak-nieszczęścia.
Nie zabiją mnie one-nie ten kaliber.
Ale co trzeba przeżyć upokorzeń i jak mały się wówczas człowiek czuje,to jego!
I zaraz uświadamia sobie,że jest niczym.
Workiem treningowym do flekowania przez tzw."Życie".
Dostałem ten etat w kołysce i zdechnę jako stały i ceniony pracownik branży"chłopców do bicia",którym nawet w drewnianym kościele cegła na łeb zleci.
W dupie to mam!
I co to zasrane"Życie"mi chce udowodnić?
Że jestem nikim?
Wiem!
Że jak mam być pechowcem,to nim będę,choćbym się skichał?
Wiem!!
Że"Ono"mnie w końcu złamie i pokaże"miejsce w szeregu"?
Wiem,kurwa!!!
To jest nierówny pojedynek...
I niezależnie od tego,kiedy wreszcie owo zasrane fatum wreszcie ostatecznie mnie pokona,to niech sobie uświadomi jedno:
Złamać w końcu pewnie mnie złamie...
Ale zaszczytu mu to nie przyniesie,bo równych w tym pojedynku nie ma!
Jestem małą,głupią,niczego nie rozumiejącą mróweczką,nad którą stoi wielkie i złośliwe"Ono"ze szkłem powiększającym i przypala mi dupę.Ja odbiegam i szukam schronienia,ale owo"Ono"czuwa.I po chwili pozwalania mi na odrobinę złudzenia,że"jakoś to będzie"znów przesuwa szkiełko i cieszy się jak głupi,patrząc jak się miotam.
I jak mnie boli.
Ono to chyba lubi...

komentarze (4) | dodaj komentarz

Takie tam różności.Ni od sasa,ni od lasa.Ale czasem-myśl człowiecza biegnie szybko,a pokrętnie.

niedziela, 03 stycznia 2010 8:50
   Nie było mnie dni parę,bo miałem megachandrę i nie miałem ochoty na żadne kontakty ze światem.
Chciałem być sam.
Bywa.
Wolno mi.
Wczoraj musiałem iść do kina,bo bilety już dawno odebrane i opłacone,więc byłoby grzechem je zmarnować.
Biedaków nie stać na wyrzucanie nawet grosza w błoto,a co dopiero 27 złociszy!
Poszedłem,obejrzałem,nie żałowałem
Ale recenzja za chwilę.
Na początek coś,co ostatnio działa na mnie jak płachta na byka.
Pytanie:
Kiedy wreszcie przestanę być atakowany ze wszystkich stron nowiną,że jednej takiej w miarę znanej Curuś,urodził się synuś?!
Bądźmy szczerzy-gówno mnie obchodzi,że komuś tam się urodziło,bo nie jest to żadne wielkie halo! WSZYSCY kiedyś tam się urodzili i świat z tego powodu nie stanął w miejscu! Ale nie-nasze media muszą katować wszystkich komunikatami z frontu ciążowo-porodowego wśród pieprzonych celebrytów,bo...No właśnie-BO CO?!
Przed kilkoma miesiącami człowiek rzygał na wieść,że Chocipek w ciąży ma takie,a nie inne smaki,że Chocipek przytyła,że Chocipek kupiła becik w sraczko-buraczkowym kolorze,że Chocipek to,tamto,sramto!
Teraz zaś ta!
Bo co?
Bo znaną z gęby i niespecjalnie powalającego talentu aktorskiego panienkę,puknął taki sobie aktorzyna z Hollywood?
Nie bulwersuje mnie.
A tu teraz strach wodę spuścić w toalecie,albo lodówkę otworzyć...
Bo człowiek się boi,że wraz z szumem wody usłyszy coś z życia Zosi od"Pana Tadeusza".
Tu dygresja:
Nawiasem mówiąc,to ten"Pan Tadeusz"coraz słabiej wytrzymuje próbę czasu.
W szkole nie znosiłem Mickiewicza szczerze,od czasu,kiedy pokłóciłem się z polonistką co do interpretacji"Liryków lozańskich",o których miałem inne zdanie niż śliniący się  nad nimi z zachwytu autor podręcznika.Moje szczęście,że mówiłem szczerze i potrafiłem uzasadnić dlaczego mnie wykręca podczas czytania,jak to autorowi"...Polały się łzy czyste,rzęsiste...".Dostałem czwórę,a polonistka od tego czasu traktowała mnie inaczej i lepiej niż innych,co z perspektywy czasu doceniam i wspominam ją jak najlepiej.Ale co podczas tej kłótni przeżyłem,to moje.
I te obowiązkowe zachwyty,nad będącym rzekomo"kwintesencją polskiego charakteru"bohaterem romantycznym.Te"ochy"i"achy",jakie to piekne,wzniosłe i słuszne! No to ja bardzo przepraszam-nie ujmując Mickiewiczowi talentu poetyckiego i biegłości w posługiwaniu się słowem,NIE PODZIELAM odgórnie narzuconych zachwytów nad bohaterem romantycznym,bo cóż takiego reprezentuje sobą ten bohater? A raczej"bohater"! Łazi toto w poszukiwaniu kogoś,kto zechce wysłuchać jego gadania,a gdy już znajdzie słuchacza-najczęściej dziwoląga w postaci pustelnika,czy kogoś takiego-to ślimta mu w rękaw i użala się nad sobą i Ojczyzną Umiłowaną.Nad sobą,bo ta jakaś"Ona"go nie kocha,więc jest nieszczęśliwy,a nad Ojczyzną,bo zniewolona i okupowana.I oczywiście buńczucznie ogłasza wszem i wobec,czego to on by dla tej Ojczyzny nie dokonał,gdyby tylko mu się chciało,ale akurat mu się nie chce,bo przecież ta jedyna"Ona"go nie kocha,więc chciałby z braku tej miłości zginąć za Ojczyznę,ale mu sie nie chce,bo"Ona"go nie...
I tak dookoła Wojtek.
Efekt jest taki,że Ojczyznę jak okupowali,tak okupują,bohater ciurkiem jęczy i idzie w metafizykę i mistycyzm,a rzeczona"Ona"nadal ma to wszystko w dupie i wychodzi za innego!
No faktycznie-fantastyczna kwintesencja Polskości!
Do dzisiaj nam tylko to jęczenie i narzekanie pozostało.
Przeżył się już ten Mickiewicz i tyle.
Ale miało być o kinie.
No to wracamy:
Byłem na"Awatarze".
Największy ekran w kinie trójwymiarowym jest w Katowicach,więc miałem idealnie.Byłem,zobaczyłem i wizualnie-"o ja cież pierniczesz"!
Żuchwa opada,bo efekty i wyobraźnia scenografów i grafików poooszła,jak te konie po betonie!
Wali z nóg!
Treściowo,to film powinien nosić tytuł"Tańczący z wilkami 2",bo scenariusz"toczka w toczkę"zerżnięty z tamtego! Jedyna różnica,to czas i miejsce akcji,a poza tym-to samo.
Akcja przewidywalna do bólu-film leciał,a jak coś tam się działo,czy pokazywało,to przerzucaliśmy się z bratem uwagami w stylu:"acha-to jak on to tak i siak,to potem pewnie okaże się,że tak i śmak".
I WSZYSTKO nam się zgodziło!
Ale jedna zasadnicza uwaga:
W NICZYM TO NIE PRZESZKADZA!
ŻE PRZEWIDYWALNE!!
ŻE BYŁO JUŻ GDZIE INDZIEJ!!!
Kapitalna bajka,pozwalająca się oderwać od pieprzonej codzienności i uciec w świat pamiętany fragmentarycznie z dziecięcych marzeń i fantazji.
Prawie 3 godziny mijają jak z bicza strzelił,a mnie prawie minęła chandra i tylko jednej rzeczy jest mi żal:
Żałuję,że nie mam ponad trzech metrów wzrostu,nie jestem niebieski i,niestety,nie wyrósł mi ogon!!!
Wiecie jaka szkoda?...
Chciałbym!

komentarze (3) | dodaj komentarz

:)))

środa, 30 grudnia 2009 8:29
   "Od rana mam dobry humor..."
Śpiewała kiedyś jedna taka,podobna do kolorowego ping-ponga.
Ja akurat przebudzenie miałem niekoniecznie"dobrohumorzaste",bo świtem bladym...a dupa świtem-w noc jeszcze głuchą potraktowano mnie dość niepokojącym SMS-em! Ale że był od kobiety,która-jak to kobieta-odmówiła szerszych i zrozumiałych wyjaśnień,to i udało mi się nie sponurzeć na resztę dnia.Pewnie tego pożałuję,ale cóż...
Potem była kawusia i wyjście po zakupy na ohydne,ciapurzaste śnieżysko...
Bueeee...
Ale spotkałem serdecznego kumpla,kumpel sprzedał mi najświeższą nowinę i szczerzę się od tego czasu jak głupi do sera.
:-D
Notabene-kto to wymyślił i dlaczego do sera?...
Ale mniejsza z tym.
Powód szczerzenia się jest taki:
   Mam kolegę.
No raczej żadne halo,bo każdy ma jakiegoś kolegę,wyjąwszy kobiety w krajach ortodoksyjnego islamu,ale to na szczęście margines,więc na razie-zero powodów do śmiechu.
Kolega ma córkę.
Wielkie mecyje-statystyczna większość ludzkości też ma.
Córka jest miłą,dobrze wychowaną dziewczyną,studentką.
Też się często zdarza w przyrodzie.No może ostatnimi czasy szwankuje to dobre wychowanie,ale jakie czasy i wychowawcy-takie młode pokolenie.Ale jeszcze zdarzają się grzeczne przypadki,więc to-też nie.
Dziewczę w poświąteczną niedzielę było w przyuczelnianym klubie na jakiejś tam studenckiej balandze i około północy wracało taryfą do domu.Bywa.Ponieważ droga do jej domu jest idiotycznie zaprojektowana i zatacza olbrzymie koło,dziewczęciu szkoda było kasy i wysiadła w miejscu,z którego można ściąć kawał drogi,idąc na przełaj przez osiedle,co pozwala ocalić przynajmniej dychę.Jak pomyślała-tak zrobiła,zwłaszcza,że mieszka na tym osiedlu od urodzenia i zna jego wszystkie zakamarki i większość ludzi.Zapłaciła,wysiadła,ruszyła w drogę i za którymś rogiem wdepnęła na dwóch takich,których akurat nie znała.
I nie byli oni bynajmniej pokojowo nastawieni!...
Cały czas opisuję banał,a teraz dojechałem do-wydawałoby się-jego smutniejszej części,więc ktoś może już ziewać z nudów i zastanawiać się co ja tu w ogóle wypisuję i właściwie po co.
No to odpowiadam:
BO WCALE NIE BYŁO SMUTNO!
Koleżkowie byli"wypici",bojowi i roznosiła ich energia,tudzież chęć pokazania światu,jakimi to nie są ostrzakami.Strzyknęli więc chamstwem,komentując obleśnie walory dziewczyny i proponując wulgarnie różne takie tam...
Wiadomo co.
Ona chciała ich zbyć i wyminąć,ale nie dało się:jeden z nich nazwał ją wiadomym,krótkim słowem,oznajmił,że idzie z nimi"się zabawić",a potem złapał za rękaw,szarpnął i zaczął wlec w stronę pobliskich garaży.
I wtedy okazało sie,że niedobrze jest być niekumatym i nie znać ludzi z osiedla.
Bo wielokrotna mistrzyni Śląska juniorek i medalistka mistrzostw Polski w judo,spuściła obu pożal się Boże absztyfikantom tzw.ciężkie wpierdol!!!
:-D :-D :-D :-D :-D
Jak ja lubię szczęśliwe zakończenia!
0:-)
Ale jak się okazało-to jeszcze NIE BYŁ KONIEC:przyszedłszy do domu,dziewczę natychmiast zeznało co i jak,podnosząc kumplowi ciśnienie na full,bo jak świat światem,nikt jeszcze nie ośmielił się targnąć na ukochaną córeczkę tatusia.Tatuś nakręcił się jak budzik,a gdy w poniedziałkowy poranek szedł z rodzinką na jakieś tam zakupki,usłyszał nagle od córy:"Tato! To ten,co mnie szarpał"...
I okazało się,że koleś ma na koniec roku wyjątkowego pecha:został powtórnie wytrzaskany po pysku z plaskacza,a nastepnie oddany w ręce wymiaru sprawiedliwości.I chyba nie będzie wśród kumpli robił za twardziela i ostrzaka,co to nie wymięka,bo jak stwierdziło pół osiedla,które się tej akcji przyglądało-koleś płakał rzewnymi łzami przy oddawaniu go niebieskim pod kuratelę.
Nie dziwię mu się-jak mnie kiedyś dla żartu ten kumpel strzelił w tyłek,to miałem wrażenie,że mi oczy wystrzeliły na pół metra z oczodołów,a kolo zebrał przecież po mordzie!
Może go jeszcze-skoro"taki miętki okazał się"-przecwelą w tym kryminale?
Fajnie by było!!!
]:->

komentarze (7) | dodaj komentarz

O żesz....!

poniedziałek, 28 grudnia 2009 13:49
   Napomykałem już kiedyś,że nie jestem ciepłolubny?
Chyba tak.
Śnieżek,mrozik,biel dookoła...
To lubię.
Jakie świeta były pod tym względem,nie będę się rozwodził.Powiem tylko,że w noc wigilijną upieprzył mnie komar,co zostało stwierdzone ponad wszelką wątpliwość,bo utłukłem gada osobiście!
No paranoja!
Na szczęście idiotyczne paroksyzmy Matki Natury minęły szybko i dzisiaj od rana,tak nieśmiało-syp,syp śnieżkiem!
Noooo!!!
To się dopiero uradowałem i z radością wylazłem na zewnątrz,aby pozałatwiać to i owo.
Lekki mrozik,suche,a więc przyjemne powietrze i śnieżek! Moja kochana zima wreszcie nadeszła-pomyślałem i trwałem tak w tym tkliwym uczuciu do momentu,kiedy to minęło ono radykalnie i bezpowrotnie:nagle bowiem poczułem,że trace kontrolę nad kończyną lewą,w jej ślady momentalnie poszła prawa,a ja po chwili gruchnąłem plerami o glebę,aż ziemia jęknęła...
Ponad 100 kilo swoją energię ma.
Zatkało mnie na amen-przez kilka chwil myślałem,że się uduszę,bo złapanie tchu było czynnością przerastającą moje możliwości.Jakaś babina narobiła jazgotu,podskoczyło do mnie jakichś dwóch życzliwych,postawiło na nogi i dopiero w tej pozycji,z jakimś zgrzytem i nieludzkim rzężeniem wciągnąłem pierwszy haust powietrza i zacząłem jako tako myśleć.
Co myślałem konkretnie-nie zostanie tu zacytowane,jako że mamy okres świąteczno-noworoczny i używanie tekstów z przewagą krótkiego i warczącego słowa nie wydaje mi się zbyt stosowne.Szybko oceniłem,że nie mam chyba niczego połamanego,załatwiłem co trzeba,wróciłem do chaty i zaległem na godzinkę.
Wstałem po upływie tejże i ...niech to szlag trafi:
Ale napieprza!!!
Stłuczenie,nic innego,ale czuję się,jakby mnie wymaglowali  morgensternem,albo inną średniowieczna pieszczochą.Coś czuję,że znów będę musiał sobie zdemolować trzewia siekierzastymi środkami przeciwbólowymi,żeby w ogóle jako tako móc funkcjonować!
Ale mi ta zima"miłość do się"odwzajemniła!!!
Z całą pewnością zima jest kobietą!

A ten kawałek był kiedyś dla mnie bardzo,bardzo ważny:
 

komentarze (7) | dodaj komentarz

Święta.

czwartek, 24 grudnia 2009 6:59
   Nie będę się wygłupiał z klepaniem strzelistych formułek,czegóż to i jak mocno życzę tym i owym.
Nie lubię oficjałek,pompy i celebry!
I już.
Ci,którzy mnie znają,wiedzą co i jak.
Ale...
Żeby...
Jakoś jednak...
Zaznaczyć...
I podkreślić...
To gdyby komuś zechciało się tu w święta zaglądać,to krótka przekrojówka optymistyczna,czyli:
"Co śmieszy Marudę"!
Może ktoś się uśmiechnie.
Gdy sobie przypomni.

Polskie komedie:



Angielski humor:




W tym wykonaniu oczywiście też:



Dobry kabaret:



Oraz oczywiście najśmieszniejsza scena w dziejach polskiej kinematografii:




A tak w ogóle,to podchodźcie do tego wszystkiego tak,jak radzą w tej piosence:




WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
;-)

komentarze (5) | dodaj komentarz

Pół godziny temu spotkałem patentowaną kretynkę!!!

wtorek, 22 grudnia 2009 12:53
   A piszę o tym,bo ręce mi opadły! Są ludzie,których powinno się topić,bo ich istnienie jest najzwyczajniej w świecie zbędne!!!
"Utylizacja złego materiału genetycznego"-tak można by to nazwać.
Ale po kolei:
   Wsiadłem do autobusu,a przede mną usiadły dwie młode kobiety.Znam je z widzenia z mojego osiedla,zwłaszcza,że chodziły do jednej klasy z siostrą mojego kumpla,więc wiem,że mają po 28 lat.Niby dorosłe kobiety,ale jak się okazuje-koncertowo nasrane we łbach,jakby jeszcze przedszkola nie skończyły.
Obie szalenie"kobiece i modne",przynajmniej we własnym mniemaniu.Bo dla mnie tragedia:pyszczyska posolaryjne a'la przewędzona makrela,dużo koloru różowego w elementach ubioru,obfity tynk,w uszach jakieś monstrualne żelaziwa,przywodzące na myśl swymi rozmiarami i akustyką popularne na wsiach brzękadła do straszenia dzików...
Brrrr!!!
Krótko mówiąc:wiocha pełną gębą!
Ale takich"cudów"na ulicach pełno,więc ja nie o tym-przywykłem.
Obie dziopy rozmawiały ze sobą w tym autobusie dość głośno i słyszałem je doskonale.I oto,czego się dowiedziałem:
Jedna z nich,niejaka"Grażka",jedzie zaraz po Nowym Roku na 10 dni na wczasy do"Zakopca"z łebkiem.Czyli mówiąc po ludzku-8-letnim synem.I otóż okazało się,że od tygodnia urządza swemu synowi ćwiczenia,polegające na tym,że młodziak musi mówić do niej"ciociu",a jak się 3 razy na dzień pomyli,to nie dostaje deseru,bo-dosłowny cytat:
"...nie bedzie mi w"Zakopcu"robił obciachu,że mam takiego dużego BACHORA"
"O żesz,ty kurwo!"-przemknęło mi przez głowę!
Zastanowiłem się bowiem,co takiego sobie myśli kilkuletni chłopiec,uświadamiany,że przynosi swym istnieniem wstyd swojej"kochanej mamuni"?!!
On tak to może zrozumieć przecież!
Ale nic to-mamunia samotna i do wzięcia,to nie bedzie jej taki duży BACHOR przeszkadzał w spodziewanych podbojach kurortowych! Bo jeszcze jakiś samiec pomyśli,że ona jest już 28-letnią staruchą i jej nie zechce przelecieć,a ona przecież jeszcze na 25 nie wygląda!
A koleżaneczka-druga mądra-przyklasnęła i pochwaliła!
Cieszę się,że zaraz wysiadłem,bo chyba by mnie szlag tam trafił,gdybym coś jeszcze usłyszał.
I co?
Nie mam racji z tym topieniem?!!

komentarze (9) | dodaj komentarz

Uff!

poniedziałek, 21 grudnia 2009 6:51
   Przed chwilą włączyłem radio i ulżyło mi:
Mogę przestać się wstydzić za mój kraj!
Chociaż nie-mogę zacząć mniej się wstydzić,bo tak całkiem,to się nie da-nasi politycy,czy też nasi rodacy za granicą,nigdy nie dadzą mi pełnego w tym względzie komfortu.
Ale na dziś:
"The blues"dopadli tych szmaciarzy,którzy podpieprzyli"Arbeit macht frei"z wiadomej bramy.
I co ważniejsze-odzyskali zabytek.
No i międzynarodowy obciach zdecydowanie się zmniejszy.
Ja to chyba jestem patriota.
Bo przejmuję się takimi rzeczami.I zależy mi na tym,jak nas widzą inni.
A widzą nie najlepiej,niestety.
Idę pichcić bigos.

komentarze (11) | dodaj komentarz

No nie ukrywam:jestem rozczarowany!

czwartek, 17 grudnia 2009 8:46
   Natłukli człowiekowi w budzie,jakim to"Adam Mickiewicz wielkim poetą był":"Wielka Improwizacja","widzenie księdza Piotra"i człowiek podświadomie oczekiwał,że ten dzień jakoś będzie się różnił od innych.W sensie metafizycznym,czy coś tak jakoś...
A tu dupa blada,jak by powiedział Aleksandrer hrabia Fredro,który z kolei w żadne metafizyczno-wizjonerskie klimaty nie miał zamiaru się zagłębiać,za to świńtuszył,ile tylko się dało.
Dożyłem wczoraj tej chwili,kiedy to"...a imię moje czterdzieści i cztery..."i nic-totalna przyziemność,a w dodatku zakupy i cały ten okołoświąteczny młyn.
Nie wiem,co takiego mogłoby mi się przydarzyć,ale nie tego oczekiwałem.Ten Mickiewicz,to jakiś chyba jednak przereklamowany!!!
;-)
Owszem-przy okazji urodzin,zdarzyło mi się wczoraj kumpla opier....to znaczy-opatyczyć,bo składając mi życzenia(jakby starzenie się było powodem do ich składania-też durny wymysł!)udało mu się koncertowo mnie rozwścieczyć,ale takie atrakcje,to ja miewam często.
Nerwowy i pyskaty ze mnie człek!
Wczoraj poszło o to,że między innymi życzył mi schudnięcia i to,to jeszcze bym przełknął z krzywym bo krzywym,ale jednak uśmiechem,bo lustro tudzież wagę w domu mam,ale on jeszcze uznał za stosowne okrasić rzecz komentarzem,bo dołożył wykład o tym,że nie powinienem tak dużej wagi przykładać do tego,żeby dobrze zjeść.Ja tam innym w talerze nie zaglądam,ale i to przeżyłbym,tylko że wpieniła mnie do żywego ta uwaga,bo niby co?
Tego też mi nie wolno?!!
Żyję skromnie,wiem,że-cytując"Dezertera":"...inaczej nie zobaczę świata,jak tylko na plakacie albo w głupim filmie...",nie ćpam,nie uciekam w narkotyczną rzeczywistość,kobiet też używam oszczędnie,bo 4-5 razy na rok to nie jest żadna rewelacja,ale z drugiej strony nie mam nic przeciwko temu,bo potrawa niespowszedniała o wiele lepiej smakuje.Nie mogę sobie kupić więcej książek,niż żałosne 1 na miesiąc,nie jeżdżę na 90% koncertów,na które chciałbym pojechać i na które jestem zapraszany przez kumpli,bo...wiadomo i co jeszcze?
Nawet czegoś skromnego,ale dobrego i pomysłowego nie wolno mi sobie zaplanować,ugotować i zjeść?
Bo komuś przeszkadza,że nie jestem smukły jako ta brzózka,jak 30 lat temu?!!
"To se ne vrati,pane Havranek"!!!
A w dupie to mam,jak również mam tam tych,którzy nawet takiej chwili radości mi żałują!
Wycedziłem to chyba bardzo emocjonalnie i z sugestywnym wyrazem twarzy,bo Sebcio przepraszał mnie dobre 5 minut,po czym się zmył!
I dobrze,bo ja dzięki temu miałem spokój i mogłem oddać się przygotowywaniu dwóch wielkich słojów,w których teraz przegryzają się z przyprawami przyrządzone na dwa sposoby śledziki mojego pomysłu.Gdy przyjdzie wigilia,otworzę je,postawię na stół z innymi jeszcze potrawami...
I ZEŻRĘ!!!
A wagę wypieprzę do piwnicy!!!

komentarze (12) | dodaj komentarz

Dziś mam całkiem dobry humor.

sobota, 12 grudnia 2009 15:05
   Ktoś mógłby zapytać-zupełnie słusznie zresztą:no i co z tego?!
No faktycznie nic,ale przyznam się,że dziś do tego samopoczucia przyczyniła się ta wredna część mojego ja.
I dlatego o tym piszę:żeby nie było,że tylko w samych superlatywach pisuję o sobie.
No to teraz ta ciemniejsza strona mnie:
Morda mi się cieszy,bo wczoraj niejaki Berlusconi dostał kawałem żelastwa w pysk i choć na chwilę,z twarzy tego żałosnego kabotyna zszedł arogancki i bezczelny,a zarazem głupawy uśmieszek.
Mało jest narodów,którymi tak pogardzam,jak Włosi (bo to cioty),a ten ich,pożal się Boże premier,to kwintesencja tej znienawidzonej przeze mnie"Włoszczyzny"-butny,zarozumiały,krzykliwy i głupi.
Bo on ma kasę,bo on ma władzę,to jest panem świata.
Łeeeeee!!!
Ale wczoraj w telewizji widziałem kogoś innego:widziałem skrzywdzonego, starego człowieka,o zdezorientowanej i wystraszonej-a zarazem pokrwawionej i pokiereszowanej-twarzy,bezradnie rozgladającego się wokół i chyba niewiele rozumiejącego z tego,co się w tamtym momencie wokół niego działo.
Powinienem tak po ludzku współczuć!
Ale zamiast tego,rechotałem z bardzo wredną satysfakcją,że oto ktoś wreszcie starł skurczybykowi ten uśmiech z gęby! Chociaż na chwilę!!!
Tak,wiem-wredne ze mnie bydlę!!!
I dobrze mi z tym!



I coś,co od lat,czyli od momentu kiedy zobaczyłem to po raz pierwszy-nieodmiennie śmieszy mnie do łez!
Radzę zwracać uwagę na niuansiki aktorskie-no perełeczka!
:-D

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 20 marca 2010

Licznik odwiedzin: 33051

O mnie

Facet
Wiek średni
Duch młody
Brak wiary w człowieka.
A w kobietę,to już doprawdy szkoda słów!
Źle mi z tym!!
Ale nadal kołaczą się we mnie rozpaczliwie resztki nadziei na coś dobrego!!!

O moim bloogu

Co mi się we łbie kłębi,kiedy muszę się użerać z codziennością. Mój pogląd na świat. Moje widzenie ludzi. I odpowiedź na pytanie:dlaczego generalnie mam to wszystko w dupie?!

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 10.12.2009 9:06:09
  • autor: szykana
  • treść: Coby nie było, że po...

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Statystyki

Odwiedziny: 33051
Wpisy
  • liczba: 314
  • komentarze: 2654
Księga gości: 149
Bloog istnieje od: 616 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki